Nowy numer 49/2020 Archiwum

Egzamin z wiary?


Polacy dali sobie wmówić, iż matura z religii byłaby jakimś „inkwizycyjnym” egzaminowaniem z wiary.


Na Uniwersytecie Gregoriańskim sesja w pełni. Osobiście zbliżam się do końca swoistego maratonu egzaminacyjnego. Przeegzaminowałem ustnie już blisko 130 osób. Zostało jeszcze trochę ponad 20. W sumie tydzień egzaminowania od rana do wieczora. Egzaminuję z Trójcy Świętej. Z wiedzy, nie z wiary, choć podczas wykładów wielokrotnie mówiłem, że teologiczną refleksję o Bogu trzeba łączyć z modlitwą.

Niejeden doktor Kościoła uprawiał „teologię na klęczkach”. Śmiałość w myśleniu idzie wszak w parze z pokorą wobec Boga. „Traktat o Trójcy Świętej” to część historii i kultury, filozofii i wiary, sztuki. Wśród studentów większość to katolicy, ale są też chrześcijanie innych wyznań, a także wyznawcy innych religii, np. muzułmanie. Wiara w Trójcę Świętą jest przede wszystkim wiarą, ale może być także przedmiotem specjalistycznych studiów – biblijnych, patrystycznych, filozoficznych, historycznych itd.

Przedmiotem studiów może i powinno być w ogóle chrześcijaństwo. Dlatego dziwię się oporom wobec religii na maturze. Władze w tej sprawie wydają się zainspirowane hasłem premiera Tuska, że „nie będziemy klękać przed księżmi”, i mnożą obłudnie pseudoproblemy, o których wcześniej w ogóle nie było mowy. Typowe szukanie dziury w całym. Bardziej od postawy władz dziwi mnie jednak jeden z sondaży, z którego wynika, że dwie trzecie Polaków nie popiera wprowadzenia religii jako przedmiotu maturalnego. Mam wrażenie, że owi Polacy dali sobie wmówić, iż matura z religii byłaby jakimś „inkwizycyjnym” egzaminowaniem z wiary. Tymczasem po pierwsze trzeba podkreślić, że matura z religii byłaby możliwością do ewentualnego wyboru, a nie obowiązkiem. Po drugie, jeśli ktoś wybiera się na studia teologiczne (uznawane przecież przez państwo), to dlaczego nie dać mu prawa zrobienia matury z religii, czyli właśnie z teologii. A po trzecie, na egzaminie z religii chodziłoby o konkretną wiedzę, a nie to, czy ktoś chodzi na Mszę.

Zaczynamy żyć w oparach absurdu. Z jednej strony władze III RP coraz bardziej są życzliwe homoseksualnej propagandzie w szkołach, a z drugiej odmawia się możliwości wykazania się maturalnym poziomem wiedzy z chrześcijaństwa i katolicyzmu, bez których nie sposób przecież zrozumieć wielu zdarzeń oraz idei. No cóż! Przed nami nie tylko zmiana ludzi rządzących oświatą, ale też praca nad myśleniem dużej części polskiego społeczeństwa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama