Nowy numer 3/2021 Archiwum

„Motylki” nie chcą żyć

– Pogubiłam się na drodze między lodówką a kiblem – załamuje ręce Katarzyna Gajowniczek, grająca Katherinę w „Głodnym dziecku”. – Teraz mam dziurę w miejscu żołądka. Choroby psychiczne związane z jedzeniem, o których mówi sztuka Elizabeth Very RathenbÖck, coraz częściej dotyczą nie tylko młodzieży.

Zamiast iść po rozpoznanie do lekarza, można wybrać się do teatru, żeby samemu postawić sobie diagnozę. Fundacja Teatralna oraz Regionalny Ośrodek Kultury w Katowicach swój projekt „Zapobieganie chorobie przez sztukę” zainaugurowały monodramem „Głodne dziecko” Austriaczki Elizabeth Very Rathenböck w reżyserii Aliny Chechelskiej-Płoskonki. – Straciliśmy dziś zdrowe podejście do jedzenia – mówi pani reżyser. – Człowiek powinien posilać się, żeby żyć, a dziś spożywanie posiłków to dla wielu swoisty bożek, wokół niego organizują swój czas. Dla innych uciekanie w nadmierne jedzenie bądź drastyczne ograniczenie jego spożycia staje się sposobem na kompensację problemów emocjonalnych.

Ucieczki od jedzenia

Ten niecodzienny teatr sam przyjeżdża do widza, którego w dużym stopniu dotyczy przedstawiony w spektaklu problem – anoreksja i bulimia, choroby psychiczne związane z żywieniem. – Przedstawienia wystawiane są w szkołach gimnazjalnych i licealnych, a po nich odbywają się warsztaty prowadzone przez psychologa.

Bohaterka „Głodnego dziecka” – licealistka Katherina jest przykładem osoby, która daje się opanować manii pożerania nieograniczonej ilości pokarmów, a potem pozbywa się ich, prowokując torsje. Robi to, bo czuje chłód emocjonalny okazywany przez rodziców, dla których liczy się tylko jej przyszła kariera pianistyczna, a nie to, czym żyje. Ucieka od samotności w jedzenie, a potem boi się, że utyje. Zaczyna mierzyć swoje życie na zjedzone kalorie, żyjąc złudzeniem, że jeśli zapanuje nad ilością jedzonych pokarmów, wygra. – Przygotowując się do roli, znalazłam wstrząsającą informację o 13-latce chorej na anoreksję – opowiada Katarzyna Gajowniczek, sugestywnie odtwarzająca anorektyczkę. – Przeraziło mnie, że ludzie mogą aż tak bagatelizować choroby związane z żywieniem. – Dziewczynka trafiła do lekarza ze szmerami w sercu, ale podczas badania okazało się, że to wynik niedożywienia spowodowanego natręctwem odchudzania. Kiedy powiedziała o tym w domu, rodzice zareagowali tak, jakby wcale nie była chora. Tata stwierdził, że dawniej takie choroby nie istniały, więc i teraz ich nie ma. Mama nawet się ucieszyła, że córce nie grozi nadwaga, bo sama miała zawsze z nią problemy.

Śmierć z głodu

– Anoreksja to śmiertelna choroba psychiczna, swoisty nałóg odchudzania – ostrzega Beata Dzianowicz, która w 1998 r. zrealizowała dokument „Marzenia i śmierć” nakręcony w oddziałach psychiatrycznych kilku polskich szpitali, gdzie leczyły się chore na anoreksję dziewczyny. – Niestety, dwie moje bohaterki zmarły przed ukończeniem filmu – wspomina. – Dziś anoreksja zbiera ponure żniwo w bogatych krajach świata. To przerażające, jak cierpiące na nią zwykle ambitne, inteligentne, wrażliwe kobiety, żyjąc w dostatku, umierają z głodu. – Mnie samej było na pewnym etapie życia bliskie ograniczenie jedzenia do minimum – opowiada Katarzyna Gajowniczek. – Jako nastolatka byłam niezadowolona ze swojego ciała, chciałam ważyć jak najmniej, jak „motylki”, bo tak nazywają się anorektyczki. – Trzeba zauważyć poważną różnicę pomiędzy zaburzeniami psychicznymi, jakimi są anoreksja i bulimia, całkowicie uniemożliwiające zdrowe funkcjonowanie, a tym, że ktoś jest gruby albo chudy, ale szczęśliwy i prowadzi normalne życie – wyjaśnia Magda Fres – psycholog i life coaching. – Wiele osób z nadwagą ma dobre wyniki badań, są to ludzie wysportowani i świetnie funkcjonujący w społeczeństwie. Nie ma powodu, by je na siłę odchudzać tylko dlatego, że dziś preferuje się inny wzorzec piękności – dodaje. Magda Fres podkreśla, że ktoś może mieć idealną wagę, ale źle się z nią czuć i to zaburza mu relacje społeczne: – W tych chorobach chodzi o brak samoakceptacji, która nie ma nic wspólnego z realnym wyglądem cierpiących na anoreksję czy bulimię. Nie przez przypadek w monodramie „Głodne dziecko” jak refren powtarzają się słowa: „Wszystko zaczyna się w głowie”. Domyślamy się, że tytułowe głodne dziecko zacznie normalnie jeść, kiedy przestanie czuć głód rodzicielskich uczuć.

Bądź jak skała

Punktem wyjścia po zdiagnozowaniu choroby jest praca nad odbudową dobrego myślenia o sobie. „Nie jesteś sama, nie jesteś bezwartościowa i jesteś silniejsza niż myślisz. Czy wstałaś dzisiejszego ranka? Czy otworzyłaś oczy, wzięłaś głęboki oddech i przeżyłaś kolejny dzień? Jeśli tak – to jesteś twarda jak skała. Jesteś bohaterem. Nigdy o tym nie zapominaj”. To krzepiące słowa, które można znaleźć na stronie programu Ogólnopolskiego Centrum Zaburzeń Odżywiania realizowanego w ramach Fundacji Europejskiego Centrum Wspierania Inicjatyw Społecznych im. prof. Kazimierza Twardowskiego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama