Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gdy Kościół ogłosi upadłość

Gdyby Kościół w Niemczech ogłosił koniec istnienia, tłumy straciłyby pracę, a system socjalny byłby bliski załamaniA. A gdyby podobna sytuacja zdarzyła się na Dolnym Śląsku?

Niemieckie Kościoły: katolicki i ewangelicki to potężne instytucje. Prowadzą tysiące szpitali, szkół, hospicjów, domów starców, przedszkoli, poradni i wiele innych instytucji, nastawionych na pomoc ludziom w potrzebie. W sumie zatrudniają ok. miliona osób, co daje im drugą po państwie pozycję w rankingu pracodawców za naszą zachodnią granicą. Z tego między innymi powodu nie jest łatwo porównywać Kościół katolicki w Polsce i w Niemczech. Każdego roku jednak w okresie wakacji, także na Dolnym Śląsku, można się przekonać, że pytanie: „Co by było, gdyby zaprzestały działalności?” nasuwa na myśl obrazy trudne do zaakceptowania. Okazuje się bowiem, że w dobie kryzysu, gdy media informują o tysiącach dzieci, które nigdzie nie wyjadą na wakacyjny wypoczynek, to właśnie parafie organizują czas najmłodszym.

Laba z głową

Wizyty w stadninie koni, przejażdżki bryczką, konkursy z nagrodami, wycieczki do zoo, parków zabaw, kręgielni, kin i aquaparków, zajęcia sportowe i plastyczne, a nawet tygodniowy wyjazd nad morze – oto niektóre atrakcje, jakie dla najmłodszych Dolnoślązaków przygotowały parafie. – Przyjmujemy wszystkie dzieci – mówi Kazimiera Jawo- rowska, odpowiedzialna za półkolonie w par. pw. Ducha Świętego we Wrocławiu. Tutaj przez niemal całe wakacje każdego dnia od godz. 9 do 15 wakacje spędza ponad 30 dzieci i młodzieży. – Staram się tak organizować zajęcia, by ich uczestnicy mogli jak najwięcej zwiedzić i skorzystać z atrakcji, które oferuje nasz region – dodaje. Z tych zajęć korzysta m.in. Norbert. Na stałe mieszka w Irlandii. Wakacje spędza u rodziny we Wrocławiu. – Jest naprawdę fajnie. Najbardziej podobają mi się wyjścia na basen – mówi. Jego koledzy i koleżanki dodają, że nigdy się nie nudzą. Zwracają uwagę m.in. na spotkania z obcokrajowcami, przy których mogą doskonalić swoją znajomość języków obcych. – To jest często specyfiką zajęć organizowanych przy parafiach, że każdy punkt programu jest okazją nie tylko do miłego spędzenia czasu, ale także do zdobycia nowych umiejętności – mówi Rafał Karbowniczek, kierownik świetlicy „Tęcza” działającej przy par. pw. św. Anny na wrocławskich Praczach. Tutaj w półkoloniach także uczestniczy 30 dzieci. – Gdy idziemy do zoo, korzystamy nie tylko z zajęć edukacyjnych, jakie proponuje ogród, ale przygotowujemy własną grę terenową. Każde dziecko otrzymuje wówczas arkusz zadań, w którym jest m.in. przygotowanie wywiadu z opiekunem wybranego zwierzęcia – opowiada.

Wszyscy byli w galerii

Parafia św. Anny kolejny raz dla 45 dzieci organizuje tygodniowy wyjazd nad morze. – W przygotowaniu kolonii wspiera nas stowarzyszenie Tęczowe Pracze – zaznacza ks. Zdzisław Syposz. W tym roku młodzi wrocławianie będą wypoczywać w Kątach Rybackich. – Miejscowość ta leży w pobliżu Malborka, Fromborka i Gdańska i na pewno te miejsca zamierzamy zwiedzić – zaznacza R. Karbowniczek. – Niedaleko jest rezerwat kormoranów i kolejka wąskotorowa, którą – mam nadzieję – pojedziemy do miejsca, gdzie Wisła wpada do Bałtyku. Nikt nie ma wątpliwości co do potrzeby istnienia tego typu parafialnych inicjatyw. Rafał Karbowniczek wspomina sytuację sprzed kilku dni: – Chcieliśmy uczestników warsztatów plastycznych zaprosić do galerii w Muzeum Narodowym. Zadaliśmy dzieciom pytanie: „Kto był kiedyś w galerii?”. Wszystkie podniosły ręce. Niestety okazało się, że słowo „galeria” kojarzy im się już z centrum handlowym. Sami uczestnicy parafialnych zajęć zapytani, co by robili, gdyby nie było półkolonii, najczęściej odpowiadali, że oglądaliby telewizję lub grali na konsoli.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama