Nowy numer 3/2021 Archiwum

Będzie się działo!

Euro z kibicami z 16 krajów przy tym wydarzeniu wygląda jak lokalne dożynki czy parafialny odpust. Nie zdajemy sobie jeszcze sprawy z tego, co tu się będzie działo. Na jedną Mszę w Rio zjechało 4,2 mln ludzi ze 192 krajów świata. 


Czeka nas prawdziwa inwazja. Do Polski zjedzie tłum ludzi z całego świata. Ich modlitwa ożywi wspólnoty nad Wisłą, a entuzjazm przeżywania wiary wyciągnie na spotkania chłopaków z blokowisk.
W promowane na każdym kroku Euro 2012 zaangażowanych było jedynie 8 miast Polski i Ukrainy. Przekopano Polskę. Co pozostało? Stadiony z gigantycznymi długami. 
Na jedną Mszę św. na Światowych Dniach Młodzieży w Rio zjechało 4,2 mln ludzi ze 192 krajów. Wszystko zapowiada, że nad Wisłą będzie podobnie. ŚDM w 2016 roku to przede wszystkim wydarzenie duchowe. Ale również akcja promocyjna. Z danych Hiszpańskiej Izby Turystyki wynikało, że aż połowa uczestników spotkania w Madrycie deklarowała, że niebawem wróci do stolicy Hiszpanii.


Nocne spotkanie


Warszawski skwer kard. Wyszyńskiego. W Krajowym Biurze Organizacyjnym Światowych Dni Młodzieży witają mnie Dorota Abdelmoula i Ania Salawa. Ostatnio widziałem je w Rzymie. Nie piliśmy cappuccino, nie było czasu. „Proszę państwa, sztafeta ruszyła. Niemal 4-metrowy prosty krzyż Światowych Dni Młodzieży odbiera z rąk Brazylijczyków polska ekipa” – depeszowałem wprost ze spalonego słońcem placu św. Piotra.

– „Wedle praw marketingu Jan Paweł II powinien zaoferować młodym gadżet związany z rozrywką. Zaryzykował. Dał krzyż… Młodzi idą za nim krok w krok” – pisałem wówczas.
W kwietniu krzyż ruszył w Polskę. Trafił do kilku diecezji. – Z informacji, które nieustannie do nas spływają, wiemy, że to niezwykle ważne wydarzenie, które ożywia i mobilizuje całe diecezje – opowiada Dorota Abdelmoula. – Przy krzyżu modliło się już kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Konkretny przykład z diecezji włocławskiej. Szosa między Zduńską Wolą a Sieradzem. Kilkuset młodych maszeruje nocą drogą krajową. Niosą krzyż. Przy jednym z zajazdów czeka na nich tysiąc osób, które przyszły ten krzyż odebrać. To naprawdę robi wrażenie! Każda diecezja ma swój własny pomysł na peregrynację. Krzyż trafia nie tylko do kościołów czy klasztorów, ale i do szkół, na uczelnie, do więzień. Przychodzi do nas wiele wzruszających świadectw. 
Pod koniec czerwca krzyż z diecezji siedleckiej trafi na Wschód, początkowo na Białoruś, później powędruje przez 10 krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Po powrocie do Polski, w grudniu 2014 r., odwiedzi pozostałe diecezje, by w końcu dotrzeć do Krakowa – głównego miejsca ŚDM 2016.


Hałda, czyli Karmel


O tym, że Światowe Dni Młodzieży odbędą się w grodzie Kraka, wiedzą już przedszkolaki. Po co więc pchałem się do Warszawy? I to w chwili, gdy miasto sparaliżowała wizyta prezydenta Obamy, nad zamkniętymi dla ruchu ulicami latały śmigłowce, patrole lustrowały ulice, a głowy państw męczyły się, starając się rozszyfrować hasło „czwarty czerwca”.
Biuro w Krakowie przygotowuje wydarzenia centralne, ekipa Krajowego Biura Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży z Warszawy koordynuje peregrynację krzyża, przygotowania dni młodzieży w diecezjach, program przygotowań duchowych (tegoroczny popularny „Cz@t ze Słowem”) i akcję „Bilet dla brata”. 
W dniach 21–25 lipca 2016 roku pielgrzymi z całego świata trafią do wszystkich polskich diecezji. Wybiorą je sami. Będą nocowali u rodzin. Już teraz parafie zaczynają przygotowania do tego wydarzenia. Jan Kowalski powinien przyswoić sobie choć kilka słów po wietnamsku, portugalsku czy białorusku.
Cała Polska przemieni się w Gigantyczny Campus Misericordia – Kampus Miłosierdzia. Każda diecezja wybrała sobie jakieś miejsce biblijne. Radom zamieni się w Emaus, Przemyśl w Ain Karim, Siedlce w Jerycho (nieprzypadkowo, bo właśnie w tej diecezji od lat organizowane jest spotkanie Jerycho Młodych). Katowice wraz z pobliskimi hałdami staną się biblijną górą Karmel. Tylko Łódź pozostanie łodzią. Piotrową. Kraków jako gospodarz centralnych wydarzeń nie bierze udziału w tej fazie dni młodych. To właśnie wokół tych biblijnych miejsc diecezje przygotowują programy duszpasterskie pracy z młodymi. 


Tak to działa…


– Ile osób przyjedzie do Polski – pytam warszawską ekipę. – Możecie się pomylić w szacunkach o milion…
– Bóg raczy wiedzieć – uśmiecha się Dorota Abdelmoula. – Organizatorzy byli zdumieni, gdy na plaży Copacabana zjawiło się 4,2 mln ludzi. Młodzi Brazylijczycy oglądali w telewizji to, co działo się w dniach poprzednich, i na zakończenie spotkania przyjechali na spotkanie z papieżem. Tak to działa. Zawsze jest więcej młodych niż zapowiadały prognozy. Nieustannie rozmawiamy z komitetami zagranicznymi i widzimy, że wszyscy traktują spotkanie w 2016 roku wyjątkowo. „Jedziemy do ojczyzny Jana Pawła II” – słyszę za każdym razem. „Karol Wojtyła, Faustyna, Wadowice, Łagiewniki” – to słowa wymieniane na jednym oddechu. Dla nich to wyjątkowa okazja, by wyruszyć do ojczyzny tego, który zapoczątkował spotkania młodych z całego świata. 
Do tej pory skrót „bdb” kojarzył mi się z wymarzoną szkolną oceną. Od teraz z akcją skierowaną na Wschód. 
– Dotychczas ŚDM odbywały się w wielkich miastach i nie było większego problemu z rozlokowaniem młodych – dopowiada Ania Salawa. – Kraków ma „jedynie” 700 tys. mieszkańców. Nawet jeśli przyjedzie około miliona ludzi z całego świata, będzie ich więcej niż mieszkańców! Cała diecezja stanie się więc wielką rodzinną noclegownią. 
Dorota koordynuje akcję „Bilet dla brata”. – To projekt, który zainicjowali polscy wolontariusze po powrocie z Rio, odpowiedź na ogromną gościnność, której doświadczyliśmy w Brazylii. I jednocześnie gest przyjaźni w stronę naszych braci ze Wschodu, dla których przyjazd nad Wisłę jest często finansową zaporą nie do pokonania – opowiada. – Naszym celem jest dofinansowanie przyjazdu 30 tys. młodych z 13 krajów. Finansujemy im pobyt w Polsce. Szczegóły akcji zamieściliśmy na stronie www.biletdlabrata.pl. 
– Byłaś pilotem zagranicznych wycieczek i telewizyjną dziennikarką – przerywam. – Co takiego jest w Światowych Dniach Młodzieży, że zostawiłaś ciekawe, intratne zajęcie i od rana do wieczora poświęcasz czas spotkaniu młodych nad Wisłą?
– Te spotkania naprawdę przemieniają duchowo cały kraj – odpowiada Dorota. – To nie pobożne życzenia, ale konkret. Światowe Dni Młodzieży budzą z letargu uśpiony Kościół. Widziałam, co działo się w Rio i miałam wrażenie, że uczestniczę w jakiejś kontynuacji Dziejów Apostolskich. Papież Franciszek jechał aleją przy katedrze w Rio, a wokół niego kłębił się dziki tłum. Ludzie przepychali się, „aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich”. W samolocie lecącym do Rio spotkałam grupę Węgrów. 40 osób. Okazało się, że jadą po to, by przez całe ŚDM pracować z najuboższymi w fawelach…
– Do końca życia zapamiętam swe pierwsze Światowe Dni Młodzieży. Pojechałam do Kolonii – dopowiada Ania Salawa, kierownik Krajowego Biura Organizacyjnego – uczyłam się w liceum. W szkole niewielu moich znajomych podzielało mój światopogląd, nie mogłam na korytarzu rozmawiać o wierze… Pojechałam w ciemno. Zobaczyłam młodych, którzy nie wstydzili się wiary i swej relacji z Jezusem. Zachwyciłam się różnorodnością Kościoła powszechnego. Tego mi było trzeba! Pamiętam też scenę z Rio. Do metra wpadła grupa Argentyńczyków, rozsiadła się na podłodze i jak gdyby nigdy nic zaczęła odmawiać Różaniec. Mieszkańcy miasta po kolei włączali się w tę modlitwę. Młodzi pokazali im swym zachowaniem: nie musicie wstydzić się wiary. Dlaczego bycie vege jest czymś normalnym, a bycie chrześcijaninem jakąś formą obciachu?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także