Nowy numer 3/2021 Archiwum

Dziecko przeżyło aborcję

Wrocław. Poddane aborcji dziecko z zespołem Downa przeżyło. To powinna być informacja dnia we wszystkich telewizjach i portalach internetowych. Większości mediów jednak nie zainteresowała.

Dzięki naszym informatorom udało się odtworzyć bardzo prawdopodobny przebieg zabiegu, wykonanego we Wrocławskim Szpitalu Specjalistycznym, którego celem było uśmiercenie dziecka w 22/23 tygodniu ciąży. Wiele wskazuje na to, że zabieg terminacji ciąży – jak fachowo nazywa się zabijanie nienarodzonych dzieci – nie udał się, bo nie pozwolił na to jeden z lekarzy.

Jest niewielka szansa

– Rodzice nie życzą sobie przekazywania żadnej informacji o dziecku ani o tej sprawie. Ja jestem zobowiązany tego przestrzegać, bo to jest tajemnica lekarska – powiedział w rozmowie z GN prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego.

Rodzice przyszli do szpitala z kompletem badań prenatalnych, z których wynikało, że dziecko ma zespół Downa. To wystarczyło, żeby zgodnie z prawem mogli domagać się aborcji. Gwarantuje to ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r. Zgodnie z polskim prawem w takim przypadku zabieg może odbyć się tylko do 22. tygodnia ciąży.

Jak wygląda taki zabieg? Jeden z ginekologów opisuje jego przebieg: Podaje się środki na wywołanie skurczy, dziecko jest wyciągane na zewnątrz i podawane matce lub odkładane do łóżeczka. Wiadomo, że dziecko, które urodzi się w taki sposób, nie jest zdolne do samodzielnego życia poza łonem matki. Zwykle śmierć następuje jeszcze przed przyjściem na świat, jednak często, jeśli dziecku udaje się przeżyć, umiera dopiero po kilku minutach. Dziecko może w tym czasie dawać oznaki życia. Tak było w tym konkretnym przypadku.

Wszystko przebiegało wedle ustalonego scenariusza, gdy jednak dziecko pojawiło się na świecie, jeden z neonatologów postanowił rozpocząć akcję ratunkową. Nie było to zależne od wagi noworodka, o czym informowały media. Przy wadach rozwojowych decydującym aspektem jest wiek ciąży. W tym wypadku dokonano go prawie w ostatniej, dopuszczalnej prawnie chwili. Dziecko zostało zaintubowane i podłączone do aparatury. Jego szanse na przeżycie w tej chwili określa się jako niewielkie.

Z dokumentacji, do której dotarła nasza informatorka, prosząca o niepodawanie nazwiska, wynika, że oprócz zespołu Downa dziecko ma poważną wadę serca oraz wiele nierozwiniętych narządów. Gdyby poród nastąpił w normalnym terminie, część defektów w ogóle by nie wystąpiła, ponieważ organy miałyby czas prawidłowo się wykształcić. Nie wyklucza także, że upośledzenie, kwalifikujące do wykonania aborcji, ma umiarkowany stopień. Tego badania prenatalne nie stwierdzają. Dodaje też, że po ok. 18 miesiącach od narodzin mogłaby być przeprowadzona operacja usprawniająca serce. – Do tego czasu dziecko musiałoby być wspomagane przez maszyny utrzymujące przy życiu – tłumaczy.

Dziecko zostało przewiezione do innej placówki, bo w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nie ma odpowiedniego sprzętu do podtrzymywania życia tak małego człowieka. Maleństwo otrzymuje preparaty sterydowe, które mają pobudzić rozwój niewykształconych narządów. Dziecko samo nie oddycha i nie działają jego nerki.

Jak mówią nasi informatorzy, do podobnych sytuacji dochodzi zdecydowanie częściej i nie tylko w tym szpitalu. – To nie jest odosobniony przypadek. Tym razem wspaniałym zrządzeniem Opatrzności było to, że dziecko przeżyło – mówi Olgierd Pankiewicz, prawnik zaangażowany w inicjatywę „Jeden z nas”, mającą na celu zablokowanie finansowania z budżetu Unii Europejskiej aborcji i doświadczeń na ludzkich embrionach.

Pozew za uratowanie

Problem może w przyszłości mieć Wojewódzki Szpital Specjalistyczny. Rodzice mogą bowiem pozwać placówkę za... uratowanie życia dziecka. – W podobnych sprawach Sąd Najwyższy uznawał zasadność takich roszczeń. Niestety, są już złe precedensy. To jest pochodna paradoksów aborcyjnego myślenia. Przepisy jednocześnie gwarantują prawo do życia i dają możliwość, żeby zabić – dodaje O. Pankiewicz.

W 2012 r. w całej Polsce zgodnie z prawem zabito 752 nienarodzonych dzieci. Tak wynika z rządowego sprawozdania o realizacji ustawy aborcyjnej. Joanna Mierzwińska, rzecznik prasowy dolnośląskiego NFZ, mówi, że w kontraktach podpisywanych z placówkami posiadającymi oddziały ginekologiczno-położnicze nie ma zapisów obligujących je do przeprowadzania aborcji. – Każdy może się powołać na klauzulę sumienia – mówi. Szpitale nie zarabiają na tego typu świadczeniach kokosów, bo jeden zabieg wyceniany jest „tylko” na 1352 zł.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama