Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ułatwienia przy budowie domu

Zmiany w projekcie założeń noweli ustawy Prawo budowlane nie są rewolucyjne, ale ułatwią budowę domu jednorodzinnego - oceniają eksperci. W większości przypadków nie będzie potrzebne pozwolenie na budowę, a starosta będzie informował o zgłoszeniu inwestycji.

Przygotowany przez Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej projekt umożliwia budowę domu jednorodzinnego bez pozwolenia. Obiekt taki nie może jednak ograniczać możliwości zabudowy działki sąsiada. Regulacja znosi też obowiązek zgłoszenia przez inwestora terminu rozpoczęcia robót budowlanych.

Zdaniem prezes Europejskiego Instytutu Prawa Budowlanego (EIPB) Marioli Berdysz projekt jest odpowiedzią na tegoroczny raport Banku Światowego "Doing Business". "Chodziło głównie o uproszczenie procedur i skrócenie terminów rozpoczęcia inwestycji" - powiedziała PAP Berdysz.

Z raportu wynika, że Polska w rankingu łatwości uzyskiwania pozwolenia na budowę zajmuje 161 miejsce na 185 badanych państw. Zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego procedura ta powinna trwać do 30 dni, a w sprawach złożonych do 60 dni. Według Banku Światowego, w Polsce zajmuje ona 180 dni.

Prezes EIPB powiedziała, że Polska dobrze wypada w międzynarodowych rankingach prowadzenia biznesu. Podkreśliła jednak, że procedury budowlane znacznie obniżają jej pozycję.

Oceniła, że najistotniejszą zmianą w projekcie jest możliwość budowy domów jednorodzinnych wraz z towarzyszącą zabudową co do zasady bez pozwolenia na budowę. Zamiast tego ma wystarczyć złożenie zgłoszenia wraz z projektem budowlanym w urzędzie administracji architektoniczno-budowlanej. Dodatkowo - jak mówiła - resort transportu, budownictwa i gospodarki morskiej określił w projekcie, w jaki sposób informować sąsiada o zgłoszeniu budowy obiektu jednorodzinnego. Starosta będzie zamieszczał na stronie biuletynu informacji publicznej wiadomość, że wpłynęło do niego zgłoszenie dotyczące danej inwestycji. Oprócz tego inwestor będzie zobowiązany do umieszczenia tablicy na terenie budowy, która będzie informowała o planowanej inwestycji albo będzie mógł sam poinformować sąsiadów.

Dzięki temu - zdaniem prezes EIPB - w ciągu 30 dni będzie można załatwić procedurę niezbędną do rozpoczęcia budowy domu jednorodzinnej. "Ma być szybciej i sprawniej. Jest jednak druga strona medalu. Jeżeli rezygnuje się z jakiś uzgodnień na etapie projektu budowlanego, to odpowiedzialność i ryzyko przejmuje wówczas inwestor" - podkreśliła.

Berdysz zwróciła uwagę, że dzięki przyszłej ustawie nie będzie trzeba dołączać do projektu budowlanego oświadczeń: o zapewnieniu dostaw energii, wody, ciepła, gazu, odbioru ścieków, a także o warunkach przyłączenia budynku do sieci wodociągowych, kanalizacyjnych, cieplnych, gazowych, elektroenergetycznych oraz telekomunikacyjnych. Zbędne będą również oświadczenia zarządcy drogi o możliwości połączenia działki z drogą publiczną, z wyjątkiem dróg wojewódzkich i krajowych.

"Jeżeli po wybudowaniu domu nie będzie można przyłączyć infrastruktury niezbędnej do jego funkcjonowania, to obiektu nie będzie można oddać do użytku. Z jednej strony inwestor ma ułatwienia przed rozpoczęciem budowy, ale z drugiej strony ponosi większe ryzyko" - zaznaczyła.

Podkreśliła jednak, że inwestor będzie mógł zdecydować, czy to ryzyko chce podjąć. "Jeśli nie będzie chciał budować w uproszczonej procedurze zgłoszenia, tylko w normalnym trybie, by mieć pewność, że wszystko zostało sprawdzone, a strony postępowania zostały o wszystkim powiadomione, to taka możliwość będzie istniała" - wyjaśniła.

"Dzisiaj jak jest wymagane pozwolenie na budowę, to trzeba się z tego wywiązać. Tak samo jest w przypadku zgłoszenia. Nie można tych procedur zamieniać. Zgodnie z projektem, jeżeli inwestor zdecyduje się na bardziej skomplikowaną, dłuższą, ale bezpieczniejszą procedurę, to będzie mógł to zrobić" - dodała.

Ekspert Konfederacji Lewiatan Jeremi Mordasewicz ocenił, że zaproponowane przez resort transportu rozwiązania nie są rewolucyjne, ale istotnie ułatwią budowę domu jednorodzinnego. Zwrócił jednak uwagę, że zarówno obecne, jak i proponowane prawo budowlane umożliwia powstawanie takich obiektów na terenach nie posiadających kanalizacji.

Według eksperta nie powinno wydawać się zgody na budowę domów jednorodzinnych bez możliwości podłączenia ich do sieci kanalizacyjnej. "To rozprasza zabudowę, podnosi koszty budowy infrastruktury i utrudnia organizację zbiorowego transportu publicznego. W przypadku budynków oddalonych od zwartych osiedli infrastruktura kanalizacyjna i drogowa jest niesłychanie kosztowna. Mieszkańcy takich domów próbują potem wymusić na gminie, by wykonała infrastrukturę. Proces rozpraszania zabudowy, z którym mamy obecnie do czynienia, powinien być powstrzymany" - ocenił.

Zdaniem Mordasewicza, zmian wymaga polityka przestrzenna kraju. "Zjawisko rozpraszania zabudowy jest konsekwencją braku miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Jeżeli chcemy usprawnić proces inwestycji budowlanych, to nie możemy koncentrować się tylko na fazie wznoszenia budynku, tylko powinniśmy również rozwiązać kwestię tworzenia planów miejscowych" - powiedział.

W opinii przewodniczącego Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Budowlanego prof. Zygmunta Niewiadomskiego Prawo budowlane w Polsce zamiast stymulować rozwój gospodarczy staje się jego hamulcem. Według niego, potrzebna jest radykalna zmiana obowiązującego prawa. Dlatego powołana przez premiera komisja kodyfikacyjna ma opracować kodeks budowlany.

Proces inwestycyjno-budowlany w Polsce reguluje obecnie kilkadziesiąt aktów prawnych; są one ciągle zmieniane. Sama ustawa Prawo budowlane była nowelizowana blisko dziewięćdziesięciokrotnie. Jak wskazują eksperci, trudno w tym przypadku osiągnąć jasny stan prawny.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama