GN 43/2020 Archiwum

Chrześcijaństwo to styl życia

O misji papieża Franciszka, reformie Kurii Rzymskiej, Biblii na czas kryzysu i chorobie obojętności religijnej z kard. Gianfranco Ravasim rozmawia Mariusz Majewski

Mariusz Majewski: Jak godzić dialog i otwartość z misją głoszenia słowa Bożego i koniecznością – jak mówi św. Paweł – „nastawania w porę i nie w porę”?

Kard. Gianfranco Ravasi: Święty Paweł jest klasycznym przykładem tego, jak to robić. Podejmuje próbę wejścia w dialog ze światem, posługując się językiem tego świata. Oczywiście w tym spotkaniu, tłumaczeniu prawd wiary na język tego świata coś się pozyskuje, ale coś się również traci. Drugą cechą charakterystyczną św. Pawła jest to, że przechodzi, idzie do nowych środowisk. W ten sposób odwiedza Azję Mniejszą, Rzym, areopag grecki, ale jednocześnie zachowuje swoją tożsamość. Tym samym wpisuje się w wielką zasadę Chrystusa, by być zaczynem w świecie. Przetwarzać świat, nadawać mu smak. Musi być zasada równowagi pomiędzy tożsamością i dialogiem. Takie jest chrześcijaństwo.

Czy było jakieś szczególne spotkanie z kimś wątpiącym albo niewierzącym, które Księdza Kardynała poruszyło, utwierdziło w przekonaniu, że trzeba szukać płaszczyzny spotkania z takimi ludźmi?

Chciałbym powiedzieć o trzech takich wydarzeniach związanych z Dziedzińcem Dialogu. Pierwszym było spotkanie w Szwecji, w Sztokholmie, ze światem całkowicie zsekularyzowanym, który nie jest katolicki, tylko luterański. Drugie wydarzenie to Asyż i rozmowa z prezydentem Włoch, podczas której mogłem podjąć tematy ważne dla całego narodu. I trzecie wydarzenie – spotkanie w Albanii, gdzie panował całkowicie ateistyczny reżim. Nie tak jak w Polsce. U nas mimo komunizmu umacniał i rozwijał się katolicyzm, tam wyeliminowano wszystko. Władze Albanii ogłosiły, że ich kraj jest pierwszym państwem ateistycznym. Spotkanie na Uniwersytecie w Tiranie miało trwać 45 minut. Zrobiłem 15 minut wprowadzenia i reszta miała być przeznaczona na rozmowy. W efekcie spotkanie trwało 3 godziny. Ci młodzi ludzie w rzeczywistości duchowej pustyni potrzebowali się dowiedzieć, czym w ogóle jest religia. Zacytowałem im wówczas stwierdzenie pisarza amerykańskiego, niechrześcijanina, który mówił, że religia, tak jak sztuka, niczemu nie służy, oprócz tego, by pokazać sens życia. A to nie jest wcale mało. (śmiech)

Jak widzi Ksiądz Kardynał jako jeden z bliskich współpracowników ojca świętego misję papieża Franciszka, także w kontekście poprzednich pontyfikatów?

Ważne jest podkreślenie różnicy tych pontyfikatów. Jest ona związana z kontekstem historycznym. Papieże są synami swoich czasów. Muszą odpowiedzieć na pytania, które wspólnota ludzka, wspólnota wierzących przedkładają im w danym momencie. Na to nakłada się osobowość każdego z papieży. Pomyślmy o bogatej, bardzo rozwiniętej osobowości Jana Pawła II. Papież Benedykt używał języka i dyskursu bardzo precyzyjnego. Franciszek ogranicza się do esencjonalnych stwierdzeń, mówi krótkie, konkretne rzeczy. Każdy następca św. Piotra musi kierować się dwiema fundamentalnymi zasadami: troszczyć się o depozyt wiary i wprowadzanie tych prawd wiary w życie Kościoła i świata. Chrześcijaństwo to nie jest zbiór tez, ale sposób życia. Papież Franciszek mocno to podkreśla. To, że teraz mamy Franciszka i „ukrytego dla świata” Benedykta, pozwala lepiej widzieć, że obaj są konieczni dla tego czasu.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama