Nowy numer 29/2019 Archiwum

Igranie z ordynacją

Politycy popierający jednomandatowe okręgi wyborcze sprawiają wrażenie, jakby nie przemyśleli swoich propozycji.

Od początków III RP co rusz pojawiają się pomysły, by wprowadzić jednomandatowe okręgi wyborcze do sejmu. Szczególnie brylują w tym nowe ugrupowania (Akcja Wyborcza Solidarność, Platforma Obywatelska, Republikanie), które likwidację głosowania na listy wyborcze przedstawiają jako remedium na patologie życia politycznego. Pomysł sam w sobie ciekawy i wart wypróbowania, choć JOW-y wcale nie wniosły do senatu nowej jakości, świeżych twarzy i nie zlikwidowały przywiązania parlamentarzystów do partyjnego szyldu.

W opublikowanym dziś w „Rzeczpospolitej” wywiadzie poseł Platformy Obywatelskiej Jacek Żalek przedstawia wprowadzenie JOW do sejmu jako najważniejszą zmianę, jakiej potrzebuje polska Konstytucja. To zaskakujące twierdzenie – mogłoby się bowiem wydawać, że ważniejsze od technicznej kwestii, jaką jest ordynacja wyborcza, byłoby np. zlikwidowanie nakładania się na siebie obowiązków prezydenta i premiera, czy też wykreślenie kwestii, które wcale nie muszą znajdować się w ustawie zasadniczej, a do uregulowania których wystarczyłaby zwykła ustawa. Co prawda jak najbardziej słusznie mówi później o uporządkowaniu często bardzo ogólnie opisanych praw obywatelskich, niemniej to przy kwestii JOW pada stwierdzenie, iż należy je wpisać do konstytucji „przede wszystkim”.

- Po koniecznych poprawkach PO powinna wrócić do swojego sztandarowego projektu 4 x TAK. Senat powinien zostać połączony z Sejmem tak, by każdy powiat w Polsce mógł być reprezentatywnym okręgiem wyborczym, dzięki czemu każda wspólnota lokalna miałaby swojego przedstawiciela w parlamencie - mówi poseł Żalek. Stwierdzenie o połączeniu senatu z sejmem odwołuje się do postulatu likwidacji izby wyższej i brzmi intrygująco. Jednocześnie propozycja, by „każdy powiat mógł być reprezentatywnym okręgiem wyborczym” jest sprzeczne samo w sobie: powiatem jest zarówno powiat sztumski, w którym w ubiegłych wyborach uprawnionych do głosowania było34 tys. osób, zaś w Gdańsku, czyli mieście na prawach powiatu, 360 tys. osób, nie mówiąc już o Warszawie, mającej w polskim podziale administracyjnym szczególną pozycję, prawie 1,4 mln osób. Jeśli w każdym powiecie miałby być wybierany – zgodnie z doktryną JOW – jeden poseł, system taki byłby skrajnie niereprezentatywny – podejrzewam, że polityk jest tego świadom, skoro użył w swej wypowiedzi dookreślenia „reprezentatywnym”. Ponadto w Polsce nie ma 460 powiatów, a 380. Słowem: żeby zrealizować postulat posła Żalka o wprowadzenie „reprezentatywnych okręgów wyborczych odpowiadających powiatom”, należałoby nie tylko wykreślić z Art. 96 p. 2 Konstytucji przymiotnik „proporcjonalne”, ale także zmienić liczbę posłów, zasiadających w sejmie i przeprowadzić gruntowną reformę administracyjną państwa. Być może poseł Żalek ma projekt, jak to zrobić, jednak z udzielonego „Rzeczpospolitej” wywiadu to nie wynika.

Już wcześniej, podczas swojej kampanii wyborczej, Jarosław Gowin proponował wprowadzenie mieszanej ordynacji wyborczej na wzór niemiecki bądź szkocki. Na papierze stwierdzenie, iż „połowa posłów wybierana byłaby w jednomandatowych okręgach wyborczych, druga połowa mandatów rozdzielana by była natomiast w skali kraju proporcjonalnie do wszystkich oddanych na daną partię głosów” wygląda banalnie prostym i zarazem genialnym połączeniem wody z ogniem, w praktyce jednak powoduje ogromne problemy. Podstawowa różnica między Sejmem a Bundestagiem polega na tym, że liczba posłów do Sejmu jest ustalona na 460, a do Bundestagu nie jest stała. Dzieje się to po to, by Niemcy, dzięki stosowaniu tzw. mandatów nadwyżkowych, mogli „uproporcjonalniać” wyniki wyborów. Przenosząc niemiecki system 1:1 do Polski, mogłoby się np. okazać, że partia silna w części jednomandatowej musiałaby otrzymać ujemną liczbę mandatów z głosowania na listy – kompletny absurd. Czy nadal utrzymany byłby próg wyborczy i co z partiami, bądź kandydatami niezależnymi, którzy by go nie przekroczyli, a zdobyliby mandat w okręgach jednomandatowych? Z tymi i innymi problemami próbował się uporać PiS w 2006 roku. W efekcie wyszedł tej partii koszmarny potworek w postaci projektu ordynacji, w myśl której w okręgach jednomandatowych mógłby zwyciężyć kandydat zajmujący drugie, bądź trzecie miejsce, ponieważ prawdziwemu zwycięzcy nie przyznawałoby mandatu ze względu na kiepski (lub zbyt dobry) wynik wyborczy jego partii.

Oczywiście można zaproponować system mieszany, nie powołując się na przykład RFN czy jakiegokolwiek innego kraju, w którym połowa posłów byłaby wybierana w JOW, druga zaś niezależnie, z list wyborczych. Jednak w tym celu trzeba porzucić świat ogólników i zająć się śmiertelnie nudnymi dla większości konsumentów mediów niuansami ordynacji wyborczych. Dlatego, dopóki ordynacja większościowa będzie traktowana jako nośne hasło, a nie jako realna alternatywa dla tzw. ordynacji proporcjonalnej, będziemy mieć taki system, jaki mamy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • WOjowNIK
    05.09.2013 07:46
    Zasady wybierania posłów do Sejmu RP postulowane przez Ruch JOW http://jow.pl/zasady-wybierania-poslow-do-sejmu-rp-postulowane-przez-ruch-jow/
    doceń 1
  • Stefan Dembowski
    07.09.2013 03:35
    Zapraszam pana redaktora do zapoznania się z podziałem Polski na 460 okręgów wyborczych,dokonanym przez Fundację Madisona ,która wspułpracuje z ruchem na rzecz jow,www.jow.pl. Proszę także napisać jakie stanowisko w sprawie JOW zajmuje Episkopat polski.Jak rozumieć stanowisko prymasa polski który w wywiadzie dla rzeczypospolitej stwierdził ze referendum w Warszawie o odwołanie Hanny Gronkiewicz to jest akt polityczny.Skoro KK jest przeciwny tworzeniu państwa obywatelskiego to nie można się dziwić że premier rządzącej parti oraz prezydent PO mówią tym samym głosem.Mieszkam od 20 lat w USA i nadziwić się nie mogę co tu się w Polsce dzieje.Ale jest to konsekwencja umowy zawartej w Magdalence dotyczącej podziału łupów.Smutnym jest fakt że KK tę umowę parafował w konsekwencji czego w zamian za kawałek tortu z okrągłego stołu namawia na pojście na wybory i głosowanie na antyobywatelskie partie. W USA nigdy nie słyszałem aby ksiądz w czasie kazania namawiał do modlitwy za rządzących .Mam taką nadzieję ze społeczeństwo w Polsce zmądrzeje i przestanie wykonywać posłusznie polecenia KK i zbojkotuje kolejne wybory.Zbojkotuje partie które psują młodą demokrację w Polsce a kościołowi zmniejszy datki na tacę.Stefan Michał Dembowski za ca prezesa Stowarzyszenie Demokracja USA Nowy York www.stowarzyszeniedemokracjausa.com
    doceń 1
  • Damian
    09.09.2013 22:42
    Jako Polak i katolik jestem oburzony, że katolickie pismo publikuje teksty sprzeczne z interesem Polski! JOW jest dla Polski jedyną nadzieją! Niewiele brakowało a wbrew woli narodu zalegalizowane zostalyby związki partnerskie dzięki obecnej ordynacji i dyktaturze liderów partii, którzy mogą nie wpisać na listę wyborczą niepokornych posłów. Gratuluję Panie redaktorze, tylko nie wiem czego, niewiedzy czy antypolskości.
    doceń 1
  • Gość
    18.08.2016 03:43
    to sa zydzi podszywajacy sie pod narodowcow znam ich osobiscie- pewnie sponsorowani przez Sorosa nie dajcie sie nabrac tylko im mycki nalozyc i wypisz wymaluj za dlugo tu mieszkam w usa zeby takie teskty przeszly
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL