Nowy numer 24/2018 Archiwum

Pustelnik, pragmatyk, prorok

Warto napełnić treścią sejmową uchwałę stanowiącą, że rok 2014 będzie obchodzony m.in. jako Rok św. Jana z Dukli. To dobra okazja, aby przypomnieć patrona I Rzeczypospolitej i świętego ciągle żywego w naszej duchowości.

W barwnej panoramie polskich świętych postać bernardyna z Dukli świeci blaskiem wyjątkowym. Zadziwiające jest, jak przez setki lat skromny zakonnik, urodzony w 1414 r. w małej Dukli, z niezwykłą siłą poruszał serca i umysły, nie tylko Polaków. Czym uwodził? Nie było w życiu Jana na Puszczy, jak go nazywano, jakichś spektakularnych czynów czy olśniewających erudycją dzieł naukowych bądź kulturalnych. Słynął jako mądry kaznodzieja i gorliwy spowiednik. Według tradycji, oślepł pod koniec życia, ale mimo to, po omacku, chodził do konfesjonału, przed którym gromadziły się tłumy. Z powodu niemożności czytania kazał sobie czytać kazania, aby mógł dalej nauczać. Jego ofiarna posługa na współczesnych robiła jednak tak wielkie wrażenie, że zaraz po jego śmierci, 29 września 1484 r., (został pochowany bez trumny w ziemnym grobie w miejscowym kościele bernardyńskim) zaczął się jego kult.

Uchwycony przez Boga

Pochodził z niezamożnej rodziny z Dukli, położonej wtedy przy granicy z Królestwem Węgierskim, do którego wiodła droga przez pobliską przełęcz. Jan w młodości być może studiował w Krakowie. Po powrocie do Dukli opuścił dom rodzinny i zamieszkał w lasach nad potokiem Zaśpit. Miał swój erem u stóp góry Cergowa w Beskidzie Małym. W tym miejscu stoi zbudowana później świątynia, chętnie nawiedzana przez pątników oraz turystów. Dotarł tam też młody ks. Karol Wojtyła, którego miejsce oraz osoba pustelnika wyraźnie zafascynowały, o czym wspominał 10 czerwca 1997 r. w Krośnie podczas kanonizacji Jana z Dukli.

To w tym pustkowiu, w ciszy i duchowej walce, jak mówił papież, młodego Jana „uchwycił Bóg”. Święcenia kapłańskie przyjął w zakonie franciszkanów. Był gwardianem, najpierw w Krośnie, a później we Lwowie. Wreszcie jako kustosz stanął na czele kustodii ruskiej, skupiającej klasztory franciszkańskie w archidiecezji lwowskiej. Radykalizm jego chrześcijaństwa domagał się jednak nowych wyzwań, zwłaszcza że franciszkanie konwentualni w tamtym okresie przeżywali pewną stagnację, co zaowocowało propozycją odczytania na nowo dziedzictwa św. Franciszka. Promotorem tych działań był św. Bernardyn ze Sieny. Jan z Dukli miał już 60 lat, gdy zdecydował się na kolejny zwrot w swym życiu, co jak na doświadczonego zakonnika, który pełnił szereg kierowniczych funkcji w swej wspólnocie, nie było z pewnością rzeczą łatwą. Poprosił jednak przełożonych o możliwość przejścia do klasztoru bernardynów we Lwowie. U nich służył jeszcze blisko 21 lat, w taki sposób, że pamięć o nim przetrwała przez wieki.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji