Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pierwszy wyrok ws. Costy Concordii

Zapadł pierwszy wyrok w sprawie katastrofy statku Costa Concordia, do której doszło w styczniu zeszłego roku u brzegów Toskanii we Włoszech. Sąd w Grosseto skazał w sobotę na kary od półtora do prawie 3 lat więzienia 5 osób z załogi wycieczkowca i armatora.

Cała piątka została skazana za nieumyślne spowodowanie śmierci 32 osób, obrażenia u wielu innych i doprowadzenie do katastrofy morskiej. W związku z gotowością negocjowania wyroku i dobrowolnego poddania się karze jej wysokość została zmniejszona o jedną trzecią.

Proces pięciu osób z załogi statku i armatora Costa Crociere zakończył się po jednej rozprawie w miejscowym teatrze Moderno, gdzie urządzono salę sądową.

Najwyższy wyrok - 2 lata i 10 miesięcy więzienia - otrzymał szef sztabu kryzysowego armatora Roberto Ferrarini, który w noc katastrofy w styczniu 2012 roku kontaktował się z załogą i z ramienia Costa Crociere koordynował akcję ratunkową.

Dyrektor hotelu pokładowego Manrico Giampedroni wynegocjował 2 i pół roku więzienia za to, że nie nakazał przeprowadzenia ewakuacji kabin. Wśród piątki skazanych jego przypadek jest wyjątkowy: zaraz po katastrofie wycieczkowca okrzyknięto go w mediach bohaterem i wskazywano go jako przeciwieństwo kapitana Francesco Schettino, oskarżanego o tchórzostwo i ucieczkę z pokładu. Na tonącym statku Giampedroni spędził 36 godzin. Świadkowie mówili, że pomagał pasażerom dostać się do szalup, ryzykując własnym życiem. W końcu sam znalazł się w niebezpieczeństwie; biegnąc po pokładzie upadł i złamał nogę. Półtorej doby leżał, czekając na ratunek w przechylonym wraku wycieczkowca. Został znaleziony przez ekipy ratunkowe jako jeden z ostatnich żywych ludzi na pokładzie. Dopiero w toku śledztwa na jaw wyszły błędy, jakie popełnił.

Oficer Ciro Ambrosio został skazany na rok i 11 miesięcy więzienia, a Silvia Coronica - również z załogi statku - na półtora roku.

Sternik Jacob Rusli Bin z Indonezji dostał wyrok 20 miesięcy więzienia. Tuż przed tym, gdy statek wpadł na podmorskie skały u brzegów wyspy Giglio źle wykonał rozkaz: obierając kurs, pomylił lewą stronę z prawą.

Wysokość tych kar spotkała się z bardzo ostrą krytyką adwokatów ofiar i pasażerów-rozbitków. To wyroki jak za samowolę budowlaną, a nie za spowodowanie śmierci - ocenili adwokaci.

Sądzony osobno kapitan statku Costa Concordia Francesco Schettino, oskarżony o doprowadzenie do katastrofy, nieumyślne spowodowanie śmierci i ucieczkę z pokładu w czasie ewakuacji również chciał negocjować karę i zaproponował dla siebie wyrok 3 lat i 5 miesięcy więzienia. Grozi mu od 15 do 20 lat więzienia. Sąd nie zajął się jeszcze jego wnioskiem. Proces Schettino ma zostać wznowiony we wrześniu.

« 1 »
DO POBRANIA: |
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama