Nowy numer 44/2020 Archiwum

Naprawiacze Kościoła

Papieżowi Franciszkowi chodzi o to, by Chrystusa postawić w centrum.

Można by powiedzieć, że dzień bez ogłoszenia rewolucji w Kościele jest dniem straconym. Zaglądam na Onet. Jakżeby inaczej! Pierwsza wiadomość: „Rewolucja w Watykanie”. Zmiany strukturalne w Kurii Rzymskiej są potrzebne, aby usprawnić jej działanie w służbie papieżowi i Kościołom lokalnym. Nie sądzę jednak, by strukturalne przeobrażenia w watykańskich dykasteriach miały jakiś „rewolucyjny” wpływ na życie ponad miliarda katolików. Ale gdyby tak niektórzy redaktorzy głównych portali nawrócili się do Pana Jezusa i przystąpili do sakramentalnej spowiedzi, to mogłaby być „mała rewolucja”. Tak! Zmiany w Kościele zacznijmy od pytania: Czy moje życie buduje Kościół, czy też go osłabia? W medialnym poplątaniu z pomieszaniem na temat Franciszka można zauważyć różne sprzeczności. Z jednej strony entuzjastycznie nagłaśnia się wypowiedzi papieża, że trzeba zdecentralizować Kurię. Tyle że oznacza to m.in. danie większej władzy biskupom lokalnym. I tu pojawia się problem, bo różni zmieniacze Kościoła w Polsce wysilają się bardzo, aby wbić ludziom do głów podział: świetny Franciszek z jednej strony, a marni biskupi z drugiej. No i że Franciszek zrobi porządek z tymi księżmi… A takie myślenie to nie jest decentralizacja, tylko właśnie centralizacja. „Centralistą” okazał się np. ks. Lemański, który żadnej decyzji swojego biskupa normalnie nie przyjął, tylko ze wszystkim biegł ze skargą do Watykanu.

W tygodniku znanym z „rewolucyjnych” okładek (seks, Kościół, Kaczyński, i tak w kółko) napisali, że zdaniem „jednego z biskupów” „rewolucja papieża Franciszka polega na zrozumieniu, że to nie świat musi dostosować się do Kościoła, lecz Kościół do zmieniającego się świata, bo tylko wówczas jego oferta będzie atrakcyjna dla wiernych”. Jasne! Jezus Chrystus przyszedł na ten świat i nic nie robił, tylko dostosowywał się do świata, aby być atrakcyjnym… I z takim zadaniem posłał apostołów aż po krańce ziemi. Co po 2000 lat odkrył Franciszek, wspomagany przez red. Lisa i red. Wiśniewską. Koń by się uśmiał. Takie „rewolucje” już się dokonały w niektórych wspólnotach reformacyjnych. I mamy biskupkę, która żyje w związku lesbijskim i chce mieć dziecko in vitro. Rezultat? Zupełna bezużyteczność i marginalizacja tego rodzaju wspólnot kościelnych. Papieżowi Franciszkowi chodzi o zupełnie coś innego. O co? By Chrystusa postawić w centrum…

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama