Nowy numer 49/2020 Archiwum

Niespodzianka: Papież jest katolikiem

Papież Franciszek powiedział, że homoseksualistów trzeba kochać, media zrozumiały, że należy ich hołubić.

No i habemus klapam. Wywiad, jakiego udzielił papież na pokładzie samolotu, rozwiał nadzieje speców od naprawiania Kościoła z zewnątrz, że Franciszek skieruje Kościół na tory, które oni mu z mozołem przygotowują. Owszem, próbują przekuć tę klęskę w sukces – na przykład interia.pl ogłosiła, że „papież jest za integracją gejów i lesbijek w społeczeństwie”. Ale te próby, podobnie jak każde inne kłamstwo, mają bardzo krótkie nogi. Co dziś zostało z rewelacji przypisywanych Benedyktowi XVI, jakoby opowiadał się za prezerwatywami? Jeden z tabloidów krzyczał wówczas wielkim tytułem: „Benedykt XVI: Róbcie to w prezerwatywach”. Dowiadywaliśmy się też, że „Do Watykanu z całego świata płyną wyrazy uznania”.

Udawana euforia mediów po wypowiedzi papieża na temat homoseksualizmu jest podobną próbą sugerowania, że papież popiera to, czemu się sprzeciwia. W wywiadzie w samolocie Franciszek nie powiedział absolutnie niczego nowego. Mało tego – w kilku słowach pogrzebał nadzieje laickich „reformatorów Kościoła”. Zapytany, dlaczego w Brazylii nie wypowiadał się w kwestii „małżeństw” homoseksualnych i aborcji, odpowiedział, że Kościół się w tych sprawach już wypowiedział i jego stanowisko jest jasne. Dopytywany w kwestii homolobby, powiedział, że „lobbowanie na rzecz homoseksualizmu jest złem”. Czy coś tu dla was nie jest jasne, homoaktywiści?

Oczywiste są też dla katolika dalsze słowa papieża, który stwierdził: „Jeśli ktoś jest homoseksualistą, poszukuje Pana Boga, ma dobrą wolę, kimże ja jestem, aby ją osądzać?”. Papież powołał się w tym kontekście na Katechizm Kościoła Katolickiego, który „wyjaśnia to tak pięknie, że tych osób nie należy z tego powodu marginalizować, powinny być włączone do społeczeństwa. Problemem nie jest posiadanie tej skłonności, nie – musimy być braćmi”.

I co, jeśli wolno spytać, w tym rewolucyjnego? Oczywiście, że nie należy odrzucać osób z problemem homoseksualnym – przeciwnie, właśnie tak, jak wzywa katechizm, należy „traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji”.

Problem polega jednak na tym, że „świat” dyskryminacją nazywa to, co ten sam katechizm stwierdza akapit wcześniej, że mianowicie „Tradycja, opierając się na Piśmie Świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że »akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane«. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane”.

To ostatnie zdanie, niech sobie „tolerancjoniści” wszystkich krajów wbiją raz na zawsze do głowy: akty homoseksualizmu „w żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane”. Nie dlatego, że Kościół nie lubi ludzi, którzy tych aktów się dopuszczają, lecz dlatego, że ich kocha, i chce ich dobra. Dobro człowieka oznacza, że nie można zgadzać się na jego grzech – i to stąd tak stanowczy sprzeciw Kościoła wobec promocji marszu do piekła.

Skoro o katechizmie mowa, to czytajmy dalej, co mówi on o osobach z problemem homoseksualnym: „osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swej kondycji. Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one – stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej”.

To wszystko jest bardzo proste, ale antykościelnie nastawione media nie chcą tego widzieć. Wciąż wmawiają Kościołowi, że robi krzywdę ludziom, gdy on po prostu mówi prawdę. Dlatego papież też mówi prawdę. Bo papież – taka niespodzianka – jest katolikiem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także