Nowy numer 2/2021 Archiwum

Brakujące córki

200 tys. Polek opiekuje się starszymi ludźmi w Niemczech, a kto zaopiekuje się naszymi staruszkami?

Społeczeństwo niemieckie szybko się starzeje. Według ubiegłorocznych prognoz Ministerstwa Gospodarki i Technologii liczba Niemców potrzebujących stałej opieki na starość wzrośnie z 2,4 mln w chwili obecnej do 3,4 mln w 2030 roku. Według innych szacunków, w 2050 r. już blisko 5 mln Niemców będzie wymagało systematycznej opieki, co będzie kosztowało państwo ponad 2 biliony euro. Powstaje problem, kto ma się zająć tymi osobami. Bardzo często są to panie przyjeżdżające z Polski. To rosnący rynek pracy, na którym jest obecnych blisko 200 tys. Polek, pracujących legalnie bądź na czarno. W niemieckich mediach nazywa się je czasem „brakującymi córkami”, gdyż nie tylko pomagają emerytom, ale wnoszą w ich życie klimat rodzinnego ciepła.

Legalnie bezpieczniej

Pani Monika od kilku lat wyjeżdża do Niemiec, aby opiekować się starymi ludźmi. Języka dobrze nie znała, ale miała za to inne znakomite referencje. Przez ostatnie kilka lat zajmowała się starą matką. Kiedy przeszła na emeryturę, zgłosiła swoją kandydaturę do biura w zachodniej Polsce, zajmującego się organizacją wyjazdów do Niemiec. Z wykształcenia jest ekonomistą i nie ma żadnych uprawnień pielęgniarskich, ale powiedziano jej, że w tej pracy nie o pomoc medyczną chodzi, ale stałą obecność przy ludziach starszych. Firma pośredniczy między nią a niemiecką rodziną. Od niej otrzymuje obszerną ankietę, w której opisane są zarówno warunki mieszkaniowe, jak i stan zdrowia oraz przyzwyczajenia, hobby, schorzenia, wiek ludzi, którymi ma się opiekować. Rodzina, do której ma jechać, otrzymuje także jej zdjęcie oraz krótkie CV. Pobyty trwają najczęściej kilka tygodni, do dwóch miesięcy. – Więcej zresztą trudno byłoby wytrzymać – mówi pani Monika, zwracając uwagę, że jest to praca bez limitu czasowego i nieraz się jej zdarzało, że trzeba się było zajmować podopiecznym także w nocy. Pobyty opiekunek opłaca rodzina, która rozlicza się z polską firmą. Często te osoby korzystają także z pomocy miejscowych pielęgniarek, które zajmują się m.in. robieniem zastrzyków.

Pod ich kontrolą jest także dawkowanie leków. Na pytanie, jak wielki jest czarny rynek pracy w tej branży, trudno odpowiedzieć. Niemieckie media szacują, że spora część z pracujących w tym sektorze Polek zatrudniana jest na czarno. Korzystają finansowo obie strony – opiekunka, gdyż więcej zarabia, rodzina, gdyż płaci jej mniej aniżeli firmie, która narzuca także swoją prowizję. Różnica może być spora, nawet kilkaset euro na miesiąc. Wiąże się to jednak z wieloma problemami, brakiem ubezpieczeń, ryzykiem, że pracodawca nie wywiąże się ze swych zobowiązań, wreszcie interwencją niemieckich urzędów, która bywa dotkliwa zarówno dla osoby korzystającej z takiej pracy, jak i ją oferującej. – Trudno także w takich warunkach obu stronom egzekwować prawa i obowiązki – zwraca uwagę pracownik jednej z firm, wysyłających ludzi do takiej pracy. Dlatego do programu organizacji wyjazdów włączyła się także Caritas, organizując kursy języka niemieckiego dla opiekunek w ramach programu „Wyjść z szarej strefy”. Celem programu jest wypracowanie skutecznego modelu pomocy kobietom z Polski, pracującym w Niemczech, ochrona ich praw pracowniczych oraz praw rodzin je zatrudniających. Kursy organizują m.in. oddziały Caritas z diecezji krakowskiej, lubelskiej, zielonogórsko-gorzowskiej, koszalińsko-kołobrzeskiej. Niewątpliwie nawet legalne zatrudnianie opiekunek z Polski jest dla Niemców tańsze, aniżeli korzystanie z miejscowej siły roboczej. – Gdybym zamiast ciebie miał zatrudnić Niemki – powiedział w chwili szczerości pani Monice jeden z gospodarzy – to musiałbym wynająć trzy. No i musiałbym im więcej płacić.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się