GN 43/2020 Archiwum

Pozwał Polskę za niewolniczą pracę w PRL

Bonifacy Myśliński, zesłany przez komunistów do pracy w kopalni, złożył skargę do Strasburga.

Jak relacjonuje Myśliński, po 1989 r. liczył, że ojczyzna sama się upomni o żołnierzy-górników i zadośćuczyni za morderczą pracę, ale się pomylił.

Próbował więc dochodzić sprawiedliwości w sądach, ale te uznawały, że sprawa się przedawniła. "Jak mogło się przedawnić to, co wycierpiałem ja i setki moich kolegów? Dziś wielu z nas choruje i nie stać nas na leki. A Polska nam mówi, że mamy zapomnieć, bo się przedawniło!" - oburza się 80-letni dziś Myśliński.

"To ma być moja ojczyzna? Nie! Dlatego przeciw temu państwu skierowałem skargę do Strasburga" - podkreśla. Trafiła ona do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka we wrześniu.

Myślińskiego wcielono do batalionów górniczych w latach 50. Zawinił tym, że ojciec walczył w AK, matka pochodziła z niemieckiej rodziny, a jej brat mieszkał w USA. Trafił do jednej z najniebezpieczniejszych kopalni węgla kamiennego - "Wanda-Lech".

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama