Nowy numer 4/2019 Archiwum

Przypadki Rokity

Według Jana Rokity, historię Polski po obaleniu komunizmu w zasadniczym stopniu kształtowały przypadek i ambicje głównych aktorów sceny politycznej.

W ostatnich dniach ukazał się wywiad rzeka z Janem Rokitą pt. „Anatomia przypadku”, przeprowadzony przez byłego naczelnego „Dziennika” Roberta Krasowskiego. Rokita obszernie analizuje w nim historię polityczną III, a także IV Rzeczypospolitej. Jednak nie jest to podręcznik historii, książka zawiera subiektywne opinie polityka z Krakowa. I właśnie na tym polega jej wyjątkowość. Rokita opowiada o kulisach spraw, których, jako jeden z głównych polityków tego okresu, był bezpośrednim świadkiem i bohaterem. Mamy więc relację z pierwszej ręki. Jeśli do tej okoliczności dołożymy przenikliwość autora, którego opinie, nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy, są zawsze bardzo interesujące, możemy się spodziewać ciekawej lektury. Choć analizy Rokity raczej nie napawają optymizmem, wpisują się bowiem w nurt niezwykle krytycznej oceny kondycji naszych polityków. Według Jana Rokity, głównym motorem procesów politycznych w Polsce po obaleniu komunizmu nie są dążenia do realizacji wielkich idei, troska o dobro wspólne czy obrona wartości, lecz przypadek oraz indywidualne ambicje i ograniczenia polityków. I choć wielu może razić takie podejście, trudno odmówić Rokicie racji.

Porażka PO–PiS-u

Analizy Rokity rozpoczynają się od momentu dochodzenia do władzy przez obóz „Solidarności” w końcu lat 80., potem są opisy rządzenia kolejnych gabinetów. Jednak dla zrozumienia rzeczywistości, której doświadczamy obecnie, najistotniejszy jest okres kształtowania się idei IV Rzeczypospolitej i to, co dzieje się od tamtej pory. Rokita przypomina, że idea ta zrodziła się jako sprzeciw wobec korupcji za rządów Leszka Millera, co ujawniła Komisja Rywina. Zarówno w PO, jak i w PiS panowało przekonanie, że konieczna jest zasadnicza reforma państwa, a ten wspólny cel pozwalał planować stworzenie po wyborach w 2005 r. koalicji obu partii. Sondaże wskazywały, że zwycięży Platforma, a w takiej sytuacji premierem miał być Jan Rokita. Wynikało to z jego olbrzymiej popularności, którą zyskał w czasie prac komisji badającej aferę Rywina, a także z tego, że lider PO Donald Tusk startował w wyborach prezydenckich.

Jednak plan koalicji z PiS nie został zrealizowany i wiele osób do dziś zadaje sobie pytanie dlaczego? Według Rokity, zadecydowały przypadek oraz ambicje polityczne Tuska i Kaczyńskiego. Tym „przypadkiem” było zwycięstwo PiS, a nie Platformy. Tymczasem cała koncepcja, wszystkie szczegóły były przygotowane przez PO na sytuację, w której Platforma wygrywa, a PiS jest w koalicji słabszym partnerem. Jak podkreśla Rokita, ani Kaczyński, ani Tusk nie byli przygotowani na sytuację odwrotną. Po obu stronach zapanował chaos. Tusk skupił się na wygraniu wyborów prezydenckich, które miały się odbyć dwa tygodnie po parlamentarnych. Jak ujawnia Rokita, do ich rozstrzygnięcia „zażądał ode mnie symulowania negocjacji rządowych z Marcinkiewiczem”, którego prezes PiS desygnował na premiera. Po podwójnym zwycięstwie (prezydentem został Lech Kaczyński) Jarosław Kaczyński nie był zdeterminowany do tworzenia koalicji, bo poczuł się silny. Podsumowując przyczyny porażki koncepcji koalicji PO–PiS, Rokita stwierdza: „Wielka koalicja ostatecznie nie powstała, bo w krytycznym momencie chaosu zabrakło kogoś, kto by uznał jej powstanie za swoją życiową misję”. Polityk z Krakowa zwraca uwagę, że początkowo Platforma popierała inicjatywy rządu PiS służące reformie państwa, np. rozwiązanie Wojskowych Służb Informacyjnych, jednak nie miała pomysłu na swoją obecność w polityce. To się zmieniło w drugiej połowie 2006 r. Tusk stworzył wówczas nową koncepcję, która jest realizowana do dziś. Według Rokity, Tusk określił ją następująco: „Trzeba się z PiS i Kaczyńskim bić o wszystko i każdego dnia”.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • M.R.
    25.03.2013 01:33
    Ja nie wiem, czy Jan Maria Rokita jest taki naiwny, czy autor artykułu strywializował streszczenie jego książki (w czasach stanu wojennego, gdy ponoć studiowaliśmy na jednej uczelni, a w każdym razie Jan Maria się do tego przyznawał przez czas jakiś, choć ja go nie pamiętam jako studenta PAT, wyżej ceniliśmy jego inteligencję). Oczywiście można przypadek Tuska rozpatrywać w kategoriach samca Alfa, maltretowanego w dzieciństwie przez ojca, a teraz wyżywającego się obsesyjnie na rodzinie i otoczeniu. Ja bym jednak, zamiast pogłębionej psychoanalizy ograniczył się do faktów. A są one takie, że powstanie KLD sfinansowane zostało przez WSW i WSI (patrz. Wiktor Kubiak: hotel Marriott, którego był właścicielem był przez lata praktycznie formalną siedzibą KLD, a znany TW Jacek Merkiel był przez latach osobą kluczową w rządach Tuska i władzach wszystkich jego jego partii, podobnie jak i inny TW Michał Boni.) Podobnie i powstanie Platformy Obywatelskiej odbyło się z inspiracji, pod ścisłym nadzorem tych panów, gen Dukaczewskiego, Czempińskiego, czyli w skrócie WSI, jako bezpośredniego ramienia sowieckiego GRU i jej następczyni FSB. To wystarczająco wyjaśnia także prezydenturę Bronisława Komorowskiego. I nie trzeba dokonywać portretów psychologicznych zimnych cyników, którzy przejęli władzę w Polsce, choć oczywiście można, tyle, że to przyczynkarstwo, takie mieszanie łyżką w szklance z herbatą. Jeśli wszystkie składniki są na miejscu, a herbata gorąca, to może będzie od tego mieszania trochę smaczniejsza. Jeśli czegoś brakuje, to mieszanie pozbawione jest racji bytu.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji