Nowy numer 43/2020 Archiwum

Oscar dla „Wałęsy”?

Film Andrzeja Wajdy jest polskim kandydatem do Oscara. Czy rzeczywiście zasługuje na nominację?

Wydaje się, że decyzja komisji, która wybrała film Wajdy, ma raczej charakter polityczny niż artystyczny. W czasie festiwalu filmowego w Gdyni widzieliśmy kilka filmów bardziej zasługujących na tę nominację.  

Scenarzysta „Wałęsy”, Janusz Głowacki, osią opowieści, wokół której buduje wydarzenia, uczynił wywiad, jaki przeprowadziła w 1981 roku włoska dziennikarka Oriana Fallaci. Ten zabieg narzuca i jednocześnie zawęża perspektywę, w jakiej funkcjonuje postać szefa Solidarności. Wałęsa, zawsze na pierwszym planie, dominuje nad swymi bezimiennymi towarzyszami walki z komuną, nie wiemy właściwie, jakie wiążą go z nimi relacje. Film nabiera życia i dramatyzmu w scenach przedstawiających życie rodzinne bohatera, w znacznej mierze dzięki znakomitej kreacji Agnieszki Grochowskiej w roli Danuty Wałęsowej.  

Nie zabrakło w filmie scen dotyczących jednego z najbardziej kontrowersyjnych momentów w biografii bohatera, czyli współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, jak i jej zerwania. Wydaje się, że film wiarygodnie, chociaż nie do końca zgodnie z faktami, oddaje sytuację, w jakiej znalazł się wówczas Wałęsa. 

Najważniejsze wydarzenia w politycznej biografii Wałęsy rozwijają się jak w kalejdoskopie, chaotycznie, w oderwaniu od słabo zarysowanego szerszego kontekstu społecznego. Wydaje się, że Wajda wyszedł z założenia, że i tak wszyscy go znają. 

Trudno jednak tak doświadczonym twórcom wybaczyć sceny, które nie wiadomo dlaczego znalazły się w filmie, a których rodowód sięga kiepskiego kabaretu. W jednej z nich, kiedy Wałęsa znalazł się w areszcie wraz z dzieckiem, strażniczka własną piersią karmi niemowlę. Szkoda, bo zabrakło czasu na inne. Są tu jednak nieliczne sceny rzeczywiście zabawne, jak i przejmujące. Do tych pierwszych należy ta z okresu internowania, kiedy bohater „testuje” na jednym ze strażników zupę. Ta druga, z udziałem Danuty Wałęsowej, rozgrywa się na lotnisku, po powrocie z uroczystości odebrania Nobla.   

Film kończy się na roku 1989, roku pamiętnym przemówieniem Wałęsy w Kongresie USA. Dopiero teraz Wałęsa stanie przed wyzwaniami, którym nie był w stanie sprostać. I to byłby temat na kolejny, o wiele ciekawszy scenariusz.

Przeczytaj też: Wałęsa według Wajdy

          

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także