GN 43/2020 Archiwum

Żyli w ciemności, pomogły lustra

Położone w dolinie norweskie miasteczko Rjukan od środy mogą już oświetlać promienie słońca, odbijane od wielkich luster. Do tej pory nie docierało ono tam od września do marca.

Pierwsze słoneczne promyki odbite od trzech luster umieszczonych na grzbiecie górskim 400 metrów nad miasteczkiem powitało na placu w jego centrum kilkuset mieszkańców w przeciwsłonecznych okularach oraz dzieci z chorągiewkami.

Burmistrz Steinar Bergsland cieszy się, że pomysł sprzed stulecia wreszcie doczekał się realizacji. Rjukan jest "miasteczkiem, w którym niemożliwe stało się możliwe" - powiedział.

Zamieszkane przez 3500 ludzi Rjukan na południu Norwegii jest już znane ze stoków narciarskich i liczy też na to, że kierowanie zimą słonecznych promieni na plac stanie się dodatkową atrakcją turystyczną. W budowę luster zainwestowano 5 mln koron norweskich (ok. 610 tys. euro), z czego 80 proc. wyłożyli sponsorzy.

Na pomysł takiego doświetlenia miejscowości wpadł ponad 100 lat temu norweski przemysłowiec Sam Eyde, który wybudował miasteczko dla pracowników hydroelektrowni. Mieszkańcy Rjukan mają nadzieję, że zostanie ono wpisane przez UNESCO na listę dziedzictwa jako zabytek kultury przemysłowej.

Lustra, każde o powierzchni 17 metrów kwadratowych, wyposażono w sensory, dzięki którym automatycznie kierują się w stronę promieni słonecznych. Odbite od nich promienie mogą oświetlić obszar wielkości trzech kortów tenisowych. Energii potrzebnej do automatycznego mycia luster i kierowania ich na odpowiednią pozycję mają dostarczać panele słoneczne.

W roku 2006 taki sposób pozyskiwania słonecznego światła zafundowali sobie mieszkańcy wioski Viganella na północy Włoch.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama