Nowy numer 48/2020 Archiwum

Drogie dzieci

Dzieci są skarbem, a traktuje się je jak sprawców utraty skarbów.

Jak wynika z najnowszych danych GUS, w tym roku Polska będzie miała rekordowy spadek przyrostu naturalnego. Wynika to z faktu, że od stycznia do kwietnia tego roku urodziło się tylko 121 tys. Polaków, a w tym samym czasie zmarło ich 142 tys. Znaczy to, że tylko w ciągu czterech miesięcy ubyło nas przeszło 21 tys. Tak źle było tylko w czasie II wojny światowej. „Ale wtedy ludzi mordowano, dziś natomiast Polacy nie chcą mieć dzieci” – zauważył komentujący to dziennikarz „Rzeczpospolitej”.

Zwykle po takim stwierdzeniu odzywa się chór sprzeciwu: – Jak to nie chcą? Chcą, tylko ich nie stać, polityka prorodzinna do bani, a dzieci kosztują, nie można nieodpowiedzialnie powoływać do życia ludzi, którym się nie zapewni godnych warunków, bla, bla, bla.

Właśnie tak – bla, bla, bla. To wszystko są wymówki, pokrywające fakt, że dzieci stały się sprzętem domowym, inwestycją, którą planuje się jak zakup samochodu, ale zazwyczaj po samochodzie, bo są jeszcze kosztowniejsze.

Nie tak było przez całą historię, a i prehistorię: dzieci nie były wliczane w koszta, choćby dlatego, że się ich za bardzo przewidzieć nie dało. Nie było antykoncepcji – tego największego niszczyciela miłości i bezinteresowności, tego rozsadnika egoizmu i bożka kultu niepłodności.

Szkody, jakie w mentalności społeczeństw wywołała antykoncepcja, są potworne, ale dopiero zaczynamy widzieć ich przeklęte skutki. Człowiek chce mieć wszystko planowane, a ponieważ tak naprawdę nie panuje nad niczym, nawet nad sekundą swojego życia, pogrąża się w bagnie fałszu. Wydaje mu się, że jest pępkiem świata, że jest panem wszystkiego i o wszystkim decyduje. I dlatego należy mu się życie „godne”, czyli wygodne. I taką samą miarę przykłada do swoich ewentualnych potomków: oni też muszą mieć wygodnie, żeby mieli godnie. Tak jakby samo zaistnienie człowieka nie było darem daleko większym niż wszystko, co może on otrzymać od ludzi. Tak jakby ten obraz Boży, jakim jest człowiek, nie był wartością samą w sobie, której nie może przeważyć nic – ani doczesne cierpienie, ani bieda, ani kalectwo, ani nędzny status społeczny.

Te wszystkie rzeczy okażą się niczym, gdy wejdziemy do życia wiecznego. „Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić” – pisze św. Paweł (Rz 8,18). A to przecież jest życie właściwe, przy którym nasze obecne bytowanie okaże się tylko mgnieniem oka.

Niech się więc przynajmniej katolicy łaskawie zdecydują, jakiej rzeczywistości oczekują: ziemskiej wegetacji zakończonej nicością, czy wieczności, wobec której wszelkie ziemskie niedogodności są tylko testem wierności i szansą wzrostu. I niech przynajmniej katolicy nie ględzą: „nas nie stać”.

Nikogo nie stać, kto zacznie kalkulować. To dlatego Bóg w Starym Testamencie zakazał Izraelitom sprawdzać, ilu ich jest. Mieli liczyć na Boga, a nie na własne siły. Znając swą liczbę, mogli albo wpaść w pychę, albo w przerażenie. Teraz ten sam błąd popełniają ci, co obliczają, ile też kosztuje dziecko. Zawsze wtedy okazuje się, że za dużo.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także