Nowy numer 49/2020 Archiwum

Znowu w Rosji

Środa 12.06, dzień 41. Co wywołało wielkie wzruszenie? Na punkcie czego nasze rowerzystki dostały dzisiaj fioła? Czy hulajnogą można zajechać do Wierszyny? Jaki nowy twór powstał w trakcie tego dnia? Dlaczego jedzie z nimi jedna osoba mniej? O tych oraz innych rzeczach dowiecie się, Drodzy Przyjaciele NINIWA Teamu, czytając poniższą relację.

Na początku należy zrobić krótkie dopowiedzenie do wczorajszego wieczoru. Kiedy ojciec zdawał relację, do szkoły, w której mieszkańcy przyjęli naszych wyprawowiczów, na nocleg przyjechała dyrektorka tej szkoły. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż miała ona do przebycia 30 km. Przyszła także szefowa wioski (pani wójt czy coś w tym stylu) oraz parę innych osób. Mieli oni ze sobą drobne podarunki dla członków ekipy. Chłopaki dostali oryginalne, kazachskie czapeczki, zaś dziewczęta ładne chusty. Było bardzo sympatycznie i wesoło. Gospodarze cieszyli się, że rowerzyści są wśród nich, porobili z nimi mnóstwo zdjęć.

Przeczytaj więcej tutaj!

Skrót:

160 km i jedna granica kazachsko-rosyjska. Oto bilans dnia. Do tego jeszcze dwie dętki u jadącego z przyczepką „Waxa”. Grupa nocowała na łące, bo nie dojechała do żadnej miejscowości. Przejście przez granicę trwało 2,5 h, a można powiedzieć, że nawet 3,5, bo czas przesunął się o kolejną godzinę. Kazachstan zapłakał deszczem na pożegnanie rowerzystów.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama