Nowy numer 49/2020 Archiwum

Zmiany w NIK

W końcu lipca Sejm wybierze Krzysztofa Kwiatkowskiego na prezesa NIK. Polityk PO zastąpi niezależnego fachowca Leszka Jezierskiego. Czy to dobra zmiana?

Najwyższa Izba Kontroli to ważny organ państwowy w systemie naszego państwa, pełniący rolę strażnika publicznych finansów. Przez ostatnie sześć lat kierował NIK prezes Leszek Jezierski, którego kadencja kończy się w sierpniu. Zastąpi go kandydat rządzącej koalicji Krzysztof Kwiatkowski. Wprawdzie jego poprzednicy także byli parlamentarzystami, ale czy stawianie polityka rządzącej partii na czele instytucji mającej kontrolować jej rząd to dobry sposób na odpolitycznienie państwa?

Głośne raporty

W zgodnej opinii prezes Jezierski profesjonalnie kierował NIK, a przeprowadzane wtedy kontrole bulwersowały nieraz opinię publiczną ujawnianą skalą zaniedbań czy marnotrawieniem publicznych pieniędzy. Ostatnio głośny był raport na temat organizacji koncertu Madonny, kiedy okazało się, że minister sportu i turystyki Joanna Mucha przeznaczyła na ten cel z rezerwy celowej 5,8 mln zł, choć była to kwota zapisana na zadania związane z Euro 2012 oraz na upowszechnianie siatkówki wśród dzieci i młodzieży. NIK kierowany przez prezesa Jezierskiego przygotował także głośny raport w sprawie organizacji lotów tzw. VIP-ów w kontekście katastrofy pod Smoleńskiem. Wyniki tej kontroli były druzgocące i pokazały ogromną skalę zaniedbań, ciągnącą się od wielu lat. Prokuratorzy prowadzący śledztwo w sprawie katastrofy otrzymali wówczas z NIK materiały pokontrolne, z których wynikało, że oba loty rządowych delegacji do Smoleńska w kwietniu 2010 r. – a więc zarówno premiera Tuska, jak i tragiczny z 10 kwietnia – w ogóle nie powinny się odbyć, gdyż samolot z VIP-ami na pokładzie może latać tylko na lotniska figurujące w rejestrach. Polowego lotniska Siewiernyj pod Smoleńskiem w tych rejestrach lotnisk nie było. Po drobiazgowej kontroli wszystkich procedur oraz praktyki organizowania lotów dla najważniejszych osób w państwie kontrolerzy NIK doszli do wniosku, że wyjątkowi pasażerowie, korzystający z usług specjalnego pułku wojskowego, byli bardziej narażeni na niebezpieczeństwo aniżeli pasażerowie zwykłych linii lotniczych.

Nikowiec i polityk

Jacek Jezierski był pierwszym w III Rzeczypospolitej prezesem NIK wybranym spoza grona polityków. W momencie wyboru nie zasiadał w parlamencie. Z wykształcenia jest biologiem, w 1981 r. pracował w stacji badawczej na Spitsbergenie. Jako zwolennik „Solidarności” miał później problem z pracą, dlatego w latach 1985–1990 utrzymywał się z prac wysokościowych, prowadzonych przez Klub Wysokogórski. W III RP związał się zawodowo z NSZZ „Solidarność”, a w czerwcu 1992 r. rozpoczął pracę w NIK, gdzie kolejno zajmował coraz wyższe stanowiska urzędnicze, aż w sierpniu 2007 r. został zaprzysiężony jako prezes. Jego następcą ma być poseł PO, były minister sprawiedliwości w pierwszym rządzie Donalda Tuska, Krzysztof Kozłowski. To polityk o antykomunistycznym rodowodzie.

Pod koniec lat 80. należał do Federacji Młodzieży Walczącej, a później związał się z Porozumieniem Centrum, zakładanym przez braci Kaczyńskich. Polityczną karierę zrobił dopiero po wyborach w 1997 r., które wygrała Akcja Wyborcza Solidarność. Znalazł wtedy zatrudnienie w gabinecie premiera Jerzego Buzka i należał do grona jego zaufanych współpracowników. Po klęsce wyborczej AWS Kwiatkowski zaangażował się w pracę samorządu, najpierw w Zgierzu, gdzie był wiceprezydentem, a później w Sejmiku Województwa Łódzkiego, którego był wiceprzewodniczącym. W 2007 r. wygrał wybory do Senatu w okręgu łódzkim, otrzymując rekordową liczbę głosów. Działał już wtedy w PO i kojarzony był z prawym skrzydłem tego ugrupowania. W 2009 r., po nagłej dymisji Zbigniewa Ćwiąkalskiego, został ministrem sprawiedliwości. Urząd ten pełnił do wyborów w 2011 r., kiedy zastąpił go Jarosław Gowin. Po katastrofie pod Smoleńskiem twardo domagał się od Rosjan wydania czarnych skrzynek rozbitego samolotu. Jednocześnie bronił w Sejmie decyzji o przyjęciu przez rząd tzw. konwencji chicagowskiej jako podstawy prawnej do wyjaśniania przyczyn tej katastrofy, na skutek czego do dzisiaj nie mamy ani czarnych skrzynek, ani wraku samolotu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama