GN 47/2020 Archiwum

Bałkany stygną

Gdyby nie wojna w latach 90., nie tylko Chorwacja, ale i większość krajów bałkańskich być może już dawno byłaby w Unii Europejskiej. Czy teraz Zagrzeb pociągnie za sobą resztę stolic niespokojnego regionu? I czy wspólna obecność w Brukseli na pewno wyleczy z powojennych ran?

Po byłej Jugosławii zostało kilka samodzielnych państw. Każde z nich w inny sposób przeżyło rozpad socjalistycznej federacji, która przez kilkadziesiąt lat tłumiła wszelkie nacjonalizmy. Większość – w sposób wyjątkowo bolesny. Krwawa wojna na Bałkanach w latach 90. ubiegłego wieku przyniosła setki tysięcy ofiar. Jednak mimo ciągle widocznych śladów nienawiści i ran każdy z tych krajów wszedł na drogę integracji ze strukturami zachodniej demokracji.

Pupilek

Liderem pod tym względem jest Słowenia, która już w 2004 r. wstąpiła do NATO, UE, a trzy lata później również do strefy euro i strefy Schengen. Słoweńcy rozstali się z Jugosławią najmniej boleśnie. Jako pierwsi ogłosili niepodległość i najkrócej musieli jej bronić przed zdominowaną przez Serbów armią jugosłowiańską, dzięki czemu dość szybko znaleźli się w orbicie wpływów struktur zachodnich. Górzysty kraj, ze stolicą założoną jeszcze w czasach Imperium Rzymskiego, dużo później stał się częścią Austro-Węgier, a następnie Królestwa SHS (Serbów, Chorwatów i Słoweńców), Królestwa Jugosławii i po II wojnie światowej – Jugosławii. Wśród państw, które w 2004 r. wstąpiły do UE, Słowenia miała zawsze największy wzrost gospodarczy i wskaźnik PKB na mieszkańca. Przy tym wszystkim obserwowaną od lat w Słowenii tendencją – rozpoczętą jeszcze w czasach komunizmu – jest postępująca laicyzacja społeczeństwa. Do tego stopnia, że nawet podane obok na mapce statystyki dotyczące struktury wyznaniowej kraju są mocno niepewne. Według różnych źródeł liczba osób deklarujących się tam jako „bezwyznaniowe” waha się od 20 do nawet 40 proc. Dzisiejsza Słowenia nie uczestniczy specjalnie aktywnie w kluczowych sporach na forum europejskim – jej sukces gospodarczy i jednocześnie mała liczba ludności sprawiają, że może sobie pozwolić na skupienie się na własnym podwórku, bez wchodzenia w ostre spory o przyszłość i kierunek integracji.

Spóźnieni o 20 lat

Chorwacja, która 1 lipca tego roku stała się 28. członkiem UE, ogłaszała niepodległość niemal w tym samym czasie, co Słowenia. Co zatem sprawiło, że w kolejce do Brukseli musiała czekać ponad 20 lat? Chorwacji nie udało się uniknąć uwikłania nie tylko w wojnę, ale i w zbrodnie wojenne. Przez długi czas przeszkodą było również dogadanie się ze Słowenią w sprawie przygranicznego sporu terytorialnego. Słowenia z tego powodu skutecznie blokowała rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych Unii z Chorwacją. Ponadto różne raporty mówiły o przypadkach ataków na przedstawicieli mniejszości serbskiej w Chorwacji. Gdy Chorwacja przejęła tereny zajęte przez Serbów w czasie wojny w latach 1991–1995, ponad 200 tys. chorwackich Serbów musiało uciekać. Ta drażliwa kwestia miała być uregulowana przed wejściem Chorwacji do UE. Tymczasem serbscy uchodźcy utrzymują, że Chorwacja jest niechętna ich powrotowi i zwleka z przywróceniem praw własności.

O tym, że balast niedawnej wojny ciąży na procesie integracji z UE, można było przekonać się także przy okazji procesu gen. Ante Gotoviny. Oskarżany przez Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii o zbrodnie wojenne dokonane na Serbach, dla Chorwatów jest jednym z wielkich bohaterów walki o niepodległość. Najpierw był skazany – co wzburzyło Chorwatów – ostatecznie jednak został uniewinniony. Mimo że Chorwacja była liderem wśród czekających w kolejce do Unii krajów byłej Jugosławii, można odnieść wrażenie, że przyjęto ją do Wspólnoty jednak trochę na kredyt. Poważne problemy gospodarcze, słabe sądownictwo i zżerająca instytucje wszechobecna korupcja w gruncie rzeczy nadają się na terapię wstrząsową. Ale czy taką zapewni samo członkostwo w unijnych strukturach?

Gdzie jest Macedonia?

Aspiracje zachodnioeuropejskie od początku wykazywała także Macedonia (również poradziła sobie bez dłuższej wojny, choć nie obyło się bez czystek etnicznych). Tutaj jednak kontrowersje rodzi już sama nazwa. Przeciwko nazwie Macedonia protestują Grecy, stąd w nazewnictwie międzynarodowym funkcjonuje ona jako Była Jugosłowiańska Republika Macedonii.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także