Nowy Numer 25/2019 Archiwum

Rozwiązana pętla

O tym, dlaczego były więzień, alkoholik i bezdomny opowiada na lewo i prawo, że Bóg jest wielki, z Henrykiem Krzoskiem

Udało się uratować kontakt z synami. Wygrał Pan los na loterii…

Tak… Dosłownie. Zacząłem spotykać się z synami, chciałem nadrobić te stracone lata. Bywało różnie. Niełatwo wrócić do siebie po takiej traumie… A jednak czułem, że Bóg to wszystko błogosławi. Kiedyś mój syn Arek zaczął mnie męczyć: „Kup mi deskorolkę!”. Były wtedy na topie. Taka deskorolka kosztowała 150 marek. „Nie kupię ci. Nie mam za co. Nie jestem w stanie” – tłumaczyłem, ale nie chciał słuchać. Pękało mi serce. „Jezu, co robić?”. Wracaliśmy autobusem. Arek siedział obrażony, wściekły. „Duchu Święty, Pocieszycielu, zrób coś” – szeptałem. Zobaczyłem, że mijamy Wesołe Miasteczko. „Wysiadamy!” – rzuciłem. Remik, młodszy syn, pobiegł na karuzele, ale Arek stał nieporuszony. Nie wiedziałem, co zrobić. I wtedy usłyszałem w sercu głos: „Kup im losy”. Poszedłem do okienka: chłopcy wybrali losy. Arek przeczytał: „Wolny wybór”. Na półce leżała… wymarzona deskorolka. Po chwili wracał przeszczęśliwy, taszcząc ją pod pachą. Bóg jest wielki – pomyślałem wtedy. I do dziś nie zmieniłem zdania. (śmiech)

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji