Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nie tylko dla twardzieli

O fizycznych trudach, litewskim księdzu i sile ducha z ks. Jarosławem Dobrzenieckim, kierownikiem warmińskich pielgrzymek, rozmawia ks. Piotr Sroga.

Ks. Piotr Sroga: Jesteście już przygotowani?

Ks. Jarosław Dobrzeniecki: Pielgrzymka wyruszy z Kętrzyna, z parafii św. Jerzego. 5 lipca wieczorem zjadą się pielgrzymi. Podczas Apelu Jasnogórskiego nastąpi zawiązanie wspólnoty. Tam jest kaplica urządzona na wzór tej z Ostrej Bramy. Na trasę wyruszymy następnego dnia. Dzwoniło mnóstwo osób, aby dowiedzieć o pielgrzymce. Właściwie z każdej części Polski. Ostatnio zgłosiła się pani z Limanowej. Ale były też osoby z Inowrocławia, Elbląga, Warszawy i Poznania.

Ile osób wyruszy w pielgrzymce do Ostrej Bramy?

– W poprzednim roku do Wilna pielgrzymowało 220 osób. Nie wiemy jeszcze, ile ich będzie w tym roku, gdyż pielgrzymi są przyzwyczajeni do tego, że po prostu przyjeżdżają i wyruszają na trasę. Próbowałem rok temu wprowadzić listę zapisów, ale to nie zadziałało. Mam nadzieję, że zgłosi się co najmniej tyle osób, co w ostatnim roku.

Jak długo pokonujecie 350 km trasy?

– Pierwsze pięć dni pielgrzymujemy w Polsce, później pięć kolejnych na Litwie. Nie trzeba paszportu, wystarczy dowód osobisty. Jako organizatorzy zapewniamy na trasie wszystko, co konieczne: jedzenie, picie, opiekę medyczną. Najważniejsza jest intencja, w której ludzie będą pielgrzymować. Duża część osób idzie ze względu na sentyment do terenów, przez które przechodzimy. Ja byłem w tamtym roku po raz pierwszy i zakochałem się w naszej pielgrzymce. Jest inna od tej na Jasną Górę – bardziej duchowa i surowsza. Warunki nie są złe, ale podstawowe: dach nad głową, posiłek, toalety. Jeśli ktoś nastawia się na luksus, będzie miał ciężko.

Mówi się, że jest to pielgrzymka dla twardzieli. Czy to prawda?

– Dziennie pokonujemy około 40 km, więc jest bardziej wymagająca fizycznie. W ocenie nie można jednak przesadzać. Myślę, że jeżeli ktoś się odpowiednio przygotuje i ma dobre buty, poradzi sobie.

Rok temu został ksiądz mianowany kierownikiem warmińskich pielgrzymek. Jakie doświadczenie przyniósł ten czas?

– Rok temu byłem pochłonięty sprawami organizacyjnymi i nie odczuwałem fizycznego zmęczenia. Każdy dzień był wyzwaniem, aby wszystko poznać. Największym przeżyciem było oczywiście dojście do Ostrej Bramy. Niektórzy spodziewali się czegoś innego, a tu dochodzimy do ulicy, gdzie jest brama z obrazem. Na początku niektórzy byli zawiedzeni, ale po pewny czasie stwierdzili, że to było dobre. Funkcjonuje tu porównanie do pielgrzymki na Jasną Górę, gdy przy wejściu widać monumentalne kształty klasztoru. Słyszałem potem, iż dla wielu przeżyciem był taki bezpośredni kontakt z miejscem kultu Matki Miłosierdzia. Te wszystkie wrażenia można było potem opowiedzieć podczas spotkań w ciągu roku. Zaproponowaliśmy pielgrzymom kilka takich zjazdów, w tym dni skupienia, na które chętnie przybyło wiele osób. Wszystko odbywało się w parafii Miłosierdzia Bożego na Nagórkach.

Jest Ksiądz po objeździe trasy. Jak przyjęli was Litwini?

– Faktycznie w ostatnim czasie odwiedziliśmy biskupów, urzędy i proboszczów. Spotkaliśmy się z wielką życzliwością. Trzeba pamiętać, że w tradycji Litwy nie ma pielgrzymek. Nie wiedzą za bardzo, na czym to polega. Towarzyszył nam ks. Arminas Lukosevicius, który ukończył WSD „Hosianum”, a teraz pracuje na Litwie. Była to wielka pomoc.

Każda pielgrzymka ma hasło. Jakie będzie wasze?

– Chcemy, aby dwie warmińskie pielgrzymki stanowiły jedność, dlatego obie (wileńska i częstochowska) mają hasło: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili”. To wynik refleksji po wszystkich spotkaniach. Jest taka wielka siła duchowa w tych ludziach, pielgrzymach, że szkoda zmarnować ten potencjał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama