Nowy numer 44/2020 Archiwum

Nazizm i średniowieczne zagadki

Takich zapomnianych cmentarzy jak te w Borowicach i Michałowicach są w naszej diecezji dziesiątki. 
Coraz powszechniejszy patriotyzm lokalny sprawia, że wracają do ludzkiej pamięci.


Gdyby podróżując przez Dolny Śląsk, uważnie przyjrzeć się każdej mijanej miejscowości, okazałoby się, że jej historii najłatwiej nauczyć się z cmentarzy. Obok miejskich nekropolii, z nagrobkami wielkich uczonych, noblistów i bohaterów, jak ubodzy krewni pojawiają się też cmentarzyki leśne, parkowe kaplice i samotne grobowce. Na ogół zapomniane, choć także szlachetne. Rozwój patriotyzmu lokalnego po 1989 r. pozwolił na wydobycie ich z mroku zapomnienia, uporządkowanie i przywrócenie zbiorowej pamięci. Do dwóch takich miejsc zajrzeć warto szczególnie: leśnego cmentarzyka w Michałowicach i cmentarza wojennego w Borowicach.


Niewolnicy
Drogi Sudeckiej


Być może nawet 600 jeńców polskich, belgijskich, francuskich i duńskich pogrzebano we wspólnej mogile pod Borowicami. Podczas ostatniej wojny wszyscy byli więźniami niemieckiego obozu i robotnikami przymusowymi, budującymi Drogę Sudecką. Ta wielka inwestycja miała połączyć śląską i czeską stronę Karkonoszy. Jej początki sięgają 1902 r., kiedy Wolfgang Mayntz, nadleśniczy na dworze Schaffgotschów, wytyczył jej pierwotny przebieg przez dziewicze do tej pory ostępy leśne. Pomysł podjęli hitlerowcy, którzy od 1937 r. inwestowali wielkie kwoty w jej rozbudowę. W tym czasie rozpoczęto budowę odcinka od Borowic w kierunku Przełęczy Karkonoskiej. Do wybuchu wojny pracowali tam robotnicy zatrudnieni przez legnicką firmę H. Plüschke. Po wrześniu 1939 r. miejsce robotniczego osiedla zajął obóz dla jeńców wojennych – Arbeitskommando 374, a później obóz jeniecki, otoczony drutem kolczastym i strażniczymi wieżyczkami, pilnowany przez SS. Budowała go przywieziona tu w październiku grupa polskich robotników. Po roku dołączyło do nich kilka tysięcy Polaków ze Śląska, robotników przymusowych z Sosnowca i Będzina. Stu z nich zamieszkało w Borowicach. W lipcu 1940 r. dołączyli do nich belgijscy jeńcy wojenni, ale szybko ich zwolniono. Ich miejsce zajmowali Francuzi, a później Rosjanie. Część z nich pochodziła ze stalagów w Żaganiu i Zgorzelcu. 
Więźniowie i jeńcy kruszyli kilofami skały na tłuczeń do budowy drogi głównej. Zbudowali kilka mostów. Katorżnicza praca przy budowie Drogi Sudeckiej, bicie, maltretowanie, choroby i głód niemal codziennie zbierały śmiertelne żniwo. Mimo pośpiechu w budowie nie udało się Niemcom zakończyć inwestycji przed końcem wojny. Obóz trzeba było zlikwidować przed nadciągającym frontem. Zniszczono każdy budynek aż do fundamentów. Likwidowano także jeńców. Historycy szacują, że zamordowano wtedy około tysiąca przymusowych robotników. 40 z nich pochowano we wspólnej mogile nieopodal obozu w Borowicach. W innych masowych grobach pochowano od 500 do 600 jeńców różnych narodowości. Część ciał ekshumowano najpierw w 1956, a później w 1970 roku. Obecnie na cmentarzu w Borowicach jest 38 bezimiennych mogił z dębowymi krzyżami, oznaczonymi odnalezionymi podczas obu ekshumacji identyfikatorami obozowymi, oraz jeden zbiorowy grób. Dbają o nie lokalni regionaliści, skupieni wokół stowarzyszeń w Przesiece i Borowicach. To m.in. dzięki nim prowadzą tu drogowskazy i są umieszczone tablice pamiątkowe. Drogi Sudeckiej nigdy nie dokończono.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama