Nowy numer 43/2020 Archiwum

Teraz jest tam tylko krew

O sytuacji chrześcijan w Syrii z Maciejem Grabysą i Michałem Królem, autorami telewizyjnego filmu dokumentalnego „W pułapce wojny”

Edward Kabiesz: Wasz film nakręciliście w Syrii?

Maciej Grabysa: Na przełomie czerwca i lipca przez dwa tygodnie przebywaliśmy w libańskiej Dolinie Bekaa, blisko granicy z Syrią. Rozmawialiśmy tam z chrześcijańskimi uchodźcami.

Nie dotarliście więc do Syrii?

M.G.: Nie udało nam się tam wjechać, bo w paszporcie miałem pieczątkę z Izraela. Pobyt w Izraelu wyklucza możliwość wjazdu do Syrii, ale próby takie czyniliśmy podczas pobytu w Libanie.

Wasz poprzedni film „Być Koptem” dotyczył prześladowania chrześcijan w Egipcie. Czy ich sytuację można jakoś porównać z tym co dzieje się w Syrii?

M.G.: W Syrii jest przede wszystkim wojna domowa, więc to zupełnie co innego. Jednak w obu przypadkach prześladowcami są ugrupowania islamistyczne. W Egipcie są to salafici i zwolennicy Bractwa Muzułmańskiego, natomiast do Syrii przeniknęła cała masa dżihadystów z ugrupowania Jabhat al-Nusra i innych powiązanych z Al-Kaidą. Stały się one trzecią siłą w konflikcie. Właśnie im zależy, by pozbyć się z Syrii chrześcijan i wprowadzić prawo szariatu. Wszystkie świadectwa chrześcijan, z którymi rozmawialiśmy, są zbieżne, więc wiarygodne. Opowiadali na przykład, jak było w Al-Kusajr. Do tego miasta przyjechali dżihadyści, między innymi Czeczeńcy, i wtedy doszło do czystek.

Występujący w filmie dr Georges Yacoub z Uniwersytetu Warszawskiego nie ma wątpliwości, że jest to wojna religijna. Jednak na Zachodzie w oficjalnych wystąpieniach starannie unika się tego sformułowania.

M.G.: W tej chwili na pewno doszło tam do wojny religijnej.

Po jednej stronie mamy zwolenników Asada, czyli alawitów, po drugiej Free Syrian Army oraz dżihadystów. Wątpię, czy tam dojdzie do demokracji w stylu zachodnim. Jeżeli wygrają rebelianci, nastąpi kolejna odsłona wojny domowej między siłami quasi-demokratycznymi a dżihadystami. Tak dzieje się już teraz na niektórych terenach opanowanych przez Free Syrian Army. Michał Król: Tu trzeba wrócić do początku rewolucji w 2011 roku. Wtedy to był ruch demokratyczny, nie miał charakteru religijnego. Protestujący chcieli skończyć z dyktaturą Asada. Jednak w opozycji coraz bardziej dominowały środowiska islamistyczne. Dziś można stwierdzić, że tzw. demokratyczna opozycja nie radzi sobie na opanowanych terenach, gdzie dochodzi do pogromów chrześcijan.

Występująca w filmie chrześcijanka mówi: „Teraz jest tam tylko krew, porwania, prześladowania. To jest wolność? Nie chcę takiej wolności”. I dodaje, że „jeszcze dwa lata temu życie w Syrii było bardzo piękne”.

M.G.: Tak uważa większość chrześcijan, którzy czuli się bezpieczniej w czasach reżimu Asada. Jej zdanie koresponduje z większością wypowiedzi, jakie tam usłyszeliśmy. Bardzo trudno było nam znaleźć chrześcijanina, który dzisiaj popiera jednoznacznie opozycję. Jedyną osobą, która miała przeciwne zdanie była Polka. Mieszkała w Syrii 25 lat. Uciekła stamtąd dwa lata temu na początku wojny. Jej mąż, Syryjczyk, jest opozycjonistą. Nie chciał wystąpić, bo się bał. Oni popierają opozycję, jednak mają też wątpliwości. Chrześcijanom syryjskim bliżej do reżimu Asada niż do niepewnych rządów opozycji, które mogą przynieść niebezpieczny dla chrześcijan chaos, podobny do sytuacji w Iraku.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także