Nowy numer 2/2021 Archiwum

Czesi mają nowego prezydenta

Były socjaldemokratyczny premier, jedna z postaci, które nadały kształt czeskiej scenie politycznej po aksamitnej rewolucji pokonał szefa dyplomacji Karela Schwarzenberga.

Za byłym premierem i przywódcą lewicy opowiedziało się 54,80 proc. wyborców, natomiast jego rywal Karel Schwarzenberg, szef dyplomacji i przewodniczący konserwatywno-liberalnej partii Tradycja Odpowiedzialność Dobrobyt 09, zyskał 45,19 proc. poparcia.

Zeman opowiada się za podwyższeniem podatków, jest przeciwny legalizacji marihuany, nie chce parytetów dla kobiet. Nie przeszkadzają mu natomiast związki osób tej samej płci czy adopcja dzieci przez homoseksualistów.

Jak podkreślał w swym programie wyborczym, chciałby z Czech uczynić państwo socjalne na wzór Szwecji, ale wymagające większej aktywności politycznej obywateli.

W odróżnieniu do ustępującego prezydenta Czech Vaclava Klausa w polityce zagranicznej Zeman jest za głębszą integracją Europy i przyjęciem przez Czechy wspólnej unijnej waluty. Chciałby też - choć wie, że to nierealne - włączyć Izrael do struktur NATO.

Jest ateistą, był dwukrotnie żonaty. Z pierwszego małżeństwa ma syna Davida, z drugiego - córkę Katerzinę. Obecnie mieszka we wsi Nove Veseli w środkowej części kraju i przedstawia się jako emeryt. Oprócz masywnej sylwetki charakteryzuje go niewybredny język, a także uwielbienie dla czeskiego piwa, becherovki i innych trunków.

"Po kolce nerkowej lekarze zalecili mi dużo pić. Na szczęście nie powiedzieli co, więc mieszam wino i piwo" - tłumaczył w 2008 roku dziennikarzom.

Zeman urodził się w 1944 roku w Kolinie, około 50 km na wschód od Pragi. W swym życiorysie z dumą przypomina, że za licealny referat o Tomaszu Garrigue'u Masaryku, pierwszym prezydencie Czechosłowacji, komuniści zablokowali mu wstęp na uniwersytet. Z czasem udało mu się dostać na studia wieczorowe w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Pradze, a pracę dyplomową, zatytułowaną "Futurologie a budoucnost" (Futurologia i przyszłość), obronił z wyróżnieniem.

W okresie praskiej wiosny wstąpił do Komunistycznej Partii Czechosłowacji (KPCz). Wtedy też otrzymał etat wykładowcy na uczelni. Jednak komuniści za sprzeciw wobec inwazji wojsk Układu Warszawskiego wykluczyli go z partii, a także zakazali pracy akademickiej.

W latach 70. i 80. pracował w organizacji sportowej i przedsiębiorstwie rolniczym. Z obu miejsc został zwolniony z powodu represji władz, dostrzegających w nim wroga systemu.

W listopadzie 1989 roku zaangażował się w działalność antykomunistyczną. Po upadku komunizmu został pracownikiem Czeskiej Akademii Nauk, a jednocześnie jako członek Forum Obywatelskiego (OF) otrzymał mandat parlamentarny.

W 1992 roku wstąpił do Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (CzSSD) i wkrótce został jej przewodniczącym. Powszechnie uważa się, że z balansującego na granicy progu wyborczego ugrupowania politycznego najpierw uczynił główną siłę opozycji, a potem w przedterminowych wyborach parlamentarnych z 1998 roku poprowadził ją do zwycięstwa i otrzymał tekę premiera.

Decydująca dla jego rządu była zawarta z opozycyjną Obywatelską Partią Demokratyczną (ODS) Vaclava Klausa tzw. umowa opozycyjna, która mniejszościowemu gabinetowi lewicy w pewnych sytuacjach gwarantowała poparcie centroprawicy.

U szczytu swej kariery, w 2001 roku, postanowił zrzec się funkcji szefa CzSSD. Później stopniowo wycofywał się z aktywnej polityki. W 2003 roku bez powodzenia ubiegał się o urząd prezydenta.

Wpływ na politykę utrzymywał jeszcze do 2007 roku, ale spór z Jirzim Paroubkiem - szefem CzSSD i premierem - doprowadził do złożenia przez Zemana legitymacji partyjnej.

W 2009 roku wraz z kilkoma rozłamowcami z CzSSD powołał własne lewicowe ugrupowanie polityczne: Partię Praw Obywateli-Zemanowcy (SPOZ). W wyborach parlamentarnych z czerwca 2010 roku nie zdołało ono jednak pokonać pięcioprocentowego progu wyborczego.

Tymczasem swoje gratulacje Milošowi Zemanowi złożył już przewodniczący Czeskiej Konferencji Biskupiej, kard. Dominik Duka.

Gratulując kard. Duka zauważył, że wybory pokazały, iż Czesi podeszli do nich z dużą powagą i odpowiedzialnością, i że funkcję prezydenta uważają za bardzo istotną. „Życzę nowemu prezydentowi sukcesów w dążeniu do umocnienia jedności naszego narodu. Oczekuję, że jako polityk będzie świadom swojej odpowiedzialności za nasz kraj, będzie umiał go wiarygodnie reprezentować za granicą, a w swej pracy będzie się wspierał na zasadach moralnych właściwych naszej tradycji europejskiej” - napisał prymas Czech.

Jednocześnie podziękował wszystkim kandydatom, którym się nie powiodło, a którzy w ramach swej kampanii wyborczej bronili wartości chrześcijańskich, konieczności poszanowania kwestii moralnych, sprawiedliwości, odpowiedzialności społecznej i solidarności z potrzebującymi. „Wierzę, iż w ten sposób wnieśli pozytywny wkład do kształtowania ogólnospołecznej debaty na temat ważnych kwestii, które ostatnio się pojawiły” - napisał kardynał Dominik Duka.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama