Nowy numer 20/2019 Archiwum

Żadnego sportu

Znana jest odpowiedź Winstona Churchilla, który zapytany u schyłku swego życia o receptę na długowieczność – a przypomnijmy, że dożył prawie dziewięćdziesiątki – stwierdził, że przede wszystkim nie należy uprawiać żadnego sportu.

Brak ruchu łączył z piciem whisky i paleniem cygar. Oczywiście, żadną miarą nie chcę stawiać brytyjskiego premiera za wzór do naśladowania. Jeszcze tego by brakowało, żebym w „Gościu” namawiał do rozpoczynania dnia od szklaneczki whisky i kubańskiego cygara, i to w dodatku w numerze na Wszystkich Świętych! Nie ulega wątpliwości, że sport to zdrowie, oczywiście jeżeli uprawiany jest z umiarem, a whisky, podobnie jak tytoń, nie służą dobrze ani wątrobie, ani płucom. Jeżeli zatem przypominam przewrotną dewizę Churchilla, to nie dlatego, bym nie dostrzegał dobroczynnych skutków joggingu czy na przykład nordic walkingu.

Jak najbardziej dostrzegam i doceniam, niemniej jednak z coraz większą irytacją odnoszę się do mody na zdrowy tryb życia. Do tego stopnia, że mam ochotę powtarzać za brytyjskim lordem: żadnego sportu. Bo w tej modzie dostrzegam pewien fałsz. Moda na zdrowy tryb życia jest bowiem oparta na haśle: ratuj ciało swoje. Nie byłoby w tej zasadzie nic złego, gdyby nie wyparła ona innego, o wiele ważniejszego postulatu: ratuj duszę swoją. Świetnie, że biegamy, skaczemy, pływamy oraz zajadamy się warzywami i owocami. Będziemy żyli dłużej i zdrowiej. Pod jednym wszakże warunkiem, że podobną profilaktykę zastosujemy wobec duszy.

Zasługuje na to choćby z tego względu, że jako nieśmiertelna musi wystarczyć na długo. Nie tylko do dziewięćdziesiątki, ale na wieczność, a to niewyobrażalnie długo. Jako nieśmiertelna nie zginie, ale jej stan będzie zależał od tego, jak się z nią będziemy obchodzili. Jakiś rodzaj sportu i dobrego odżywiania jest więc jej koniecznie potrzebny. A mody na to nie widzę. W ratowanie duszy nie zaangażuje się też raczej żadna organizacja pozarządowa. Różnego rodzaju programy unijne nie przewidują środków na ratowanie duszy. O sprawie śmiertelnie poważnej, bo dotyczącej nieśmiertelnej duszy, piszę być może dosyć lekko, a to dlatego – taką przynajmniej mam nadzieję – że w ten sposób łatwiej dostrzec stan świata, w którym żyjemy. Mimo że w istocie o duszę człowieka toczy się największy bój, została ona zepchnięta do sfery prywatnej.

Czy ktoś słyszał poważną rozmowę, na przykład w telewizji, o nieśmiertelnej duszy? Nawet przy okazji Wszystkich Świętych większa uwaga zostanie poświęcona korkom przed cmentarzami i bezpiecznym powrotom, co oczywiście też jest bardzo istotne, niż życiu wiecznemu. No cóż, przyszło nam żyć w świecie o małych ambicjach, bo sięgających zamiast wieczności zaledwie osiemdziesięciu czy najwyżej dziewięćdziesięciu lat. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Robert
    30.10.2013 21:07

    irytacja z powodu mody na zdrowy tryb życia? pierwszy raz czytam o czymś podobnym..!  zdecydowanie lepiej,że modne stają się zdrowe nawyki,niż leżenie na fotelu z pilotem w ręku.

    W ratowanie duszy nie zaangażuje się też raczej żadna organizacja pozarządowa. Różnego rodzaju programy unijne nie przewidują środków na ratowanie duszy. 

    już widzę te reakcje kościoła, który dowiaduje się,że jakaś organizacja pozarządowa lub program unijny przewidują jakieś "środki na ratowanie duszy"! od razu byłyby głosy,że zabierają się za rzeczy, które nie podlegają ich kompetencjom, wkraczają w nie swoje uprawnienia itd. 

    bo przecież środkami do ratowania duszy dysponują (i mają na nią oczywiście wyłączność) jedynie duchowni rzymskokatoliccy.

     Mimo że w istocie o duszę człowieka toczy się największy bój, została ona zepchnięta do sfery prywatnej.

    i to właśnie najbardziej księdza irytuje; że coraz częściej ludzie ośmielają się samodzielnie, we własnym sumieniu dbać o swoje dusze. już bez pomocy pośredników pana B., bez instytucji religii, do której już nie mają zaufania, niezależnie od jej nakazów, zakazów i dogmatów. bo to nie jest tak,że teraz ludzie dbają tylko o swoje ciało,a o ducha już wcale; niemal każdy z nas ma jakąś duchowość i transcendentalne potrzeby. realizujemy je jednak coraz częściej w inny sposób; nieakceptowalny dla duchowieństwa i religijnych przywódców? trudno.

    doceń 0
  • gut
    30.10.2013 21:23

    Jan Paweł II w był takim przykładem, który ks. Marek pisze. Jan Paweł II jak został papieżem to jedną z pierwszych decyzji Ojca Świętego było wybudowanie basenu co było wielkim zdziwieniem dla duchownych i świeckich. Ale Jan Paweł II pełnią człowieczeństwa. I to mówią nam czasy, ponieważ średniowiecze było tak skoncentrowane na >duszy<, że zapominano a wręcz deprecjonowano >ciało< a w oświeceniu było przeciwnie koncentrowano się na >ciele< zapominając o >duszy< a Jan Paweł II duszę i cało >zharmonizował< ponieważ takie jest chrześcijaństwo. Brawo dla Jana Pawła II ! :-)

  • Monika
    31.10.2013 10:02
    No niestety, uważam że Kościół Katolicki powinien się włączać w walkę o zdrowie fizyczne swoich wiernych.Zauważyłam to już dawno temu,ten brak dbałości o całokształt naszej osoby- i ducha i ciało,a to duży błąd z Waszej strony.Umiecie tylko ostrzegać ludzi przed jogą czy aikido, a nie widzicie że człowiek który pokonuje swoje ograniczenia fizyczne zyskuje duchowo.Może jakaś kontrofensywa-katolickie obozy sportowe? Przyciągniecie młodych sportowców, ale i osoby niepełnosprawne także chcą pokonywać swoje ograniczenia!Znam starsze osoby, które trenują. Jan Paweł II dawał dobry przykład-człowiek który chodzi po górach jest bliżej Boga.
    doceń 1
  • kokos
    03.11.2013 09:24
    Założę się o dychę, że ksiądz prowadzący - autor powyższego tekstu nie lubi ruchu, wysiłku i sportu. No po prostu nie lubi się przemęczać ;) Też kiedyś taki byłem i też lubiłem sobie tłumaczyć swoje lenistwo i zaniedbanie w sferze sprawnościowej tym cytatem z Churchilla. Jednak kiedy podjąłem pewne działania nad poprawą swojej formy to zyskałem bardzo dużo, człowiek zaczyna inaczej patrzeć na świat i tutaj wchodzi sfera ducha. Podjąłem się ćwiczeń na moją miarę bo największy problem to odpowiednio dobrać rodzaj ćwiczeń i ich natężenie. Dla jednego lepszy będzie ostry wycisk a dla innego spokojne ćwiczenia. Bieganie to już zaawansowana sprawa Już zwykły spacer szybszym tempem ma zbawienne korzyści. Ludzie się zaniedbują fizycznie a potem żałują tak jak np reżyser Zanussi, na spotkaniu z którym byłem na spotkaniu o tym wspominał że nagrabia braki z całego życia albo Bogusław Kaczyński, który po przebytym udarze i rehabilitacji stwierdził, że tak jak wcześniej nie lubił ruchu to będzie ćwiczył do końca życia. Najważniejsze to dobrać rozsądnie ćwiczenia bo przeholowując ludzie się zniechęcają do ćwiczeń bo kojarzą im się z potem, zawrotami głowy, nomen omen - ze stresem itp

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji