GN 3/2021 Archiwum

Kolumbia: koniec rozejmu

Organizacja Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii (FARC) oświadczyła, że nie przedłuży trwającego od 2 miesięcy jednostronnego zawieszenia broni, ponieważ rząd w Bogocie nie uczynił tego samego.

"Z ciężkim sercem musimy uznać, że wracamy do stanu wojny, którego nikt nie chce" - powiedział przewodniczący delegacji FARC Ivan Marquez w stolicy Kuby, Hawanie. Przed dwoma miesiącami FARC ogłosiła jednostronny rozejm - jak podkreślano wówczas - w geście dobrej woli wobec rządu Kolumbii.

Marquez, numer dwa w hierarchii FARC, zaapelował do prezydenta Kolumbii, Juana Manuela Santosa, by ponownie rozważył "możliwość wprowadzenia dwustronnego rozejmu" lub przynajmniej "układu regulującego konflikt".

Delegacja rządowa nie skomentowała tej wypowiedzi, jednak agencja dpa przypomina, że Santos wielokrotnie podkreślał, iż armia nie zaprzestanie działań zbrojnych wobec partyzantów FARC do czasu uzgodnienia ostatecznego porozumienia pokojowego.

Kościół w Kolumbii wezwał przywódców FARC do przedłużenia rozejmu, jaki zawarto podejmując rozmowy z rządem. Apel w tej sprawie wystosował do Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii sekretarz episkopatu bp José Daniel Falla. „Uważam, że gdy siada się do stołu rokowań ze szczerą intencją, to trzeba stosować siłę argumentów, a nie argument siły” – stwierdził sekretarz kolumbijskiego episkopatu.

Negocjacje, prowadzone pod patronatem Norwegii i Kuby w stolicach obu krajów, rozpoczęto 18 października 2012 r. w Oslo. To już czwarta próba zakończenia najdłużej trwającego konfliktu w Ameryce Łacińskiej, w którym zginęło około 200 tys. ludzi. Według danych rządowych w wyniku wojny domowej w Kolumbii ucierpiało w sumie przynajmniej 5 mln ludzi, wliczając w to zabitych, rannych, wypędzonych oraz inne ofiary przemocy.

FARC to najstarsza i największa kolumbijska grupa partyzancka, która została utworzona w 1964 roku, pierwotnie jako zbrojne skrzydło Kolumbijskiej Partii Komunistycznej.

Wiele państw uważa to zbrojne ugrupowanie za organizację terrorystyczną. FARC utrzymuje się m.in. z porwań dla okupu i handlu narkotykami. Według najnowszych danych władz w Bogocie FARC liczy obecnie mniej niż 8 tys. bojowników, w porównaniu z 20 tysiącami w czasach świetności w latach 90.

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze