Nowy numer 44/2020 Archiwum

Wyrok został wydany

Dla większości mediów abp Józef Michalik już nie jest przewodniczącym Episkopatu Polski. Dziennikarze liczą
 na to, że Kościół szybko wykona 
wydany przez nich wyrok. 


Jego nazwisko wciąż jest na czołówkach gazet. Nie ma dnia, by jakiś program informacyjny nie nadał materiału o „kolejnej kompromitacji arcybiskupa”. Spirala emocji nakręcana jest według słynnego przepisu Alfreda Hitchcocka. Najpierw powinno nastąpić trzęsienie ziemi, a potem napięcie musi stopniowo wzrastać. I rzeczywiście wzrasta. Trzęsieniem ziemi była natomiast fatalna wypowiedź metropolity przemyskiego w drodze na 363. posiedzenie Konferencji Episkopatu Polski. W kontekście pedofilii abp Michalik mówił wówczas o dzieciach z rozbitych rodzin, które „lgną”, poszukując miłości i „jeszcze tego drugiego człowieka wciągają”. 


Pierwsze słowo się liczy


Dzień później nastąpiło dementi. „Myślę, że jest to pomyłka ewidentna, za którą przepraszam. Oczywiście cały kontekst mojej wypowiedzi był taki, że dziecko jest niewinne, nie może być krzywdzone, nie tylko przez duchownych” – powiedział abp Michalik. I podkreślił, że to nie dziecko „wciąga dorosłych”, ale jest ofiarą. Ale w mediach, jak w dziecięcej zabawie: „pierwsze słowo się liczy”. Odtąd codziennie, w każdym możliwym materiale, powtarzane były (i są) słowa o „lgnięciu” i „wciąganiu”. Czasami dodawano, że hierarcha się wycofał, ale jakie to ma znaczenie…
Zwłaszcza że przewodniczący Episkopatu Polski nie zamilkł i 16 października, podczas homilii wygłoszonej we Wrocławiu z okazji 90. urodzin kardynała Gulbinowicza, znów wrócił do tematu pedofilii. Słowa o jej kulturowym kontekście – wszechobecnej pornografii, aborcji, braku miłości, rozwodach i promocji ideologii gender – zostały zinterpretowane jako relatywizowanie win duchownych i ucieczka od odpowiedzialności za grzech w Kościele. Od razu zakwalifikowano je jako „skandaliczne”. Jedna z gazet zamieściła na okładce zdjęcie abp. Michalika z podpisem: „Zamilcz”. Do boju ruszyli antyklerykalni politycy. Janusz Olejniczak (SLD) wezwał episkopat, by zakazał swojemu przewodniczącemu publicznych wypowiedzi. Janusz Palikot poszedł oczywiście dalej: „Czy jest sens wysyłać do takich ludzi jak Michalik dzieci? Czy można mieć poczucie bezpieczeństwa?” – pytał.


Ofiarą w arcybiskupa


TVP1, TVP2 i TVN w swoich programach informacyjnych zastosowały identyczny chwyt – poprosiły o komentarz do słów hierarchy ofiary pedofilów. Zobaczyliśmy łzy, padły mocne słowa. „Gazeta Wyborcza” też poszła tym tropem, ale zagrała najmocniej. Kobieta skrzywdzona przez księdza stwierdziła, że nie wierzy w hasło: „Zero tolerancji dla pedofili” w ustach arcybiskupa. „Widzę wtedy jego uśmiech. On świadczy o tym, że wcale tak nie myśli”. Tytuł w gazecie jest już atakiem ad personam: „Abp Michalik gardzi niewinnymi dziećmi”. Tekst nie pozostawia wątpliwości co do winy zwierzchnika Episkopatu Polski. „Nie wybaczy pani arcybiskupowi?” – pyta kobietę dziennikarz. „Chyba nie potrafię. Mam nadzieję, że arcybiskup w końcu się przekona, ile wyrządza szkody. Może powinien po prostu usiąść i czytać Pismo Święte. Bo wydaje mi się, że nie wie, czego nauczał Jezus”. Redakcja tych słów oczywiście nie komentuje. 
Także w „Wiadomościach” i „Panoramie” z 17 października wszystko zmierza do tezy, że głównym problemem Kościoła w Polsce jest dziś arcybiskup Michalik. W TVP1 recenzentem jego słów jest Magdalena Środa, informująca widzów nie do końca obeznanych z terminem „gender”, że pierwszym głosicielem tej ideologii był… Jezus Chrystus. „Nie sądzę więc, żeby Kościół katolicki mógł mieć coś przeciwko gender” – mówi Środa. Marcin Szewczak, autor materiału, zostawia nas z tą rewelacją. „Kościół ma za to coś przeciwko arcybiskupowi” – dopowiada jedynie. I przypomina, że przecież winą za pedofilię próbował on obarczyć dzieci. I tu pojawia się ofiara pedofila, która ze łzami w oczach opowiada, jaki ból zadał jej hierarcha. Zapewnia: „Ja do nikogo nie lgnęłam i nikogo nie wciągałam”. M. Szewczak dla porządku wspomina, że arcybiskup za swe słowa przeprosił, ale zaraz dodaje, że w szczerość tych przeprosin nie każdy wierzy. A Jarosław Makowski, podpisany jako teolog, przekonuje, że kolejne wypowiedzi arcybiskupa tylko potwierdzają, że to nie był lapsus. „Dlatego wczorajsza homilia to już nawet dla duchownych za wiele” – puentuje autor.
W „Panoramie” do tych wypowiedzi dodana zostaje – nieprzebierająca w słowach – feministka. „To jest parszywe, perwersyjne myślenie” – recenzuje homilię metropolity. Całość materiału kończy kobieta skrzywdzona przez pedofila słowami: „Arcybiskupowi Bóg odebrał rozum”. 


To koniec, koniec Kościoła


W minionym tygodniu w mediach mieliśmy zresztą prawdziwą licytację: kto mocniej sponiewiera przewodniczącego episkopatu. Tomasz Lis grzmiał: „Najważniejszy człowiek w hierarchii polskiego Kościoła mówi w poczuciu zadufania i bezkarności rzeczy haniebne, nikczemne i skandaliczne”, a Monika Olejnik ubolewała: „Abp Michalik narobił nam obciachu na cały świat”. 
Media – te tradycyjne i te społecznościowe – tworzą system naczyń połączonych. Nagonka przypomina tu kręgi rozchodzące się po wodzie, gdy ktoś rzuci w nią kamień. A im dalej, tym mocniej, taka jest zasada. Jeśli więc najbardziej opiniotwórczy dziennikarze używają takiego języka, można sobie wyobrazić, co dzieje się we wpisach blogerów czy internautów. Na stronie TVN24 osobnego newsa sporządzono właśnie z najbardziej „smakowitych” cytatów na temat arcybiskupa i Kościoła. Bo oczywiście atak idzie daleko szerzej i głębiej niż jedynie w stronę hierarchy. Niewiele tam słów cenzuralnych, wszystkie wpisy są niesłychanie emocjonalne. „To koniec, koniec Kościoła. Koniec z tymi ludźmi w purpurze” – ogłasza anonimowy bloger. 20 lat temu, w czasach gdy jeszcze słowo „blog” nie było znane, „Gazeta Wyborcza” najostrzejsze ataki na Kościół zamieszczała w specjalnej rubryce z niepodpisanymi cytatami z listów. Narzędzia nowe, ale metody sprawdzone.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama