Nowy numer 48/2020 Archiwum

Para książęca z synem opuściła szpital

Księżna Kate i książę William wraz ze swoim nowo narodzonym synem opuścili we wtorek wieczorem londyński szpital St Mary's. Młoda mama powiedziała dziennikarzom, że jest to dla niej i jej męża wyjątkowa chwila.

Przyjście syna na świat Kate, ubrana w niebieską sukienkę w białe groszki, określiła jako "bardzo emocjonujące". "Każda rodzina wie, co w tej chwili odczuwamy" - dodała.

Książę William, trzymając syna na rękach, powiedział: "Przypomina Kate, i całe szczęście. Ma jej usta i zdrowe płuca". Przyznał, że "wciąż pracują nad imieniem" dla potomka i powinno ono zostać ogłoszone niedługo.

Po krótkiej rozmowie z mediami para książęca z potomkiem udała się do swojej londyńskiej rezydencji, Pałacu Kensington. William wniósł nosidełko z dzieckiem do samochodu, a następnie sam usiadł za kierownicą i odjechał z rodziną spod szpitala.

Wcześniej we wtorek wnuka odwiedzili w szpitalu rodzice Kate, Michael i Carole Middletonowie, a następnie ojciec Williama, książę Karol, z małżonką Camillą. Napięcie wśród dziennikarzy koczujących od wielu dni przed szpitalem wzrosło, gdy Karol na odchodnym powiedział im, że zobaczą jego wnuka "już za chwilę".

Wcześniej we wtorek Pałac Kensington podał w oświadczeniu, że matka i dziecko dobrze się czują, a para książęca podziękowała personelowi oddziału położniczego za opiekę. "Wiemy, że był to bardzo gorący okres dla szpitala i chcielibyśmy podziękować wszystkim - personelowi, pacjentom i odwiedzającym - za wyrozumiałość w tym czasie" - napisali młodzi rodzice na swej stronie internetowej.

31-letnia księżna Cambridge urodziła syna w poniedziałek o godz. 16.24 lokalnego czasu (godz. 17.24 polskiego czasu); noworodek ważył ok. 3,8 kg. Książę William był obecny podczas porodu. Chłopiec, który już ma tytuł księcia Cambridge, będzie trzeci w linii sukcesji do brytyjskiego tronu, po swoim dziadku, księciu Karolu, i ojcu.

Agencja Reuters zauważa, że najmłodszy członek brytyjskiej rodziny królewskiej oznacza dla samego dworu ogromny skok w sondażach popularności wśród poddanych, a dla brytyjskiej gospodarki - niebagatelne dochody. Rodzina królewska to jeden z kluczowych filarów turystyki, piątej co do wielkości branży w Wielkiej Brytanii

"Od nocników z symbolami królewskimi, przez pączki z niebieskim nadzieniem, po pamiątkowe tabliczki z porcelany - gama produktów upamiętniających narodziny księcia waha się od oczywistych po dziwaczne" - pisze agencja.

Według ostrożnych prognoz sprzedaż wszystkich tych gadżetów w krótkim czasie przysporzy gospodarce brytyjskiej nawet 520 mln funtów (ok. 2,5 mld zł). Większą uwagę zwraca się jednak na długofalowy efekt wizerunkowy - rosnąca popularność rodziny królewskiej wzmacnia pozytywny odbiór W. Brytanii za granicą, a w kraju pogrążonym w recesji poprawia nastroje konsumenckie. Według ostatnich sondaży ustrój monarchistyczny w Wielkiej Brytanii popierało aż 77 proc. Brytyjczyków.

Firma Brand Finance, specjalizująca się w wycenie marki i marketingu, wskazuje, że brytyjska rodzina królewska nie bez powodu nazywana jest we własnej ojczyźnie "Firmą" (The Firm) - to jedna z najcenniejszych marek, która tylko w tym roku dała brytyjskiej gospodarce dochody wielkości blisko 2 mld funtów (ok. 9,8 mld zł), kosztując podatników 250 mln funtów.

"Najmłodszy Windsor będzie skutecznym i dochodowym ambasadorem marki +Wielka Brytania+, przyczyniając się w dużym stopniu do wyciągnięcia kraju z recesji" - ocenił przedstawiciel Brand Finance, David Haigh.(PAP)

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama