Nowy numer 3/2021 Archiwum

Hiperniedziela

Jakie kiedyś były nieludzkie czasy: trzeba było wszystko przytachać w sobotę, a w niedzielę przymusem zabierało się rodzinę na spacer…

Od wielu lat jest dobrze. Człowiek może się powylegiwać w sobotę do woli, ewentualnie nawet posprzątać, porozwozić dzieciaki po zajęciach dodatkowych i kinderbalach, a następnie iść na imprezę. Przecież po tygodniu ciężkiej pracy coś się człowiekowi od życia należy. Potem niedziela. Rano (do południa) trzeba odespać tańce i inne hulanki. Potem woda mineralna. Dużo.

Dzieci oglądają kreskówki, więc jest trochę spokoju. Teściowa zrobiła im na śniadanie resztkę płatków śniadaniowych… A potem? Tak około piętnastej, gdy kiszki marsza grają, okazuje się, że przy wszystkich ważnych zajęciach, gdzieś umknęła sprawa zakupów i niedzielnego obiadu. W lodówce pali się, co prawda, światło, ale i tak produktów spożywczych nie widać. Nie szkodzi. Mocna kawa, kluczyki od samochodu i jedziemy. Ku niedzielnej, hipermarketowej przygodzie! Dzieci się cieszą, bo kreskówki im się znudziły, żona uśmiechnięta, bo „wszystko z domu wyszło” (jak to w niedzielę). Hiperradość z hipermarketu. Miejsce rodzinnej ekstazy i zawiązywania więzów społecznych.

Dzieciaki ładują się do plastikowych samochodów-koszy, żona buszuje po dziale kosmetycznym, można pizzę nawet zjeść tanio. Jedynie cztery godziny i poziom relaksu rodzinnego osiągnął szczyty. A plastikowe autka-koszyki zapełniły się po brzegi: chlebem powszednim w najmniejszym stopniu, w większości promocyjnymi artykułami niepierwszej potrzeby, które to jednak w domu się zawsze przydadzą. Teraz tylko godzinkę trzeba postać w kolejce do kasy.

Dzieci się niecierpliwią, bo ta babka przy kasie jakaś taka niemrawa. Rodzinka hiperzadowolona wraca do domu. Dzieci padnięte, spać idą i spokój z nimi. Można wino otworzyć i zakończyć miło niedzielę. Hiperniedziela pracowitemu człowiekowi raz w tygodniu się należy! Badania, które niezbicie dowodzą, że zamknięcie hipermarketów w niedzielę nie zaburzy gospodarki, można wyrzucić do śmieci. Stwierdzenia, że niedzielna praca w marketach, głównie kobiet, niszczy je oraz niszczy całe rodziny pracownic, to rzucanie grochem o ścianę.

A apele, by prawnie ograniczyć… bezprawie, nie przyniosą żadnego skutku z prostej przyczyny: to ludzie ludziom zgotowali hipermerkantylny los. Jeśli mentalność Polaków nie zmieni się, nie ma mowy o wolnej niedzieli dla wszystkich wolnych obywateli.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także