Nowy numer 38/2021 Archiwum

Kierunek historii

Obrońcy życia dzieci nienarodzonych, szczególnie w USA, zauważyli pewną prawidłowość.

Otóż wszelkiego rodzaju akcje informacyjne, pikiety pod klinikami aborcyjnymi przez długie lata nie przynosiły wielkiego efektu. Wysiłki proliferów przypominały rzucanie grochem o ścianę. Widoczna zmiana zaszła, gdy do tych pozytywnych działań została dołączona modlitwa. Dopiero ona przełamała mur, który przez długie lata wydawał się nie do przebicia. Ta obserwacja nasunęła mi się w związku z – jak to nazwaliśmy – globalną adoracją Najświętszego Sakramentu. Jeszcze Benedykt XVI w kalendarzu Roku Wiary zaplanował godzinę adoracji na całym świecie tego samego dnia o tej samej porze. Pomysł potwierdził papież Franciszek i wyznaczył adorację na niedzielę 2 czerwca o godz. 17.00 czasu rzymskiego (więcej na ss. 18–21). W moim przekonaniu zgodna inicjatywa dwóch kolejnych papieży jest jeszcze jednym niezwykle silnym i – mam nadzieję – mocno przemawiającym znakiem, wskazującym na wartość modlitwy.

Niemal codziennie docierają do nas przerażające informacje, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. Kolejne kraje legalizują związki osób tej samej płci, nazywając je małżeństwami. Chore dzieci nadal można zabijać, także w Polsce. Ulicami miast przechodzą obrażające moralność manifestacje. Zupełnie niedawno dowiedzieliśmy się o udanym eksperymencie sklonowania człowieka, co jest rzeczą zupełnie niebywałą. Tym bardziej że, jak tłumaczy genetyk prof. Stanisław Cebrat w rozmowie z GN (ss. 40–41), zarodek, który uzyskali naukowcy przez klonowanie, potencjalnie mógłby się rozwinąć w człowieka. Proces został zatrzymany, gdy zarodek składał się ze 150 komórek. Na szczęście opór wobec tych i podobnych zjawisk jest duży, czego przykładem są chociażby olbrzymie manifestacje we Francji, o czym piszemy na ss. 56–57, czy też sprzeciw prof. Cebrata wobec klonowania terapeutycznego i reprodukcyjnego. Ale można odnieść wrażenie, że ten opór nie ma wewnętrznej siły do zatrzymania i odwrócenia skrajnie niebezpiecznych procesów. Czy naukowcy zgodzą się na „etykę niebadania”? Czy walec rozjeżdżający fundamentalne zasady moralne zostanie zatrzymany?

Odpowiedź na te i podobne pytania mogłaby się wydawać negatywna, gdyby nie wiara w siłę modlitwy. Skoro może ona góry przenosić, to jest też w stanie zmienić kierunek globalnych procesów społecznych. W niedawnej historii mieliśmy dobry tego przykład. Tylko nieliczni przewidywali szybki upadek systemu komunistycznego, a on rozpadł się błyskawicznie, jak domek z kart. Co prawda pociągnął za sobą wiele ofiar, ale przestał istnieć. Dzisiaj jest już tylko ponurą historią. Podobnie może się stać z naszym ponowoczesnym światem. Też może się rozpaść jak domek z kart. Globalna modlitwa potrafi zmienić globalne procesy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się