Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nie chcę być w piekle

Jak sprawić, by doba miała 48 godzin, o chińskim bambusie, który katechizuje, o ateizmie i o codziennym życiu słowem Bożym opowiadał muzyk zespołu Luxtorpeda na spotkaniu z uczestnikami Slot Art Festival.

Odbywający się w Lubiążu festiwal kultury niezależnej jak zwykle przyciągnął tysiące młodych ludzi z całej Polski, którzy przez pięć dni w dawnym opactwie cysterskim uczestniczyli w różnego rodzaju warsztatach, koncertach, projekcjach filmowych. Jednym z gości specjalnych był muzyk zespołów: Acid Drinkers, 2 Tm 2,3, Lux- torpeda i pomysłodawca Arki Noego. Tym razem jednak nie śpiewał, a odpowiadał na pytania młodzieży. Nie było tematów tabu ani pytań, które pozostawiłby bez odpowiedzi. Kilkuset słuchaczy interesowało się zarówno jego życiem zawodowym, jak i rodzinnym, doświadczeniem Boga i momentem, w którym zdecydował się iść drogą wiary.

– Pieniądze są bardzo dobrym sługą, ale bardzo złym panem – mówił, odpowiadając na pytanie o sens realizowania woli Bożej w życiu. – Pod „pieniądze” podstawcie sobie, co chcecie. Muzyka może być bardzo dobrym sługą, ale złym panem. Ty sam możesz świetnie służyć drugiemu, ale traktować siebie jak gwiazdę. Autografy, sława – to mnie niszczy, bo pycha prowadzi do piekła. – Nie chcę być w piekle – podkreślił. Dodał także, że tylko idąc po śladach Jezusa, można w życiu doświadczać szczęścia. – Tylko jak widzisz kopyto, nie idź tam, bo tam na pewno jest mina. Odniósł się także do osób wojujących z Bogiem. – Jak byłem poza Kościołem, to mnie nic nie interesowało. Tak jak nie interesowało mnie myślistwo czy wędkarstwo. Nie mówiłem: „Ci wędkarze to tacy…”. Zastanawiam się, co jest w tych ludziach, którzy atakują dziś wszystko, co jest związane z Bogiem – głębokie pragnienie zobaczenia świadków, że Bóg istnieje. Nie chcą teoretyków, moralizatorów czy świętych na pokaz, ale świadków. Żaden ateista nigdy mi nie udowodnił swojej niewiary. Bardziej patrzę na ludzi, którzy mają wiarę, i pytam, gdzie spotkali Boga – i to mi pomaga. Wszyscy jesteśmy bardzo podobni. Opowiedział także o bambusie chińskim, który może być wzorem cierpliwości dla ludzi. – Jest bardzo trudny w utrzymaniu. Przez siedem lat właściwie nie rośnie. Trzeba dbać o niego, podlewać, przycinać listki, ocieniać, a on jest mały. Siódmego roku wybija się na 14 m w górę – opowiadał, tłumacząc, że roślina przez pierwsze siedem lat ukorzenia się, by jak przyjdzie dzień, kiedy zacznie rosnąć bardzo szybko, mogła przetrwać silne wiatry. – Jeśli coś ma rosnąć wysoko, musi mieć korzenie: rodzinę, muzykę, jakąkolwiek działalność, pracę, pasję, hobby, wypoczynek – tłumaczył.

Padło także pytanie, czy muzyk jest pewny swojego zbawienia. – Gdybyś dziś umarł, poszedłbyś do nieba? – pytała jedna z uczestniczek. Muzyk odpowiedział: – Gdyby Bóg mnie dziś zabrał, jestem przyklejony całym sobą do Jego miłosierdzia. Nie mam żadnych zasług, by iść do królestwa. Mam tylko grzechy. Jeśli cokolwiek dobrego udało mi się zrobić, to dlatego, że nie przeszkadzałem Bogu w Jego planach. Ale wierzę w Jego miłosierdzie, że nie na darmo umarł i zmartwychwstał. Jestem zbawiony. Chcę żyć tym zbawieniem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama