Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wimbledon: Janowicz w trzeciej rundzie

Jerzy Janowicz, tenisista rozstawiony z numerem 24., awansował do 3. rundy wielkoszlemowego turnieju na trawie w Wimbledonie (z pulą nagród 22,56 mln funtów). Jego rywal, Czech Radek Stepanek, w drugim secie przy stanie 6:2, 5:3 skreczował z powodu kontuzji.

Kort numer 12 zaliczany jest do "show courts", czyli kortów z rozbudowanymi stałymi trybunami (na ponad cztery tysiące miejsc), a także ze stanowiskami dla kamer telewizyjnych. Przyklejony jednym bokiem do trzeciego co do wielkości stadionu w The All England Tennis and Croquet Club, jest jednym z tych miejsc, gdzie grają zawodnicy cieszący się większą popularnością wśród kibiców i mediów.

22-letni Janowicz to dopiero wschodząca gwiazda tenisa, ale już jest rozpoznawalny na całym świecie, głównie za sprawą dość spontanicznych reakcji na korcie, ale i coraz lepszej gry. Od października, kiedy dotarł do finału turnieju ATP Masters 1000 w paryskiej hali Bercy, należy na pewno do "najgorętszych" nazwisk w światowym tenisie, czego dowodem mogą być skrzydła dużej agencji menedżerskiej Legardere Unlimitet, z którą się w styczniu związał, a także podpisany na wiosnę kontrakt z Adidasem na dostawę strojów i butów.

Z drugiej strony siatki Stepanek, deblowy triumfator ubiegłorocznego Australian Australian Open (z Leanderem Paesem z Indii). 34-letni Czech to jeden z najstarszych i najbardziej doświadczonych zawodników w Tourze, ale i jeden z najbardziej "kochliwych", choć malkontenci przecierają wtedy zazwyczaj oczy ze zdziwienia, mówiąc pod nosem, że to raczej "najbrzydszy tenisista świata".

O gustach trudno dyskutować, ale na pewno po stronie Radka stoją murem ofiary jego sercowych podbojów, m.in. była liderka rankingu WTA Tour, Szwajcarka Martina Hingis, czy nie mniej urodziwa Czeszka Nicole Vaidisova, już niedługo jego była żona (ponoć jej pozew rozwodowy trafił ostatnio do praskiego sądu).

"Radek to bardzo sympatyczny chłopak i chyba faktycznie podoba się dziewczynom. Ostatnio grał w pokazowym turnieju w Pradze, na którym zarobiliśmy ponad 12 tysięcy euro na usuwanie szkód po powodzi w naszym klubie" - powiedziała PAP Słowaczka Eva Slaninkova, narzeczona Łukasza Kubota, pracująca na co dzień na kortach Sparty Praga, które miesiąc temu znalazły się całkowicie pod wodą.

W tym samym czasie do siatki podchodzi mierzący 203 cm Janowicz, prawie dwie głowy wyższy od sędziego rzucającego monetą. Losowanie wygrywa Stepanek i wybiera serwis. Decyzja okazała się niezbyt trafna, bowiem od razu na otwarcie meczu swoje podanie przegrywa. To przełamanie okazuje się kluczowe dla losów pierwszego seta, wygranego przez Polaka 6:3 po 35 minutach.

Nim to się stało, jego rywal nieoczekiwanie - przy stanie 2:4 - bierze regulaminową przerwę na pomoc medyczną. Na jego lewym udzie pojawia się szeroki opatrunek uciskowy, a po obandażowaniu nogi Czech prosi jeszcze o masaż dolnego odcinka pleców. Widać, że to bardziej one, niż naciągnięty mięsień, stanowią źródło grymasu bólu na jego twarzy.

W trakcie tej nieprzewidzianej przerwy na trybuny dociera - niepotwierdzona jeszcze oficjalnie - informacja, że Steve Darcis, który pokonał w pierwszej rundzie Hiszpana Rafaela Nadala, ma kontuzję barku i odda walkowerem kolejny pojedynek. Jest to optymistyczny dla polskich kibiców akcent, bowiem Belg miał pod koniec dnia walczyć o 1/16 finału z Kubotem.

Nastroje tonuje Eva Slaninkova słowami: "Poćkej, poćkej, aż se ukaże, że je to pravda!" (potwierdziło się chwilę przed kreczem Stepanka).

Tymczasem na korcie numer 12 Stepanek wyraźnie zabrał się do pracy i widać, że nie zamierza łatwo sprzedać skóry "gigantowi z Łodzi". Potrafi też rozbawić widownię np. łapiąc opadającą z wysokości piłkę bezpośrednio do kieszonki spodenek. Jednak wciąż ma problemy, by przeciwstawić się mocno serwującemu rywalowi, którego pierwsze podanie zaczyna regularnie osiągać prędkość 130 mil/godz. (209 km/godz.). Najszybsze wyniosło 135 mil/godz. (217 km/godz.).

Drugi set przebiega zgodnie z regułą własnego podania do stanu 3:3, choć o wiele łatwiej utrzymywanie swoich gemów przychodzi Polakowi. Wreszcie w siódmym przełamuje rywala, a gdy utrzymuje własne podanie na 5:3, Czech poddaje mecz.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama