Nowy numer 42/2019 Archiwum

Papież z pierwszej linii

O oczekiwaniach związanych z nowym papieżem, specyfice Kościoła w Ameryce Południowej i cnocie ubóstwa z abp. Józefem Michalikiem

Zaskoczył Księdza Arcybiskupa wybór kard. Jorge Bergoglia na papieża?

Abp Józef Michalik: Szczerze mówiąc, nie nastawiałem się na konkretną osobę. Wybitnych kardynałów jest wielu. Wybór papieża, ktokolwiek by nim został, to wyraz woli Bożej. Kardynałowie wybrali człowieka, który wzbudził ich zaufanie, co do którego są przekonani, że takiego papieża dziś Kościół potrzebuje, że wskaże on nowy kierunek.

Nie miał Ksiądz Arcybiskup konkretnych oczekiwań wobec przyszłego papieża?

– Oczywiście, że miałem. Są to cechy, które powinien mieć każdy następca św. Piotra, przede wszystkim wierność Ewangelii oraz bycie stróżem wiary i moralności. Tacy byli papieże w XX w. – ludzie wybitni, autentyczni, o szerokiej perspektywie, a przede wszystkim święci.

Zna Ksiądz Arcybiskup osobiście nowego ojca świętego?

– Bezpośrednio nie, choć byliśmy razem na ostatnim synodzie biskupów. To jest człowiek z pierwszej linii duszpasterskiej posługi. Od początku pontyfikatu pokazał, że duszpasterstwo, kontakt z drugim człowiekiem, jest dla niego bardzo ważny. Ma też zdecydowane poglądy, których potrafi bronić, czego dowodem jest np. jego sprzeciw wobec uznania w Argentynie związków homoseksualnych za małżeństwa, przez co popadł w konflikt z prezydent tego kraju. Choć takie rozwiązanie wprowadzono, to nie oznacza to jednak jego porażki, bo mimo że chrześcijanin czasem pozornie przegrywa, zawsze musi dać świadectwo prawdzie, i kard. Bergoglio jako metropolita Buenos Aires to zrobił.

Jakie znaczenie ma fakt, że po raz pierwszy w historii Kościoła papież pochodzi z Ameryki Południowej?

– To jest piękny moment otwarcia na wartość osoby, a nie na to, skąd kandydat pochodzi. To pokazuje, że Kościół ma wymiar uniwersalny, powszechny, nie ma charakteru nacjonalistycznego, nie wolno go utożsamiać z jednym narodem, kulturą czy kontynentem. Chrystus umarł za wszystkich i wszystkich zbawia.

Czego my, Europejczycy, możemy nauczyć się od Kościoła z Ameryki Łacińskiej?

– Na pewno pokory i wrażliwości na innych, na przykład potrzebujących. Kościół południowoamerykański uczy nas też szacunku wobec religii ubogich. W Polsce niektóre kręgi intelektualistów katolickich wyśmiewały prymasa Wyszyńskiego z powodu doceniania przez niego pobożności ludowej i kultu maryjnego. W Ameryce Łacińskiej ten kult jest również bardzo silny. Matka Boża z Guadalupe prowadzi ludzi na tym kontynencie do głębi wiary, pozwala w bardzo prosty, bezpośredni sposób nawiązać kontakt z Bożą transcendencją. To jest Kościół spontaniczny, żywiołowy, a nie ograniczony tylko do chłodnych intelektualistów, racjonalistów. Po wyborze Jana Pawła II profesorowie południowoamerykańskich uniwersytetów prosili Polaków, aby im wytłumaczyli papieskie nauczanie o patriotyzmie czy o miłości ojczyzny, gdyż tam bardzo silna jest tożsamość kontynentalna, a nie narodowa. Na przykład prawie we wszystkich krajach jest ten sam język urzędowy – hiszpański. To pokazuje, że można być Europejczykiem czy obywatelem świata, nie wstydząc się swojej ojczyzny.

Jak odebrał Ksiądz Arcybiskup przyjęcie przez nowego papieża imienia Franciszek?

– Kardynał jezuita, przyjmując imię św. Franciszka, nie tylko pozyskuje czcicieli świętego z Asyżu, ale pokazuje uniwersalny wymiar Kościoła. Papież w ten sposób połączył ducha jezuickiego z franciszkańskim. Św. Franciszek to duch ubóstwa, zaufania, wyrzeczenia, ale także miłości do Kościoła. Przecież on ratował Kościół, gdy znajdował się w dramatycznej sytuacji.

Przed papieżem Franciszkiem też stoi zadanie uratowania Kościoła?

– Każdy papież stoi przed zadaniem ratowania żywego Kościoła, czyli troski o zbawienie każdego człowieka.

Co uważa Ksiądz Arcybiskup za najważniejsze w homilii wygłoszonej przez Franciszka w czasie Mszy na inaugurację pontyfikatu?

– Przypomnienie, że misją biskupa Rzymu i każdego biskupa, a także każdego człowieka obdarzonego władzą jest służba na wzór św. Józefa, który strzegł Maryi i Jezusa. Służba w Kościele to troska, aby ocalić wiarę i przekazać ją innym, aby mogli się zbawić.

Z pierwszych wystąpień Franciszka można wnioskować, że głównym wątkiem jego posługi będzie ubóstwo. Papież podkreśla jednak, że Kościół nie jest organizacją pozarządową. Czym różni się pomoc Kościoła potrzebującym od pracy świeckich organizacji charytatywnych?

– Kościół pomaga ubogim, nie tylko zaspokajając ich podstawowe potrzeby, ale ucząc, jak wyjść z ubóstwa. Nie tylko daje im przysłowiową rybę, ale przede wszystkim wędkę, aby mogli sami przezwyciężyć ubóstwo, żyć o własnych siłach. Specyfiką chrześcijańskiej troski o potrzebujących jest też miłość, z jaką im pomagamy, traktowanie ich nie jak ludzi z marginesu, ale jak osoby kochane przez Boga. Takie podejście prowadzi do otwierania ich na Chrystusa, aby odkryli w sobie godność dzieci Bożych. Kościół od zawsze przypomina, że pomagający więcej otrzymuje, niż daje. Daje dobro materialne, a otrzymuje duchowe.

Franciszek wskazuje nie tylko na konieczność pomocy ubogim, ale także na praktykowanie cnoty ubóstwa przez nas. Na czym polega ta cnota?

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL