Nowy numer 48/2020 Archiwum

Zatrzymani za twittowanie

Ankara usiłuje uciszyć media społecznościowe, które stały się głównym forum kontaktowym uczestników protestów. W środę co najmniej 25 osób zostało zatrzymanych w Izmirze za umieszczanie na Twitterze "mylnych i oszczerczych informacji" - podała turecka agencja Anatolia.

W rozmowie z "Le Figaro" przedstawiciel lokalnej opozycji Ali Engin powiedział, że ludzie ci zostali zatrzymani "za nawoływanie do uczestnictwa w manifestacjach".

Komitet Obrony Dziennikarzy, organizacja pozarządowa z siedzibą w Nowym Jorku, zareagował natychmiast, krytykując tureckie władze za próbę ograniczenia wolności korzystania z internetu.

Tak jak w przypadku protestów związanych z arabską wiosną, Twitter i Facebook odegrały najważniejszą rolę w pierwszych godzinach organizowania ruchu kontestacyjnego, który od piątku nabiera impetu i ogarnia liczne tureckie miasta.

Uczestnicy protestów zwołują się za pomocą mediów społecznościowych, zamieszczają na nich zdjęcia i filmy dokumentujące brutalność policji, która usiłuje rozproszyć tłumy.

Premier Turcji Recep Tayyip Erdogan określił w niedzielę Twitter i media społeczne jako szerzące kłamstwa "przekleństwo" społeczeństwa.

"Washington Post" pisze w artykule redakcyjnym, że "wydarzenia ostatniego tygodnia unaoczniły fakt, że kraj ten nie ma już poważnej wolnej prasy". Telewizja unikała pokazywania protestów; gdy tłum zbierał się na placu Taksim, stacja CNN Turcja wyemitowała program kulinarny. Prasa również unikała krytycznych uwag. "Nie bez przyczyny, według Komitetu Obrony Dziennikarzy w Turcji uwięziono co najmniej 49 dziennikarzy (...), więcej niż w jakimkolwiek innym kraju" - przypomina "WP".

Media społecznościowe są jedynym forum, na którym protestujący mogą swobodnie wymieniać poglądy i przekazywać sobie informacje, ponieważ jest to przestrzeń, która w odróżnieniu od dzienników, radia i telewizji nie jest jeszcze kontrolowana przez władze - pisze AFP.

W poniedziałek około 3 tys. osób przemaszerowało w Stambule przed siedzibą telewizji informacyjnej NTV, protestując przeciw jej uległości wobec władzy.

Użytkownicy Twittera pocieszają się: "Rewolucja nie zostanie pokazana w telewizji, zostanie przetwittowana" - napisał jeden z kontestatorów.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze