Nowy numer 3/2021 Archiwum

Chichot Szatana

O oskarżeniach księży o pedofilię z o. Stanisławem Jaroszem rozmawia Marcin Jakimowicz.

Marcin Jakimowicz: Co Ojciec czuje, czytając o kolejnym skandalu pedofilskim w Kościele? Ostatnio nie słyszymy właściwie innych newsów…

O. Stanisław Jarosz: Czuję to samo, co czułem, gdy umierał Jan Paweł II. Kiedy cały świat był przejęty, poruszony, kiedy wyzwoliło się ogromnie dużo dobra, diabeł (nie boję się tego słowa!) uruchomił lawinę medialnych spekulacji o lustracji w Kościele. Zaczęło się wykazywanie, że to przede wszystkim księża są „be”. Czułem wtedy zwykłą złość. Na łaskę zawsze odpowiada grzech. „Tam, gdzie jest grzech, jeszcze obficiej rozlała się łaska” – czytamy. Ale to działa też w drugą stronę! Tam, gdzie pojawia się świętość, momentalnie wkracza demon. Gdy po oskarżaniu ludzi Kościoła o współpracę z SB przyszła kolej na prokuratorów, dziennikarzy, nagle wszystko ucichło. Ucięto temat, bo ci ludzie poczuli się ogromnie pokrzywdzeni tym, że ktokolwiek ma czelność ich ruszać. Księdza można skopać i oskarżyć o niejedno, bo uzna swoją winę i jeszcze przeprosi, a inni mimo wyroków uważają się za pokrzywdzonych i usprawiedliwionych przez media. Czekam na chwilę, gdy papież Franciszek wreszcie przestanie być dla mediów maskotką, która „naprawia i oczyszcza Kościół”. Gdy wreszcie odkryją, że żyje on wedle tej samej Ewangelii, co cała reszta, i słucha tego samego nauczania Magisterium Kościoła.

Nie wmówi mi Ojciec, że problem w Kościele nie istnieje…

Oczywiście, że istnieje! To, że takie rzeczy wychodzą na wierzch, to łaska Roku Wiary. Oczyszczenie Kościoła jest bolesne, ale konieczne. Prawda wyzwala. Tyle że skala zjawiska nie jest aż taka, by trąbić o nim od rana do wieczora. Nie dajmy się zwariować. Jeśli na ponad dwadzieścia tysięcy księży w Polsce trafi się kilku pedofilów, to nie znaczy, że wszyscy inni są źli! Jasne, jest mi przykro, gdy trafiają się kapłani, którzy w takie błoto weszli.

Ale już nikt nie mówi o nawróceniu tych ludzi, o tym, że Pan Bóg może ich przemienić… Mówimy „Pedofil. Koniec, kropka”. Przepraszam bardzo: a gdzie tu miejsce na Boże miłosierdzie, na cud przemiany? Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień! Gdyby ludzie czytali Biblię, znali katechizm, patrzyliby na rzeczywistość zupełnie inaczej. Cała historia zbawienia sprowadza się do jednego: Bóg wybiera grzeszników…

I to sporego kalibru. Mojżesz – zabójca, Paweł – zbrodniarz nazywający siebie „poronionym płodem”…

Bóg wybiera grzeszników. Dla nich przygotował miejsce w Kościele. Były potężne cywilizacje: Egipt, Mezopotamia. Kogo wybrał Bóg? Izrael, czyli naród koczowników, którzy właściwie nie byli narodem. Lud szemrzący, bałwochwalczy…

Który otrzymał imię: „walczący z Bogiem”. Nie „padający na kolana” czy „pobożny”, ale… „zmagający się z Panem”.

Dlaczego wybrał tych ludzi? Byśmy patrząc na ich historię (widać przez nią palce Boga!), zobaczyli, w jaki sposób On działa. Kościół jest wspólnotą grzeszników. Bóg wybiera człowieka przed jego nawróceniem, nie czekając na to, aż się „poprawi” i stanie „nieskazitelny”. Mamy tęsknoty faszystowskie. Wiem, to mocne słowo. Ale czy nie stworzyliśmy sobie na własny użytek „super-rasy” księży? Ludzi czystych, pachnących, niepokalanych? Ksiądz chodzi na siku? Niemożliwe! Ksiądz ma grzeszne myśli? Czasem zaklnie? Doświadcza pożądliwości? Niemożliwe! Sami stworzyliśmy taką „czystą rasę” i nie daj Boże, gdy ktoś nie pasuje do wzorca. Takie oczekiwanie, że ktoś, kto poszedł za Bogiem, automatycznie staje się święty, to religijność naturalna, niemająca nic wspólnego z Biblią.

Został Ojciec w dzieciństwie zraniony przez nadużycie seksualne ze strony kapłana. Co się stało, że przekleństwo zamieniło się w łaskę? Że Stanisław Jarosz nie stał się antyklerykałem, tylko paulinem?

Modliłem się za tego człowieka, przebaczyłem mu. Widziałem w nim oprócz słabości również mądrość, zmaganie z grzechem. Nie czarujmy się: jeśli na co dzień karmi się ludzi w mediach aurą panseksualności, rozpusty, to najsłabsze jednostki polegną. Nie wytrzymają i wejdą w wyuzdanie. Zarówno adwokat, sportowiec, jak i kapłan. Karmienie się z dnia na dzień oferowaną przez świat pornografią prowadzi do zboczeń. Wiem, co mówię: sam rozbudzony seksualnie miałem jako młody chłopak ogromne problemy ze swą seksualnością. Dziękuję Bogu, że mnie z tego wyciągnął. Akt pedofilii nie zaczyna się od razu od „hard core’u”, od molestowania. Jest najczęściej konsekwencją wieloletniego trwania w grzechu, karmienia się pornografią. Potem wszystko idzie jak lawina: szuka się mocniejszych doznań. Jeśli kapłan pozwala sobie na to, by stało się to stylem życia, prędzej czy później objawi się to w wyuzdaniu. Ja, cierpiąc wskutek deprawacji, sam wiedziałem, że jestem ogromnym grzesznikiem. To mnie ratowało. Nie mówiłem tego rodzicom (to norma u molestowanych dzieciaków). Co robiłem? Mówiłem o wszystkim Bogu. Spowiednik powiedział: „Stasiu, Bóg cię bardzo kocha. On wszystko ponaprawia”. I ponaprawiał! Dziś poranionym ludziom, którzy do mnie przychodzą, mówię: „To nie jest przekleństwo, które zwiąże cię do końca życia. Jest wyjście”. Ja poznałem historię księdza, który mnie zranił: jego koszmarne dzieciństwo; brutalność ojca, nadopiekuńczość matki. Widziałem, że był straszliwie poraniony, że nie akceptował totalnie swojego życia. Przebaczyłem i narodziła się łaska. Dziś błogosławię Boga za to wydarzenie!

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także