Nowy numer 2/2021 Archiwum

Krowy górą przejdź do galerii

Wprawdzie nie jesteśmy Argentyną, ale prawie 80 proc. produkcji mięsa wołowego wysyłamy za granicę. To ważna gałąź polskiego rolnictwa.

Nad Wisłą to, co kojarzy się z krową, już nie jest tak oczywiste, bo krowa wcale nie musi dawać mleka, wcale nie musi spać w oborze i wcale nie musi wylegiwać się na zielonej łące za domem rolnika. Moda na inne, jak zwykle, przyszła z Zachodu, a konkretnie znad Renu i Sekwany. Właśnie stamtąd tirami zwozi się do Polski cielne krowy. I nie chodzi o te mleczne, np. holsztyńsko-fryzyjskie, ale o czystorasowe bydło mięsne. Popularne w Polsce są: limousine, angus, charolaise, simentaler, highland, salers, hereford. Za cielną limousine trzeba zapłacić nawet 7 tys. zł. Bydło ras mięsnych nie wymaga obór, cały rok może przebywać pod gołym niebem. Nie trzeba krów doić, bo mleko ssą cielaki, zresztą nie ma go wiele. Rasy mięsne można hodować w sposób ekstensywny i intensywny. W pierwszym przypadku bydło musi mieć zagwarantowany dostęp do łąk, a także siana i słomy. Bogatszą dietę zakłada system intensywny – tutaj nie obejdzie się bez kiszonki i mączki roślinnej.

Highland

Dennis Piątek jest prezesem spółki Polski Beef Ekologiczny. W okolicach Koszęcina (woj. śląskie) spółka zajmuje się hodowlą bydła rasy highland, zwanego szkockim. Jest to rasa, która przez cały rok przebywa na pastwisku, odporna na choroby, długowieczna, najlepiej czuje się przy minusowych temperaturach. W zimowych warunkach bez problemu rodzą się i odchowują cielęta. Bydłu szkockiemu w czasie mrozów komfort zapewnia gruba skóra i bujna sierść, a przed wilkami obroni się długimi i szpiczastymi rogami. Stado pod Koszęcinem liczy prawie 200 sztuk. Pierwsze 34 sztuki zostały sprowadzone w 2006 r. z Niemiec przez ojca pana Dennisa, Marka Piątka. Hodowla jest zarejestrowana w Polskim Związku Hodowców Bydła Mięsnego, a nad czystością rasy czuwa Instytut Zootechniki w Balicach, który bada krowom DNA. – Latem są ospałe, za to zimą widać, że mają dobry humor – mówi pan Tomasz, opiekun stada. – Są potulne jak baranki, ale trzeba uważać na krowy z cielętami. Kiedyś chciałem złapać cielę. Zobaczyła to jego matka.

Przyparła mnie do ziemi i nie było zmiłuj się. Mój lekarz powiedział, że dawno nie widział tak obitych pleców. Te krowy mają silny instynkt macierzyński – dodaje pan Tomasz. Wśród wszystkich ras bydła mięso szkockich krów jest jednym z najbardziej zbliżonych do dziczyzny – soczyste, o niskiej zawartości tłuszczu i cholesterolu i delikatnych włóknach tkanki mięśniowej. Sposób żywienia wpływa na ich smak i zapach. Szkoci nazywają mięso highlandów „królewskim mięsem”. Nie bez powodu. Mówi się, że królowa Elżbieta jada wołowinę tylko z bydła tej rasy, i nic w tym dziwnego, skoro rodzina królewska ma własne stada highlandów w posiadłości Barmoral. – Jednym z odbiorców bydła z naszego gospodarstwa są Niemcy. Zamówienia przyjmujemy także od polskich restauracji i gospodarstw agroturystycznych – mówi Dennis Piątek. – Polecam tę rasę rolnikom, którzy mają sporo łąk, ale nie dysponują zapleczem w postaci obór. Zwierzęta nie są czasochłonne, można je hodować i jednocześnie pracować poza rolnictwem.

« 1 2 »
  Byk rasy highland waży przeciętnie 700 kg

GN 04/2013 DODANE 24.01.2013 AKTUALIZACJA 24.01.2013

Wołowina eksportowa

oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama