Nowy numer 3/2021 Archiwum

Gdzie jest mój brat?

– To miało być nasze czwarte dziecko. Starsi synowie i córka bardzo się cieszyli. Wszystkim dookoła opowiadali, że będą mieć brata – wspomina Justyna Kowalczyk. Ale Kazio zmarł tuż przed swoimi narodzinami.

Dzieci z niecierpliwością czekały na brata. Dotykały brzucha mamy, cieszyły się, kiedy wyczuły ruch. Zanim poszły spać, mówiły Kaziowi „dobranoc” i śpiewały kołysanki. – Nie zdążyły go poznać. Mały człowiek, na którego czekaliśmy z wielką miłością i radością, zasnął we mnie w 39. tygodniu ciąży – opowiada Justyna Kowalczyk. Nie powiedziała dzieciom o śmierci ich brata. Zrobił to jej mąż. – Byłam w ciężkim stanie. Nie mogłam się poruszyć, straciłam mnóstwo krwi. Ciężko mi było nawet otworzyć usta – wspomina pani Justyna. Rodzina odwiedziła ją dopiero po kilkunastu godzinach po wybudzeniu z narkozy. „Mamo, czy nam go pokażesz?” – to pierwsze słowa, jakie usłyszała od synów i córki.

– Byłam zdziwiona. Jednak po chwili odpowiedziałam, że tak, jasne, to jest wasz brat. Bardzo chciały go zobaczyć i się pożegnać – opowiada. Maciek, trzeci syn Anny Suchomskiej, zmarł na początku ciąży. Dzieci nie wiedziały jeszcze, że będą miały brata. – Może dlatego było nam łatwiej przekazać im informację, że straciliśmy Maciusia – mówi Anna. – A może trudniej? – dodaje po chwili zastanowienia.

A kiedy wróci?

Wielu rodziców zadaje sobie pytanie, czy należy rozmawiać z dziećmi o śmierci najbliższej osoby. – Ci, którzy unikają tematu, myślą, że problem sam się rozwiąże. „Bo są za małe, nie zrozumieją, zapomną”. Inni uważają, że mówienie o umieraniu może być dla dziecka zbyt bolesne i negatywnie odbić się na jego psychice. To błędne założenie – tłumaczy Jarosław Zabojszcz, psycholog. W jaki sposób należy mówić o śmierci? – Szczerze, zrozumiale i naturalnie. To wymaga od samych rodziców dojrzałości w wierze, uporządkowania tego tematu w samym sobie – odpowiada ks. dr Jan Uchwat, wykładowca teologii moralnej. – Nie powinniśmy koloryzować, używać słów, które omijają prawdę. Kiedy powiemy, że ktoś bliski „odszedł”, prawdopodobnie po chwili usłyszymy pytania: „Dokąd poszedł?”, „a kiedy wróci?” – wyjaśnia J. Zabojszcz. – Bardzo trudno jest mówić o umieraniu dzieciom wychowywanym poza wiarą. Dla nich śmierć oznacza nicość – dodaje.

Anna Suchomska całymi dniami płakała. Jej mąż Adam podobnie. Atmosfera w domu jednoznacznie wskazywała na to, że wydarzyło się coś złego. – Stwierdziliśmy, że nie będziemy okłamywali dzieci. Oznajmiliśmy im: „Macie brata – Maćka, który jest teraz w niebie” – wspomina. – „A co to niebo? – często można usłyszeć w takich sytuacjach. Warto wtedy mówić o cudownym i fajnym miejscu, gdzie przebywają ciekawi, często młodzi ludzie, tacy jak bł. Chiara „Luce” Badano czy św. Dominik Savio – uważa ks. dr Jacek Socha, teolog moralista. – Moja młodsza córka przyjęła podobne tłumaczenie bez żadnych zastrzeżeń – przyznaje pani Justyna. Kiedy dziewczynka widziała smutek mamy, podchodziła, przytulała ją i szeptała: „Nie płacz, on jest naprawdę szczęśliwy”. – Mówiła to z wielką pewnością siebie i spokojem. Inaczej było w przypadku Stasia, najstarszego syna. Nie chciał w ogóle rozmawiać.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama