Nowy numer 19/2022 Archiwum

Środa Popielcowa w Rzymie

Pół godziny przed wschodem słońca w Środę Popielcową setki anglojęzycznych osób z całego Rzymu zaczynają ściągać do starożytnej bazyliki św. Sabiny na Wzgórzu Awentyńskim.

Wyjdą z akademików, z ambasad Włoch i Stolicy Apostolskiej i z Watykanu. Środkiem ciężkości i centralnym punktem całej tej aktywności będzie Papieskie Kolegium Północnoamerykańskie: ponad 250 seminarzystów, księży studentów, księży wykładowców i świeckich pracowników po przejściu ze wzgórza Janikulum na Awentyn stanowi największą grupę w kościele św. Sabiny tego dnia.

Tak właśnie być powinno. Ponieważ kościół św. Sabiny jest pierwszą „stacją” wielkopostnej pielgrzymki po rzymskich kościołach według tradycji sięgającej połowy pierwszego tysiąclecia chrześcijaństwa. Pielgrzymka po kościołach stacyjnych, która rozciąga się na cały Wielki Post i obejmuje około 40 kościołów, stała się dziś znów popularna głównie wśród osób anglojęzycznych, a właściwie wśród Amerykanów. Reaktywacja tego fenomenu w trzecim tysiącleciu dokonała się dzięki Kolegium Północnoamerykańskiemu.

Jak bardzo zamerykanizował się ten czcigodny zwyczaj, odczułem, gdy spędziłem cały Wielki Post 2011 r. w Rzymie, pielgrzymując po kościołach stacyjnych z moim synem Stephenem i moją przyjaciółką Elizabeth Lev. Przygotowywaliśmy wspólnie książkę dotyczącą tej wyjątkowej duchowej, historycznej i estetycznej podróży: Roman Pilgrimage: The Station Churches (Basic Books).

W czwartek po Środzie Popielcowej 2011 r. o 7 rano jakieś 250 osób mówiących po angielsku stłoczyło się w małej bazylice św. Jerzego na Velabrum, aby uczestniczyć w drugiej Mszy Wielkiego Postu. 45 minut później dzielna grupa Niemców przyszła uczcić tradycję nawiedzania kościołów stacyjnych, biorąc wspólnie udział w pięknie odśpiewanej Mszy. Było ich siedmioro. Następnego dnia o świcie tak samo liczna grupa anglojęzyczna wspięła się na wzgórze Celius, do stacyjnego kościoła Świętych Jana i Pawła. Wróciłem ze Stephenem po południu tego samego dnia, aby zrobić jeszcze kilka zdjęć i przypadkowo znaleźliśmy się w środku Mszy stacyjnej zorganizowanej przez wikariat Rzymu, miejscową diecezję. Było około 12 koncelebransów i przypuszczalnie kolejny tuzin uczestników.

Wszystko to wyjaśniła odpowiedź, jaką dostałem na pytanie zadane mojej przyjaciółce Hannie Suchockiej, ambasador Polski w Watykanie: dlaczego regularnie przychodzi na Mszę stacyjną o 7 rano w języku angielskim, a nie na bardziej dogodną godzinę 17.30, kiedy wikariat Rzymu ma swoją Mszę w kościele stacyjnym każdego dnia. Odpowiedziała: „Bo znalazłam tu żywy Kościół [tj. na Mszy amerykańskiej]”.

Bazylika św. Sabiny jest doskonałym miejscem, aby rozpocząć pielgrzymkę po kościołach stacyjnych. Cytując za Liz Lev: „Bazylika św. Sabiny urzeczywistniła wizję doskonałego kościoła według zachodniego chrześcijaństwa” z niezwykłą „synergią przestrzeni, światła i elementów tworzących wnętrze”. W kościele św. Sabiny znajduje się także najstarszy znany obraz ukrzyżowania. Na cyprysowych drzwiach kruchty można zobaczyć obraz pięknie ujęty na jednej z fotografii Stephena, która znalazła się we wspomnianej już książce. Obraz ten przypomina, że Wielki Post to podróż z Panem do Jerozolimy, gdzie Jezus spotyka swoje mesjańskie przeznaczenie w trakcie Paschalnego Misterium.

Intencją Liz, Stephena i moją w trakcie pracy nad książką Roman Pilgrimage było umożliwienie czytelnikom wejścia „do wewnątrz” doświadczenia pielgrzymki po kościołach stacyjnych. Genialne opisy architektury i wystroju każdego kościoła autorstwa Liz dają czytelnikowi poczucie "bycia tam". Pozwalają zrozumieć, na czym polega geniusz danego miejsca. Uderzające fotografie Stephena nie są wzorowane na luksusowych magazynach architektonicznych, gdzie na ogół pokazywane są puste miejsca bez ludzi. Zdjęcia w Roman Pilgrimage, zarówno w twardej oprawie, jak i w e-booku (gdzie wszystkie zdjęcia są w kolorze i można je powiększyć kliknięciem), dosłownie „wciągają” czytelnika do wnętrza stacyjnej bazyliki każdego dnia. Pozwalają uczestniczyć w tych wydarzeniach razem z „żywym Kościołem”, o którym mówiła Hanna Suchocka. Moje rozważania na temat czytań z Mszy i tekstów liturgii godzin podpowiadają, czym ów „żywy Kościół” żyje każdego kolejnego dnia pielgrzymki po Rzymie, jednocześnie w wyobraźni wędrując na Kalwarię i do pustego grobu.

Amerykanie w Rzymie ożywili starożytną katolicką tradycję, która pozostawała uśpiona od wieków. To szczęśliwy fakt, któremu chętnie daje świadectwo książka Roman Pilgrimage: The Station Churches. To doświadczenie jest teraz dostępne także dla czytelników.

George Weigel jest członkiem Ethics and Public Policy Center w Waszyngtonie

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama