Nowy numer 48/2020 Archiwum

Kazania na poziomie

Temat budzi emocje. To dobrze, bo to znaczy, że oczekujemy z ambony solidnej duchowej strawy. Czy kazania poruszają serca i odpowiadają na nasze wątpliwości w wierze? To dobre pytanie, o ile pytamy również siebie: czy potrafimy jeszcze słuchać?

Wracam do tematu, który wywołał artykuł „Krytycznie o ambonie” (GN 23/2013). Autor, Andrzej Wituszyński (ekonomista, emerytowany nauczyciel), przesłał go do redakcji. Jego zasadnicza teza dotyczyła faktu, że kazania w naszych kościołach rozmijają się z oczekiwaniami słuchaczy. Są nudne, brakuje w nich wielu istotnych tematów, nie odpowiadają na wątpliwości w wierze, nie pomagają wierzyć. Uznaliśmy ten krytyczny głos za ważny i zdecydowaliśmy o jego publikacji. Napłynęło sporo listów. Reakcje czytelników świadczą o tym, że ten tekst dotknął bolącego miejsca w polskim Kościele. Opublikowaliśmy do tej pory tylko list bp. Wiesława Meringa (GN 24/2013), który dziękował za „płomień, który jarzy się w tekście” i zasadniczo zgadzał się z opiniami autora.

Czekamy na jasny przekaz

Pytałem autora wspomnianego artykułu, co skłoniło go do zabrania głosu. Pozwolę sobie zacytować odpowiedź, ponieważ ustawia ona problem we właściwy sposób: „Tekst jest między innymi pokłosiem mojej – chyba już czterdziestoletniej – listownej polemiki z przyjacielem, który odszedł z Kościoła właśnie z powodu wątpliwości, na które nie uzyskał odpowiedzi. I od 40 lat szuka poza Kościołem. Szuka bardzo intensywnie. Moim celem było zapobieganie podobnym sytuacjom. Nie chodzi o to, czy ten lub inny ksiądz wygłosił lepsze lub gorsze kazanie, ale czy mówił o rzeczach istotnych, czy umocnił wiarę, czy poszerzył u wiernych rozumienie tego, w co wierzą, czy nadał sens temu, że idą tą, a nie inną drogą”. No właśnie. Nie chodzi o dokładanie księżom. Sam głoszę kazania, więc kręcę trochę bicz na swoją głowę, ale stawka jest wysoka, bo chodzi ostatecznie o zbawienie. Kaznodzieja musi zadrżeć, jeśli na serio zada sobie pytanie: „Czy zdobędę kogoś dla Chrystusa, czy przypadkiem kogoś nie stracę?”. Warto widzieć problem w takiej perspektywie. Autorzy listów generalnie podzielali krytyczną ocenę kazań. Jacek Świtacz: „Artykuł dotyka problemu, który z bólem obserwuję od lat. Jako wierny w pełni identyfikuję się z diagnozą odbioru kazań przedstawioną w tym tekście. (…) Wizjoner odnowy posoborowej Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki kładł nacisk na Słowo Boże jako fundament formacji Nowego Człowieka, czyli dojrzałego i świadomego chrześcijanina. Pismo Święte wymaga rzetelnego objaśnienia głębi swoich treści oraz aktualizowania ich do specyfiki czasów i danej społeczności.

Sakramenty – największy skarb Kościoła katolickiego – bez tego fundamentu stają się pobożną rutyną, elementem tradycji i obyczajowości, a z czasem uciążliwym obowiązkiem realizowanym z lęku przed karą Bożą lub naciskiem społecznym. Mam świadomość, że nie każdy kapłan jest urodzonym kaznodzieją i nie od każdego można wymagać płomienności głoszonego słowa. Wydaje mi się jednak, że każdy, kto codziennie rozważa Słowo Boże, ma swoje osobiste jego doświadczenie. Podzielenie się takim subiektywnym odczytaniem i przeżyciem Słowa, które w przypadku kapłana oparte jest na solidnym fundamencie nauki Kościoła, może być skutecznym sposobem zainteresowania słuchaczy i pozostawienia śladu w ich sercach”. Katarzyna Koj: „Jestem mieszkanką średniej wielkości miejskiej parafii i niejednokrotnie z utęsknieniem czekam na jasny, jednoznaczny przekaz na tematy moralne lub wiary ze strony księży. Najczęściej bez rezultatu. Mam wrażanie, że księża boją się jasno i zdecydowanie zabierać głos na tematy ważne, chyba w imię tego, że nikt nie lubi być pouczany. A wierni czekają, bo chcą choćby potwierdzenia, że idą właściwą drogą wiary, a nie swoimi bezdrożami. To prawda, że duchowni stoją daleko od swoich wiernych. Porozmawiać z księdzem to prawie cud. Księża, przypuszczam, obawiają się kontaktów ze swoimi »owieczkami« niejednokrotnie niebezpodstawnie, bo usłyszą paskudne rzeczy i mnóstwo krytyki, stąd traktują nas, szaraków, jak potencjalnych napastników i wrogów. Szkoda, bo daleka jestem od takiej postawy. Generalnie nie rozumiemy się i nie znamy wzajemnych oczekiwań. Daj Boże, żeby się to zmieniło”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama