Nowy numer 47/2020 Archiwum

Potrzebujemy pojednania

O roli Kościoła greckokatolickiego w pojednaniu polsko-ukraińskim z abp. Światosławem Szewczukiem, arcybiskupem większym kijowsko-halickim,

Podczas wizyty Księdza Arcybiskupa w Polsce planowane jest podpisanie z biskupami katolickimi wspólnego oświadczenia w sprawie zbrodni wołyńskiej. Jest szansa, że ten zamiar się powiedzie?

Pracujemy nad tym. Powstał już wspólny tekst, nad którym trwają w tej chwili prace redakcyjne i wierzę, że w Warszawie dojdzie do jego podpisania.

Próba podpisania wspólnego dokumentu z biskupami obrządku łacińskiego na Ukrainie zakończyła się niepowodzeniem.

To prawda. Na Ukrainie nam nie wyszło i wtedy zacząłem o tym rozmawiać z biskupami z Polski. Jestem bardzo wdzięczny, że moja inicjatywa została pozytywnie podjęta przez Konferencję Episkopatu Polski. Szczególnie doniosła w tym była rola abp. Józefa Michalika, który ma głęboką świadomość, jak ważny jest proces pojednania polsko-ukraińskiego. W końcu musimy kiedyś wspólnie postawić kropkę w tej sprawie. Zamknąć złą stronę naszej historii i zacząć budować przyszłość.

Znany lwowski dziennikarz Antin Borkowski na łamach pisma „Ji” napisał niedawno, że na Ukrainie nie ma poczucia, iż na Wołyniu doszło do zbrodni na polskiej ludności cywilnej. Pytam o to w kontekście dokumentu, o którym mówił Ksiądz Arcybiskup, zastanawiając się, na ile poruszy on ludzkie serca?

Na początku Wielkiego Postu Kościół greckokatolicki skierował już list w tej sprawie do wiernych. Podobne wezwanie zawarte zostało w liście przedstawicieli naszej inteligencji. Tego dotyczyła także deklaracja wołyńskich Kościołów, reprezentujących różne wyzwania działające na Wołyniu. Nie jest więc tak, że nie ma po naszej stronie świadomości odpowiedzialności za tamte wydarzenia i potrzeby oczyszczenia sumień. Ale rzeczywiście mam także odczucie, że na Ukrainie nie za wiele się wie o tej tragedii. To jest związane z tabu, jakie na tematy dotyczące Wołynia i wszystkiego, co dotyczyło stosunków polsko-ukraińskich, nałożono w czasach sowieckich.

Ale minęło już ponad 20 lat od rozpadu Związku Radzieckiego.

Po ukraińskiej stronie ta sprawa nie została jeszcze należycie zbadana i odsłonięta dla opinii publicznej.

W podręczniku, obowiązującym w szkołach ukraińskich, znalazłem krótką, eufemistyczną informację, że na Wołyniu doszło do krwawych wydarzeń i tyle. Nie napisano, kto był katem, a kto ofiarą. Taki poziom ogólności niczego nie wyjaśnia.

Niestety, po naszej stronie ciągle nie ma odpowiednich badań historycznych. W tym kontekście chciałbym pogratulować historykom z Polski, m.in. z IPN, których badania przyczyniły się do odkrywania prawdy o tym, co wtedy wydarzyło się na Wołyniu. Niestety, tego samego nie mogę powiedzieć o ukraińskiej stronie. Obiektywne studia historyczne po naszej stronie jeszcze nie są na odpowiednim poziomie. Nie ma także wsparcia ze strony państwa dla takich badań, a czasem czyni się nawet pewne przeszkody.

Dla nas jest rzeczą bulwersującą, że ofiary często nie mają swoich cmentarzy i pomników ich upamiętniających. Przecież nie powinno być problemem postawienie krzyża z informacją, że w tej okolicy leżą Polacy pomordowani w 1943 r. czy później.

Kiedy byłem w okresie Wielkiego Postu na Wołyniu, rozmawiałem także o tym z władzami wojewódzkimi, prosząc, aby takie upamiętnienie nastąpiło. Tak powinno być na Ukrainie, jak jest w wielu miejscach w Polsce, gdzie ginęli Ukraińcy. W tych sprawach powinna być pełna symetria.

Jest także pytanie, czy Kościół kieruje swoje wezwanie również do miejscowych, którzy być może byli świadkami tych wydarzeń albo sami brali udział w mordach.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się