Nowy numer 48/2020 Archiwum

Zła Buka w dobrej dolinie

Są wszędzie. Na opakowaniach chipsów, żelków, soków, na szkolnych zeszytach i kawiarnianych filiżankach. Nieśmiałe trolle Tove Jansson stały się bohaterami narodowymi Finlandii.

Uwielbiam. O Muminkach mogę czytać w nieskończoność. Nie zawsze tak było. Jako dziecko nie przepadałem za książkami Tove Jansson. Bałem się zimnej jak lód i samotnej Buki, która wbrew swojej woli zamrażała wszystko, co spotkała na drodze. Poezję, czar i wyjątkowość muminkowej doliny odkryłem znacznie później. Wróciłem niedawno z Finlandii z wrażeniem, że liczba Muminków na metr kwadratowy porównywalna jest z liczbą mieszkańców tego nadbałtyckiego kraju.

Wszyscy chcą Muminków

Były wszędzie. Na lotnisku, na opakowaniach chipsów, żelków, soków, na szkolnych zeszytach i kawiarnianych filiżankach. W sklepach mijałem tysiące Paszczaków, Włóczykijów, Mimbli, zziębniętych Buk i Migotek. Ruszyliśmy z Helsinek na północ. Do Tampere, do słynnego Muzeum Muminków. O ile pierwsze książki Tove Jansson znały jedynie fińskie i szwedzkie dzieciaki (autorka pisała po szwedzku!), kolejne części sagi o rodzinie Muminków stały się bestsellerami na całym świecie. Książki odniosły nieprawdopodobny sukces: przełożono je na niemal czterdzieści języków. Doczekały się wersji teatralnej, filmowej (między innymi serialu zrealizowanego w polskim Studio Małych Form Filmowych Se-Ma-For), radiowej, telewizyjnej i komiksowej. „Wszyscy chcą Muminków. Skrobię listy w interesach na wszystkie strony i zdumiewa mnie skala, jaką przybiera ten Moomin business” – notowała Tove w czerwcu 1952 roku.

Pisarka-malarka

Wchodzimy do pokrytego śnieżną pierzyną muzeum. Od otwarcia w maju 1987 odwiedziło je już ponad milion zwiedzających! Biorę do ręki pluszową Małą Mi i Tatusia Muminka. Siedzą na wielkiej łodzi sunącej po podłodze muzeum. Obok mnie dzieci z rozdziawionymi z zachwytu ustami podziwiają bajecznie kolorową makietę domu Muminków (wykonaną ze wszystkimi możliwymi detalami). W ciemnościach lśnią grafiki Tove. Trzeba je koniecznie zobaczyć, by przekonać się, że „mama Muminków” była przede wszystkim malarką i ilustratorką. Tove Jansson, córka cenionych w Finlandii artystów (tata był rzeźbiarzem, mama projektantką, a bracia zajmowali się grafiką), też studiowała malarstwo w Sztokholmie, Helsinkach i Paryżu. A jednak pod koniec jej życia tłumy, przychodząc na wystawy jej obrazów, szeptały: „To obrazy tej słynnej autorki książek o Muminkach!”. Do książki „Zima Muminków” Tove narysowała aż 71 rysunków, a w „Lecie” pojawiło się ich niecałe 60.

Nie rozpalać w piecu

Zwiedzam muzeum i czytam mój ulubiony fragment „Doliny Muminków w listopadzie”: „Któregoś wczesnego ranka w Dolinie Muminków Włóczykij obudził się w swoim namiocie i poczuł, że nadeszła jesień i czas ruszać w drogę. Taki wymarsz jest zawsze nagły. W jednej chwili wszystko się zmienia, temu, kto odchodzi, zależy na każdej minucie, szybko wyciąga namiotowe śledzie i gasi żar, zanim ktokolwiek przyjdzie przeszkadzać i wypytywać, i zaczyna biec, w biegu zarzucając plecak, i wreszcie jest już w drodze, raptem spokojny niczym wędrujące drzewo, na którym nie rusza się ani jeden liść”. Pierwsza książka o Muminkach „Małe trolle i duża powódź” została opublikowana w 1945 roku, ostatnia – „Dolina Muminków” w listopadzie w 1970. To książka o Muminkach… bez Muminków. „Nie mogli tak po prostu odejść, bez jednego słowa!” – wybuchła Filifionka, która odwiedziła słynny dom w dolinie. Sympatyczna rodzina trolli odeszła, zostawiając po sobie wiadomość: „Proszę nie rozpalać w piecu, bo mieszka w nim Przodek. Podpisano: „Mama Muminka”.

Pożegnanie na lotnisku

Ze znanej w Finlandii malarki i autorki książek dla dzieci Tove Jansson przeobraziła się w ciągu kilku lat w gwiazdę literatury, autorkę popularnych komiksów, której dzieła wydawane były w wielu językach. Po „Zimie Muminków” nagrody posypały się lawinowo, a książka zrobiła furorę na polu graficznym i czytelniczym. W 1954 roku gazeta „Evening News” – największy dziennik na świecie o dwunastomilionowym nakładzie – drukowała całą serię komiksów o Muminkach. Wielki rynek dla trolli otworzył się w połowie lat 50. Na półki sklepowe trafiły muminkowe figurki i pluszaki rozmaitych kształtów, ceramika, tapety, torby, chusteczki, fartuszki, broszki, kartki wielkanocne, ołówki, firanki, wycinanki, kolorowanki, koszulki i spódniczki. Dziś w Finlandii można spotkać je na każdym kroku. Wracam z Helsinek. Na lotnisku żegnają mnie setki Muminków i stęskniony Włóczykij, który szepcze: „Nadeszła wiosna. Pora wracać do przyjaciół w dolinie!”

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także