Nowy numer 49/2019 Archiwum

Skąd to wyróżnienie?


Proszę wybaczyć, że jeszcze raz wracam do sprawy pedofilii.


Ale miazga, na jaką zostali przerobieni w ostatnich tygodniach księża, a wraz z nimi Kościół w Polsce, wymaga choćby próby obrony. Przy całej świadomości grzechów – podkreślę to po raz kolejny – jakie na swoje sumienie ściągnęli niektórzy duchowni.

Ostatnio jedna z partii zaproponowała stworzenie oficjalnego spisu osób skazanych za pedofilię. Coś na wzór ogólnopolskiego rejestru dłużników. Na moje wyczucie pomysł nie ma szans na powodzenie. Być może z powodów konstytucyjnych, ale głównie – jak sądzę – z tkwiącego w nim niebezpieczeństwa. 
Otóż gdyby taki imienny rejestr powstał, wszyscy mogliby zobaczyć, że wśród setek osób skazanych za pedofilię księża wprawdzie są, ale jest ich stosunkowo niewielu. Jak wynika z oficjalnych statystyk, w 2012 roku polskie sądy wydały 615 prawomocnych wyroków z tytułu pedofilii. Nie wiadomo, ilu duchownych jest wśród skazanych, ale daję głowę, że jeżeli jacyś w tej grupie się znaleźli, to stanowią wąski margines. Gdyby było inaczej, zapewne już dawno szczegółowe informacje wypłynęłyby do mediów.


Można przekornie zapytać, czym 
księża zasłużyli sobie na tak 
wielkie „wyróżnienie”. Czy to nie nazbyt wielka łaska, że spośród setek skazanych za pedofilię światła reflektorów 
skierowane zostały tylko na nas ? Dane o liczbie skazanych przypomnieli polscy biskupi w swoim stanowisku „W sprawie ochrony dzieci i młodzieży”, wydanym po ostatniej Konferencji Episkopatu 
Polski (całość na ss. 20–21), Niestety, 
z tego dokumentu na żółte i czerwone 
paski w telewizjach trafiły głównie słowa o tym, że Kościół przeprasza – i słusznie – za tych duchownych, którzy skrzywdzili dzieci. O skali zjawiska w całym społeczeństwie i jego przyczynach 
niewiele usłyszeliśmy.

To prawda, że Kościół nie jest wolny od grzechu zwiazanego z pedofilią, ale odważę się postawić tezę, że nie ma drugiej takiej instytucji, która podobnie jak on od wielu już lat konsekwentnie walczyłaby z tym złem, zdając sobie sprawę z jego destrukcyjnej siły. Wystarczy przypomnieć kilka faktów. Od 2001 roku obowiązuje prawo kościelne wydane przez Jana Pawła II, zgodnie z którym wykorzystywanie seksualne nieletnich przez duchownych musi być karane przez watykańską Kongregację Doktryny Wiary. 9 lat później, już za pontyfikatu Benedykta XVI, w roku 2010 kościelne przepisy dotyczące przestępstw seksualnych zostały zaostrzone. Między innymi okres przedawnienia wydłużono do 20 lat. Na ironię może zakrawać fakt, że w czasie ostatniego zebrania Konferencji Episkopatu, o którym było tak głośno, biskupi przyjęli kolejne szczegółowe dokumenty dotyczące walki z przestępstwami seksualnymi. I nie stało się tak pod wpływem mediów, lecz było wynikiem długo trwających już prac.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • barteksvd
    18.10.2013 13:11
    barteksvd

    Ksiądz Redaktor nieco niefortunnie przywołuje przeniesienie kompetencji w tych sprawach do kard. Ratzingera (bo to osoba była tu raczej głównym powodem a nie rodzaj kongregacji) i jego sprawnie funkcjonującego urzędu jako znaczący "sukces". Ten pierwszy krok z 2001r. to nieco jak "akcja reanimacyjna".

    Zajmowanie się pedofilią przez KNW jest z punktu widzenia jej misji zupełnie bez podstawy - gdyż mamy tu do czynienia z przestępstwem i grzechem w sprawach moralności (konkretnego czynu) a nie spraw doktryny.

    Osobiście mam nadzieję, że z czasem ten dysonans zostanie naprawiony i odpowiednia instancja (sprawnie działająca) będzie rozpatrywała przypadki tych duchownych.

    Dodajmy, że wcześniej zajmowała się tym Kongregacja ds Duchowieństwa i to wydaje się najwłaściwsze miejsce.

    doceń 4
  • robert-tychy
    19.10.2013 08:46

    Można przekornie zapytać, czym księża zasłużyli sobie na tak wielkie „wyróżnienie”. Czy to nie nazbyt wielka łaska, że spośród setek skazanych za pedofilię światła reflektorów skierowane zostały tylko na nas ? 

    "wyróżnienie" to jest wynikiem dostrzeżenia faktu, jak instytucja kościoła reagowała na pedofilię w swoich szeregach. na światło dzienne wychodziły skandale ukrywania pedofili przez przełożonych, zaprzeczanie przez nich oczywistym i udokumentowanym faktom i obrona bardziej swojego dobrego imienia niż dobra ofiar,czyli dzieci. opinia publiczna była tym wszystkim zbulwersowana i temat stał się coraz głośniejszy. dopiero pod naciskiem ujawnianych przez media faktów kościół postanowił zareagować. to nie liczba pedofilów w sutannach jest tu wyjątkowa, tylko sposób radzenia sobie kościoła z tym problemem. 

    w świetle powyższego, owo "wyróżnienie" jest rzeczą naturalną.

    doceń 5
  • gość
    19.10.2013 17:45
    czy aby ksiądz już się w tym nie pogubił w tej obronie kościoła o czym świadczą chyba wcześniejsze komentarze
    doceń 4
  • www
    21.10.2013 00:17
    mnie w dzieciństwie molestował ojciec, świecki, niekościelny człowiek. jakoś nikt nigdy się nie wstawił za mną w obronie moich praw, żadna ani feministka, ani żaden działacz nie robił szumu. jestem gorszy od tych ofiar księży? a może ktoś po prostu robi nagonke...
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji