Nowy numer 48/2020 Archiwum

Kochany Kwiatuszku!

Nagle zaczęłaś wszystko planować sama: poród, czas, swoją przyszłość.

Szczęść Boże!

Pragnę podzielić się swoim świadectwem.

Napisałam "List od Boga" po niedawnych doświadczeniach. Słowa Jezusa skierowane do nas na temat uświęcenia oraz tego, że nasze dziecko będzie kimś wyjątkowym, usłyszeliśmy podczas modlitwy wstawienniczej. Podczas innej modlitwy wstawienniczej Pan Jezus mówił do mnie "Kwiatuszku".

Cały list to moje odczucia na temat tego, co Pan Jezus powiedziałby mi, gdybym tylko słuchała...

Za wszystko Chwała Panu!

Ewa

 

List od Boga

Kochany Kwiatuszku!

Pewnego pięknego dnia, który darowałem Tobie i Twemu mężowi, zobaczyłem Waszą ogromną miłość. I postanowiłem, by z tej miłości powstało nowe życie. Wiedziałem, że Wy – myśląc po ludzku – nie jesteście gotowi na przyjęcie Mojego daru.

Jednak wiedziałem także, że to jest najlepsze, co mogę Wam ofiarować. Biłaś się z myślami, kłóciłaś ze Mną, nie zaufałaś Mi sądząc, że to nie czas na kolejne dziecko. A Ja, moja kochana córeczko, chciałem byś rzuciła się w Moje ramiona, byś uwierzyła, że Cię nie opuszczę.

Cieszyłem się, gdy Wasze kroki skierowaliście do Wisły, pojechaliście na rekolekcje. Tam postanowiłem umocnić Waszą wiarę, dodać Wam otuchy, ponieważ wiedziałem, że martwicie się o Waszą przyszłość. Powiedziałem Wam wówczas, że ta ciąża Was uświęci, że dziecko, które powierzam Wam pod opiekę będzie kimś wielkim i wyjątkowym.

Zapewniłem Was o swojej Miłości, o tym, że widzę Waszą miłość do siebie nawzajem i do Mnie.

I nagle, kochany mój Kwiatuszku zaczęłaś wszystko planować sama: poród, czas, swoją przyszłość… Chciałaś, by wszystko było idealnie, nie brałaś pod uwagę tego, co Ja dla Ciebie przygotowałem. Zawsze czekam na Twoją zgodę, nie narzucam się, bo tak bardzo Cię kocham.

Bałaś się, mimo że zapewniłem Cię kiedyś, że Cię nie opuszczę, że zawsze będę trzymał mocno Twoją dłoń.

Ale słyszałem także Twoje modlitwy. Wszystkie wkładałem do Mego Serca. Ofiarowałaś mi ból porodu, nie wiedząc, co Ja dla Ciebie zaplanowałem. Czułem Twój strach gdy słuchałaś tętna dziecka, czułem strach przed operacją, strach matki przed utratą dziecka; widziałem przerażenie w Twoich oczach, gdy dowiedziałaś się, że nie urodzisz naturalnie swego dziecka.

Widziałem w oczach Twego męża troskę i przerażenie, czułem to razem z Wami, bo byłem tam i Ja. Słyszałem Wasze rozmowy i Wasze myśli. Słyszałem Twoje słowa: „Troszcz się Ty, Jezu”.

A potem… kochana Ewuniu, na świat wydałaś córeczkę – Alicję. Cierpiałaś, a ja cierpiałem razem z Tobą.

Dziękuję Ci za to, że po wszystkim zrozumiałaś, że potrzebowałem Cię doświadczyć, że właśnie w ten sposób chciałem Was uświęcić. Że ten ból, strach potrzebne były, byś zbliżyła się do Mnie. Byś zobaczyła jak bardzo Cię kocham! Byś zaufała mi na nowo!

Zebrałem modlitwy wszystkich ludzi, którzy wstawiali się u mnie za Twoją córeczką i za Tobą. Sprawiłem, że Alicja jest zdrowa, bo przecież obiecałem Ci swoją pomoc, obiecałem, że o cokolwiek poprosicie będzie Wam dane.

Kochany mój Kwiatuszku! Pamiętaj o tym jak bardzo Cię kocham, zapewniam Cię, że będę z Tobą!

Kocham Cię, moje dziecko!

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama