Nowy numer 48/2020 Archiwum

Kolejna matka na ołtarze?

We Włoszech znów głośno o Chiarze Petrillo-Corbella. Podobnie jak św. Joanna Beretta Molla oddała życie za swoje dziecko.

Czy będziemy mieli drugą błogosławioną? – pytanie to pojawia się we włoskiej prasie właśnie teraz, w rok po narodzinach dla Nieba Chiary Petrillo-Corbella. Do grobu włoskiej mamy pochowanej na cmentarzu Verano w Wiecznym Mieście pielgrzymują tysiące ludzi. Tysiące proszą jej męża o modlitwę i za pośrednictwem specjalnej strony internetowej dziękują za otrzymane za wstawiennictwem Chiary łaski i uzdrowienia.

Chiara, 28-letnia matka trójki dzieci, oddała życie za swoje dziecko. Gdyby przerwała ciążę, kiedy zdiagnozowano u niej nowotwór, być może by żyła. Ale Chiara nie dość że syna zabić nie pozwoliła, to zrezygnowała z terapii i nie chciała środków uśmierzających ból, by nie zaszkodzić dziecku.

Historia Chiary obiegła świat, a najpierw Włochy, w czerwcu 2012 r.: „Chiara Petrillo – Druga Beretta-Molla” – pisały wówczas gazety. Pogrzeb 28-letniej Włoszki transmitowano w internecie. Był niczym wesele: rzymski kościół Santa Francesca Romana pękał w szwach, ponad 100 księży ubranych w białe szaty liturgiczne koncelebrowało Mszę św. Były radosne tam-tamy, taniec. Teraz w podobnej atmosferze w Santuario del Divino amore w Rzymie odbyły się uroczystości upamiętniające odejście Chiary. W uroczystości – sanktuarium było wypełnione po brzegi - uczestniczył mąż Enrico i uratowany dzięki ofierze Chiary jej syn Francesco.

“Chiara jest razem z nami” – mówił ks. Fabio Rosini, dyrektor ds. powołań diecezji rzymskiej, który koncelebrował Mszę. “Chiara nauczyła nas żyć tajemnicą cierpienia”. Kapłan potwierdził, że sprawa wniesienia postulatu o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego Chiary jest w toku.

Chiara za życia miała opinię świętej. W wielu kościołach we Włoszech, przez ostatni rok życia dawała świadectwo: „Pan dał nam dzieci, ale każde pozwolił nam jedynie trzymać w ramionach przez kilka godzin ich życia, ochrzcić, a potem pożegnać”.  Dwójka dzieci Chiary, Maria Grazia Letizia i Davide Giovanni, zmarła po porodzie. Maria, ze zdiagnozowanym bezmózgowiem w trakcie ciąży, a także David, który urodził się bez rąk i nóg. Lekarze proponowali za każdym razem aborcję. Chiara odmawiała. Dzieci umierały na jej rękach, pół godziny po trudnych i długich porodach.

„Wszystkim mamom chcę powiedzieć, że liczy się najbardziej dar, jakim jest dziecko, dar życia, a nie czas, jaki się z dzieckiem przeżyje – powtarzała na spotkaniach w kościołach. – Te pół godziny z Marią i Davidem na rękach było najpiękniejszym czasem w moim życiu”. Wyjątkowo piękna dziewczyna pokazywała się z mężem Enrico u boku. Byli pełni szczęścia. „Ostatnia ciąża była niespodzianką – mówiła już chora. – Francesco okazał się zdrowym dzieckiem. Ale tym razem dla mnie zapadł wyrok. Taka wola Boża. Mam nadzieję, że spotkam się z moimi dwoma aniołkami”.

Oto świadectwo Chiary (w języku włoskim). Mężczyzna obok niej to jej mąż Enrico.

testimonianza enrico e chiara
delay75

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama