Nowy numer 47/2020 Archiwum

Brakuje naturalnych odruchów

O chrześcijańskich demokratach na pielgrzymkach i na głosowaniach z Josephem Daulem

Jacek Dziedzina: Można być katolikiem w Parlamencie Europejskim?

Joseph Daul: Bez problemu. Bardzo często w swoich przemówieniach mówię, że jestem praktykującym katolikiem. W porównaniu z parlamentem francuskim, który podkreśla, że jest parlamentem laickim, w PE nie ma z tym problemu. Może pan być katolikiem, protestantem, prawosławnym, muzułmaninem…

Pytam jednak nie o metrykę chrztu czy inny dokument potwierdzający tożsamość wyznaniową, ale o to, czy praca w PE i innych instytucjach UE nie wymaga od posłów pozostawienia w szatni swoich poglądów religijnych i moralnych.

A pan zna taki przykład?

Chyba nie muszę przypominać sztandarowego przypadku Rocco Buttiglionego?

To było tak dawno…

Ale czy coś się zmieniło? Buttiglione zostałby komisarzem, gdyby w czasie przesłuchania w PE nie przyznał się do swoich poglądów dotyczących homoseksualizmu, zgodnych z nauczaniem Kościoła.

Mnie się to nigdy nie przytrafiło. Mamy co tydzień Mszę, modlitwy. Dla mojej grupy parlamentarnej raz w roku organizuję wyjazd. W tym roku zorganizowałem do obozu w Sztutowie. Pojechaliśmy też na pielgrzymkę do jednego z sanktuariów. Zjedliśmy wspólnie posiłek. Potem śpiewaliśmy, była adoracja…

Wycieczki, pielgrzymki – ważna rzecz, ale czy to się przekłada na obecność chadeków w PE? Czy wartości chrześcijańskie, nauczanie Kościoła trzeba powiesić na wieszaku, wchodząc na salę obrad?

Nie, nie trzeba. Proszę zobaczyć: Martin Schultz [szef grupy socjalistów w PE i przewodniczący PE – J.Dz.] jest ateistą. Ale 50 proc. tej osobowości jest „genetycznie prawidłowa”, bo jego matka jest katoliczką praktykującą. Schultz ma duży respekt dla wszystkiego, co jest religią. Szef jego gabinetu jest zaangażowanym katolikiem.

Ale nie rozmawiamy o Schultzu ani tym bardziej o jego mamie czy asystentach. Ja pytam o chrześcijańskich demokratów. I nie pytam o praktyki religijne, tylko o siłę waszego głosu na forum PE.

Nie ma większości.

Jeżeli co?

Jeżeli się prezentuje ideologię w parlamencie.

Dlaczego chrześcijaństwo jest ideologią, a nie jest nią socjalizm, ateizm?

A czy można objąć ważne stanowisko w UE, prezentując „ideologię chrześcijańską” w sposób wyraźny?

Można. Jest Barroso [szef Komisji Europejskiej – J.Dz.], praktykujący katolik, van Rompuy [szef Rady Europejskiej – J.Dz.], praktykujący katolik.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także