Nowy numer 42/2019 Archiwum

Mama na czerwonym dywanie

Pomysł nowej partii Jarosława Gowina, by rodzice mieli tyle głosów wyborczych, ile mają dzieci, nie ma szans na powodzenie. I to wcale nie z powodu niekonstytucyjności tego rozwiązania.

Jest prawdą, że obowiązująca ustawa zasadnicza nie pozwala na tzw. głosowanie rodzinne, ale jak powiedział lider Polski Razem – bo tak brzmi nazwa nowej formacji – konstytucja nie jest Biblią i zawsze zmienić ją można. Jednak niewielu będzie chętnych, by rodzicom na przykład szóstki niepełnoletnich pociech dać sześć głosów. Spodziewam się raczej dość powszechnego wykpienia pomysłu, z czym zresztą już mieliśmy do czynienia. Mnie pomysł bardzo się spodobał, choć jako księdza stawia mnie na zdecydowanie gorszej pozycji. Potrafię też sobie wyobrazić kłopoty, jakich nastręczałby. Przy trójce dzieci dwa głosy należałyby do męża czy do żony? Nie byłoby problemu, gdyby małżonkowie mieli te same preferencje partyjne, ale nie zawsze tak jest. I co wtedy? Gotowy powód do kłótni, a być może nawet do rozwodu. Propozycja jabłuszkowej partii Gowina zostanie zabita kpiną przede wszystkim dlatego, że wykracza daleko poza samo głosowanie. Gdyby została wprowadzona, wzmocniłaby niezmiernie zarówno samą rodzinę, jak i władzę rodzicielską. A tę współczesna cywilizacja stara się pomniejszać. Nagle ojciec i matka na przykład sześciorga dzieci staliby się kimś, o kogo koniecznie trzeba zabiegać, kogo trzeba traktować jak największy skarb. Co tam singiel – do zaoferowania ma jakiś jeden śmieszny głos. Niespecjalnie trzeba sobie nim zaprzątać głowę. Co innego tata, dajmy na to, piątki pociech. Ten miałby siłę w garści. Oprócz swojego głosu jeszcze pięć innych. Idąc do lokalu wyborczego, byłby traktowany jak panisko. A przed mamą ósemki dzieci działacze partyjni rozwijaliby czerwony dywan, dłuższy niż na gali w Hollywood. Taka mama byłaby hołubiona niczym królowa. Wreszcie rodzina wielodzietna, zamiast słów, doczekałaby się rzeczywistego uznania. Choć dzisiaj propozycja rodzinnego głosowanie wydaje się niemożliwa do przeprowadzenia, jednak nie takie rzeczy widzimy na co dzień w życiu publicznym. Jeszcze niedawno OFE wydawały się nie do ruszenia. A dzisiaj prawie już ich nie ma. Czego się nie robi, gdy bankructwo stoi u bram…

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • moim zdaniem
    12.12.2013 16:32
    Nie chodzi o to ks. Marku, że komentarz jako kapłana o pomyśle Gowina stawia go w gorszej sytuacji. Ma Ksiądz prawo jako obywatel kraju, będąc dorosły, i mający prawo wyborcze, do własnego zdania. Proszę z siebie nie robić kogoś, kto jest poza zbiorowością obywateli państwa.
    Kłopot w tym, że brak Księdzu podstawowej wiedzy o społeczeństwie, prawie państwowym etc., co nazywamy propedeutyką o społeczeństwie i prawie.
    Historia prawa sięga czasów starożytnych, m.in. od czasów Hammurabiego, który stworzył okrutne prawo, a także tworzono prawo rzymskie czy greckie etc. Były też prawa ideologiczne, podporządkowujące sobie jednostkę całkowicie.
    Pomysł aby za dzieci głosowali rodzicie jest kompletnie oderwany od rzeczywistości, to pomysł P. Demeny'ego, który poza akademickimi rozważaniami nie wszedł w fazę przygotowań projektów.
    Jeśli rodzice odpowiadają za czyny swoich dzieci, gdy złamały prawo, nie oznacza to, że ich prerogatywy mają się rozciągać na prawo wybiorcze za ich włąsne dzieci.
    Wyborca, proszę Księdza, to dorosły i świadomy człowiek, który swoim głosem (jednym) zmienia układ władzy, tak centralnej jak i samorządowej. Nie może być tak, że rodzice mają mieć większe prawo niż inni obywatele. Nie tędy droga do wzmocnienia rodziny. Ten pomysł prowadzi do dyskryminmacji tych, którzy dzieci nie mają lub rodzice rozwiedli się, to byłaby porażka demokracji, gdzie każdy obywatel wobec prawa jest równy.
    Z przywilejami w przeszłości, jak i obecnie, różnych grup, związków wyznaniowych, partii politycznych były/są same problemy.
    Więc nie ruszajmy tego, czego cywilizacja dopracowała się przez setki lat.
    Na koniec pytanie do @kogito, co to jest mamoniarz? W podobnym stylu pisze @Maluczki, jeśli nim jesteś, nie zrozumiałeś nic z miniwykładu czym jest materialista/mamoniarz pod art. "Mieszanie wiedzy". Bądź więc poważny i zabieraj głos rozsądnie.
  • moim zdaniem
    12.12.2013 18:38
    Nie chodzi o to ks. Marku, że komentarz jako kapłana o pomyśle Gowina stawia go w gorszej sytuacji. Ma Ksiądz prawo jako obywatel kraju, będąc dorosły, i mający prawo wyborcze, do własnego zdania. Proszę z siebie nie robić kogoś, kto jest poza zbiorowością obywateli państwa.
    Kłopot w tym, że brak Księdzu podstawowej wiedzy o społeczeństwie, prawie państwowym etc., co nazywamy propedeutyką o społeczeństwie i prawie.
    Historia prawa sięga czasów starożytnych, m.in. od czasów Hammurabiego, który stworzył okrutne prawo, a także tworzono prawo rzymskie czy greckie etc. Były też prawa ideologiczne, podporządkowujące sobie jednostkę całkowicie.
    Pomysł aby za dzieci głosowali rodzicie jest kompletnie oderwany od rzeczywistości, to pomysł P. Demeny'ego, który poza akademickimi rozważaniami nie wszedł w fazę przygotowań projektów.
    Jeśli rodzice odpowiadają za czyny swoich dzieci, gdy złamały prawo, nie oznacza to, że ich prerogatywy mają się rozciągać na prawo wybiorcze za ich własne dzieci.
    Wyborca, proszę Księdza, to dorosły i świadomy człowiek, który swoim głosem (jednym) zmienia układ władzy, tak centralnej jak i samorządowej. Nie może być tak, że rodzice mają mieć większe prawo niż inni obywatele. Nie tędy droga do wzmocnienia rodziny. Ten pomysł prowadzi do dyskryminmacji tych, którzy dzieci nie mają lub rodzice rozwiedli się, to byłaby porażka demokracji, gdzie każdy obywatel wobec prawa jest równy.
    Z przywilejami w przeszłości, jak i obecnie, różnych grup, związków wyznaniowych, partii politycznych były/są same problemy.
    Więc nie ruszajmy tego, czego cywilizacja dopracowała się przez setki lat.
    Na koniec pytanie do @kogito, co to jest mamoniarz? W podobnym stylu pisze @Maluczki, jeśli nim jesteś, nie zrozumiałeś nic z miniwykładu czym jest materialista/mamoniarz pod art. "Mieszanie wiedzy". Bądź więc poważny i zabieraj głos rozsądnie.
    doceń 2
  • Tomasz
    12.12.2013 22:18
    Już niedługo wobec zmniejszającej się dzietności i emigracji ludzi młodych, elektorat składający się z emerytów będzie dominujący na scenie politycznej. To będzie dyktat ludzi starych. Wówczas partie jak SLD ze swoim populistycznym dla tego elektoratu programem będą dominujące. Będziemy mieć prawdziwie zabetonowaną scenę polityczną, bez możliwości zmian prorozwojowych. Każdy obywatel, który kupując niezbędne mu towary płaci podatki, a takim również są dzieci, powinien mieć wpływ na wybór władz które je ustalają.
    doceń 0
  • mamanadywanie
    13.12.2013 00:06
    Czy aby na pewno przemodlił Ks tą wypowiedź?Zrozumiałam z niej, ze TRUD jaki rodziny wkładają w wychowanie dzieci jast nic wart!zamiast krytykować to co dobre dla polityki rodzinnej może warto poszukać kompromisów lub ograniczeń typu ze powyżej 3dzieci rodzice dostają każdy po dodatkowym głosie....Chroń nas Boże przed pseudo znawcami!
    doceń 6

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji