Nowy numer 50/2018 Archiwum

Ostatnie wezwanie

O maleńkiej wiosce w górach Hercegowiny, która jest na ustach całego świata - rozmowa z Lechem Dokowiczem i Maciejem Bodasińskim.

Marcin Jakimowicz: Nie macie wrażenia, że balansujecie na krawędzi? Kościół – co skrupulatnie przypominają przeciwnicy Medjugorie – wciąż nie uznaje objawień…

Lech Dokowicz: To prawda, ale one dokonują się dzisiaj, więc jeżeli chcemy mieć film, który dokumentuje obecną sytuację, to musimy działać tu i teraz. Trzeba pamiętać, że jest to fenomen przyciągający do Medjugorie co roku dziesiątki tysięcy ludzi od ponad 30 lat. Bardzo wielu z nich zmienia całkowicie swoje życie, oddając je Bogu, dla wielu innych jest to niezwykłe umocnienie wiary. Tak więc dla nas, filmowców, to niepowtarzalna szansa i obowiązek, aby zapytać, co się tam dzieje.

Widziałem film i wiem, że nie macie wątpliwości co do tego, że objawienia są prawdziwe…

Maciej Bodasiński: Kiedy 1,5 roku temu rozpoczynaliśmy pracę nad filmem, nie było to takie oczywiste. Zaznajomiliśmy się z argumentami zwolenników i oponentów. Film nie jest wynikiem szybkiego wyjazdu i pochopnych decyzji, jest owocem wielu modlitw, rozważań i doświadczeń – taka jest nasza ocena sprawy.

A jak zareaguje Lech Dokowicz, gdy oficjalne zdanie Kościoła będzie brzmiało: „To fałszywe objawienia”?

LD: Gdyby tak się miało stać, podporządkujemy się stanowisku Kościoła i będziemy czekać, „co na to Pan Bóg”. Warto w tym kontekście pamiętać o objawieniach siostry Faustyny. Kościół uznał je dopiero po kilkudziesięciu latach oraz osobistych interwencjach kard. Wojtyły, przedtem był czas, w którym zakazywano propagowania kultu. Dziś trudno sobie wyobrazić, że mógł istnieć sprzeciw wobec propagowania kultu Miłosierdzia Bożego. Niezwykłe duchowe fenomeny związane z działalnością św. ojca Pio stały się powodem, dla którego zakazano mu na kilka lat kontaktu z wiernymi, a dziś do grobu świętego przybywają tysiące osób, które oczekują łask za jego wstawiennictwem. Chcę przez to powiedzieć, że nakazom Kościoła należy się poddać, bo w posłuszeństwie ukazuje się wola Boża na daną chwilę. Natomiast w życiu duchowym, jak pokazują powyższe przypadki, może być tak, że wezwanie do posłuszeństwa, choć obiektywnie błędne z punktu rozeznania prawdziwości zjawiska, jest próbą weryfikującą intencje zaangażowanych.

Co odpowiadacie tym, którzy twierdzą: to zwykle fajerwerki, sztuczki Złego?

LD: „Żadne królestwo nie ostoi się wewnętrznie skłócone”. Według mnie jest absurdem myślenie, że diabeł mógłby przez dziesiątki lat reżyserować widowisko, którego skutkiem są nawrócenia dziesiątek tysięcy ludzi, a Pan Bóg by na ten stan rzeczy pozwalał.

W czasie każdej reżyserskiej przygody mieliście spore duchowe zawirowania. Tym razem obyło się bez przygód?

MB: Były i tym razem. Podam jeden przykład: był taki moment, gdy zrezygnowani wracaliśmy do wynajętego pokoju, by spakować się i wracać do Polski – bez filmu. Nikt nie chciał z nami rozmawiać, zdjęcia zupełnie nie wychodziły, mieliśmy wtedy dużo wątpliwości co do autentyczności objawień. Biorę do ręki telefon, a tam SMS od nieznanej mi osoby, wysłany pół roku wcześniej: „Módl się więcej, Matka Boża wszystko widzi”. Chwilę później Leszek włącza komputer, właśnie otrzymał wiadomość na Facebooku, też od obcej osoby: „Matka Boża objawiła mi wasze trudności, ofiarowuję w waszej intencji post w środy i piątki, o chlebie i wodzie, aż do końca pracy nad filmem”. Wzruszyliśmy się głęboko, nie jesteśmy sami. No dobra, Panie Boże, spróbujemy jeszcze raz, jedziemy do Jacova, już raz nam odmówił, w ogóle nie udziela wywiadów. Jest w domu, otwiera drzwi, bez żadnych wstępów prosimy o wywiad, on się uśmiecha szeroko: „Jasne, nie ma sprawy, kiedy chcecie?”. To był moment zwrotny, od tego dnia zaczęły się prawdziwe zdjęcia.

Rozmawialiście w Vicką – jedną z widzących. Co zaskoczyło Was w jej postawie?

MB: Vicka bardzo cierpi, przeszła wiele operacji kręgosłupa, ból jej nie opuszcza, a w ogóle tego po niej nie widać, cały czas się śmieje. Ma się wrażenie, że zauważa każdego człowieka, nawet gdy otacza ją kilkutysięczny tłum. Po chwili ty sam zaczynasz się uśmiechać i twoje problemy nie wydają się już tak wielkie. W takich momentach doświadczasz skrawka nieba.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • owieczka_
    28.12.2013 15:10
    Liliano

    orzeczenia Kościoła nazywasz bzdurą?
    Jeśli jesteś czytelniczką portalu wiara.pl to może przeczytałaś i to oświadczenie z dnia 6.11.2013r.:

    Stolica Apostolska przypomniała biskupom USA, że za miarodajne uznaje stanowisko episkopatu byłej Jugosławii z 1991 r., w myśl którego nie można potwierdzić nadprzyrodzonego charakteru zjawisk zachodzących w Medjugorie.
    Stolica Apostolska o Medjugorie fronda.pl List abp. Vigano w sprawie Medjugoria.

    W związku z tym przestrzega przed planowaną serią spotkań z tzw. wizjonerem Ivanem Dragičevičiem, jakie mają się odbyć w niektórych parafiach katolickich USA. List w tej sprawie do sekretarza generalnego episkopatu USA, ks. prałata Ronny Jenkinsa wystosował na polecenie prefekta Kongregacji Nauki Wiary, abp Gerharda Ludwiga Müllera nuncjusz apostolski w Waszyngtonie, abp Carlo Maria Viganò.

    Podczas planowanych spotkań Dragičevič ma mówić o zjawisku Medjugorie. Zapowiedziano też, że ma on w trakcie tych spotkań otrzymać "widzenia". Kongregacja Nauki Wiary przypomina, że pewne aspekty teologiczne i doktrynalne zjawiska Medjugorie jest obecnie badana.

    Stolica Apostolska nadal uznaje za miarodajne stanowisko episkopatu byłej Jugosławii z 1991 r., w myśl którego nie można potwierdzić nadprzyrodzonego charakteru zjawisk zachodzących w Medjugorie. Jak z tego wynika, duchownym i wiernym świeckim nie wolno brać udziału w spotkaniach, konferencjach, czy uroczystościach publicznych podczas których autentyczność takich "objawień" traktowana byłaby jako pewna. Dlatego, aby uniknąć zgorszenia czy zamieszania, abp Müller prosi, aby biskupi byli w tej sprawie poinformowani jak najszybciej - czytamy w liście nuncjusza apostolskiego w USA.
    doceń 3
  • Moria
    28.12.2013 16:40
    Przyczyny wątpliwości

    Negatywne stanowisko władz kościelnych czasami próbuje się tłumaczyć trwającym, od wieków konfliktem między franciszkanami a klerem diecezjalnym, naciskiem dawnych władz komunistycznych czy nawet jakimiś osobistymi konfliktami. Sprawa jest jednak zbyt poważna a jej zasięg zbyt szeroki, by takie małostkowe przyczyny mogły być uzasadnieniem.

    Jednym z powodów negatywnego nastawienia władz kościelnych są niedopuszczalne interwencje widzących i ich doradców w kwestie dyscyplinarne. Ivan, jeden z widzących wysłał 18 czerwca 1983 r. do biskupa Żanića list, w którym znalazły się następujące słowa, jakoby wypowiedziane przez Matkę Bożą w czasie objawienia: "Powiedz Ojcu Biskupowi, że proszę go o jak najszybsze uznanie wydarzeń w parafii w Medjugoriu (...) Przesyłam mu przedostatnie ostrzeżenie. Jeżeli się nie nawróci i nie poprawi, to dosięgnie go mój sąd, jak również sąd mego Syna Jezusa. Jeżeli nie wprowadzi w czyn tego, co mu przekazuję, to zechciej mu powiedzieć, że nie znalazł drogi mego Syna Jezusa".

    Podobnych interwencji pochodzących -- jak twierdzą widzący -- od Gospy było więcej. Zdarzały się też oskarżenia biskupa czy obrona franciszkanów, którzy okazywali nieposłuszeństwo biskupowi i swojemu generałowi. Kiedy biskup kolejny już raz wydał nakaz przeniesienia ojcu Slavko Barbarićowi, Matka Boża miała powiedzieć widzącemu Ivanowi: "Życzę sobie, by Slavko pozostał tutaj".

    Podobne interwencje w sprawy dyscypliny kościelnej nie zdarzały się w żadnym z uznanych objawień. Warto przypomnieć, że to nie widzących, lecz biskupów Duch Święty ustanowił, by kierowali Kościołem Bożym.

    W objawieniach pojawiały się również nieścisłości lub wprost błędy teologiczne, jak twierdzenie, że "miłosierdzie nie może zastąpić postu", że Maryja nie jest pełna łaski, lecz ma tylko to, co otrzyma przez modlitwę (tak o sobie miała powiedzieć ta, którą Pismo św. nazywa "łaskiś pełna"). Inna spośród widzących, Vicka, stwierdziła, że przed Bogiem wszystkie religie są równe, a tylko w świecie traktowane są jako nierówne, zależnie od tego, w których religiach przykazania są bardziej zachowywane i ludzie więcej się modlą. "Ważność" religii w świecie miałaby też zależeć od mocy, którą kapłan nosi w sobie.

    Biorąc pod uwagę takie wypowiedzi, zrozumiała staje się wypowiedź biskupa Perića: "Tego rodzaju sprzeczności, stwierdzenia wbrew prawdzie i banały naprawdę nie mogą być przypisywane naszej Matce z Nieba, która jest <<Sedes Sapientiae>>, toteż nie ma w tym najmniejszej choćby gwarancji prawdziwości".

    Inna przyczyna wątpliwości bierze się stąd, że w wypowiedziach widzących pojawiają się nieścisłości, wypierają się oni niektórych swoich zarejestrowanych wypowiedzi, przeczą sobie nawzajem albo oskarżają -- wbrew faktom -- osoby postronne. Kiedy ojciec Tomislav Vlasić, kierownik widzących i proboszcz w Medjugoriu, wraz z Niemką Agnes Heupel założyli wspólnotę, widząca Marija na ich prośbę oświadczyła 25 marca 1988 r.: "Matka Boża dała określony program tej wspólnocie Królowej Pokoju i kieruje nią poprzez ojca Vlasića i Agnes, którzy przekazują orędzia. Należę do wspólnoty od półtora miesiąca. Mam objawienia i Matka Boża wprowadza mnie w tajemnicę cierpienia, stanowiącą podstawę tej wspólnoty. Mam wszystko zapisywać i publikować zaraz po tym, jak tylko Matka Boża mi to przekaże. Zrozumiałam plan Boży, który On zaczął realizować poprzez Maryję w parafii w Medjugoriu." Jednakże 11 lipca 1988 r. powiedziała ona: "Teraz stwierdzam, że nigdy nie szukałam u Matki Bożej potwierdzenia prac o.Vlasića i Agnes Heupel. Moje pierwsze oświadczenie nie było zgodne z prawdą. Ojciec Vlasić zasugerował mi, że powinnam, jako "widząca", złożyć oświadczenie, na które świat czeka... Wszystko, co powiedziałam wcześniej jest sprzeczne z prawdą. Oświadczam to przed Najświętszym Sakramentem."

    Podejrzenia może też budzić zapowiadany przez widzących "wielki znak", który zawsze przedstawiają jako mający się ukazać w bardzo krótkim czasie. Tym znakiem, jak wynika z różnych wypowiedzi, ma być wielki kościół, mający stanąć w parafii. "Któregoś dnia, za sprawą cudownej interwencji Boga i Matki Bożej, na wzgórzu objawień pojawi się wielkie sanktuarium" -- powiedziała jedna z osób widzących. Także zresztą w tej sprawie widzący składali sprzeczne zeznania.

    Kolejne zagadnienie nastręczające trudności, to sprawa dziesięciu tajemnic. Temat ten pojawia się w orędziach z połowy sierpnia. Mirjana i Ivanka miały otrzymać bezpośrednią zapowiedź, że gdy poznają 10 tajemnic, objawienia ustaną. Tymczasem, mimo że poznały już te tajemnice, objawienia trwają. Jakovowi Matka Boża przekazała podobno ostatnią tajemnicę we wrześniu 1998 r. Pozostali otrzymali dopiero 9 tajemnic, więc także mają objawienia.

    Pojawia się zatem bardzo istotne pytanie o koniec objawień. Najpierw miał on nastąpić 3 lipca 1981 r., później -- po objawieniu 10 tajemnic. Od jakiegoś już czasu widzący mówią jednak, że objawienia będą trwały aż do ich śmierci. Dziwić zresztą może, że objawienia dokonują się jakby na życzenie widzących. Warto już w tym miejscu zaznaczyć, że ciągłość objawień uniemożliwia wydanie przez Kościół ostatecznej oceny na temat ich autentyczności.

    Oczywiście próbując ustalić autentyczność objawień odwoływano się także do metod naukowych, medycznych, psychologicznych. Wyniki ich jednak nie są jednoznaczne a interpretacje jeszcze bardziej zróżnicowane. Trzeba więc stwierdzić, że naukowe badania są w tej sprawie mało użyteczne.
    -----------------------------------------
    "Medjugorie -- wątpliwości Kościoła"
    Cyprian Klahs OP
    http://mateusz.pl/czytelnia/ck-mwk.htm

    doceń 2
  • Moria
    28.12.2013 16:43
    Wydaje się, że najbardziej przemawiającym argumentem jest myśl, iż jest nie do pomyślenia, nie do przyjęcia, by Najposłuszniejsza Dziewica przewidując przecież dezaprobatę, a tym bardziej po jej wydaniu przez władzę kościelną tj. biskupa ordynariusza Żanicia, objawiała się nadal i to jeszcze w tak całkowicie odmienny sposób, by Ona -- Najroztropniejsza -- nie uwiarygodniła dotychczas zjawień medjugorskich rozstrzygającym znakiem i narażała Kościół na niepewność i zamieszanie.
    -----------------------------------------
    Jan Wójtowicz
    "Problem: Medjugorie"
    http://mateusz.pl/czytelnia/jw-pm.htm
  • owieczka_
    29.12.2013 10:32
    Powtórzę jeszcze raz pytanie red. Jakimowicza do pana Dokowicza i Bodasińskiego:

    A co panowie odpowiecie ludziom, którzy oglądali wasz film o zjawie z Medjugorie, gdy Kościół orzeknie, że propagowaliście diabła?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji