Nowy numer 47/2020 Archiwum

Ubek – czas pokuty

Książka Bogdana Rymanowskiego „Ubek” to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć schyłek PRL-u i okoliczności powstania III RP.

To nie jest podręcznik historii czy próba obiektywnego opisu upadku komunizmu i początków demokracji w Polsce. Wprost przeciwnie, „Ubek” zawiera skrajnie subiektywną wersję tego, co działo się w tym okresie, opowiedzianą przez jednego z najbardziej bezwzględnych tajnych współpracowników służb specjalnych PRL – Janusza Molkę. I na tym m.in. polega wyjątkowa wartość tej książki, bowiem dotychczas okres ten był opisywany przez opozycjonistów lub historyków. Teraz mamy wersję człowieka, który walczył z drugiej strony barykady.

Celowo używam słowa „wersję”, bowiem do słów ubeka, dla którego kłamstwo było nie tylko narzędziem walki z opozycją, ale wręcz stało się sposobem komunikowania ze światem, należy podchodzić z dystansem i nieufnością, co nie zmienia oceny, że jego opowiadanie jest niezmiernie ważnym przyczynkiem do zrozumienia historii tego okresu, a szczególnie pokojowego przekazania władzy w 1989 r. i udziału w tym procesie Służby Bezpieczeństwa i jej tajnych współpracowników.

Dotyk zła

Książka Rymanowskiego jest świetnie napisana, w konwencji powieści historycznej, tyle że bohaterzy w niej występujący są prawdziwi, co więcej, większość z nich to osoby publiczne, co powoduje, że czyta się ją z rosnącym zainteresowaniem.

A jednocześnie w warstwie merytorycznej jest to książka smutna, wręcz przerażająca, bowiem poznając historię ubeka o niszczeniu swoich najbliższych przyjaciół, trudno oprzeć się przekonaniu, że mamy do czynienia z rzeczywistością, którą w chrześcijaństwie określa się jako misterium zła. Sam Molka mówi o sobie, że był „oddanym sługą reżimu. Ideowym i ofiarnym ubekiem. Człowiekiem bezwzględnym i cynicznym”. Rymanowski określa go jako „geniusza zła”, a biorąc pod uwagę, ilu ludziom złamał życie, trzeba się z tą oceną zgodzić. Molka mieszkał w Gdańsku. W 1971 r. ukończył wydział historii tamtejszego uniwersytetu; znał bardzo dobrze środowisko gdańskiej opozycji. Po 1981 r. zaangażował się w „Solidarność”, w stanie wojennym pracował w konspiracji i był postrzegany jako bardzo zaangażowany w tę działalność. W 1983 r. został zwerbowany przez Służbę Bezpieczeństwa, otrzymał pseudonim „Majewski”. Pracował z takim oddaniem i sukcesami, że wkrótce stał się jednym z najlepszych TW w Trójmieście.

Podziemna działalność jako kolportera prasy i nielegalnej literatury dała mu niemal nieograniczone możliwości dostępu do najważniejszych opozycjonistów, m.in. Bogdana Borusewicza, Aleksandra Halla, Arama Rybickiego czy Lecha Kaczyńskiego. Jego informacje o podziemnej działalności były tak cenne, że rok później został zatrudniony w SB jako niejawny „agent” o pseudonimie „Nowak”. W tak krótkim czasie, jak sam przyznaje, całkowicie przejął mentalność tajnych agentów: „W SB przestawało się być człowiekiem. Zacząłem się posługiwać odwróconym Dekalogiem. Zło było dobrem, a dobro złem. Część z moich kolegów od początku to byli źli ludzie. Tych dobrych wyniszczyła służba” – mówi.

Ubecka robota

Molka opowiada o swojej pracy ze szczegółami. To on ujawnił SB, że „Solidarność” prowadzi nasłuch częstotliwości, z których korzystała ubecja, w efekcie zaczęła ona używać nadajników szyfrujących mowę. Dzięki jego donosom SB udało się rozpracować i ująć Adama Hodysza, oficera Służby Bezpieczeństwa, który przekazywał informacje opozycji. Jak sam przyznaje, po każdym spotkaniu, nawet z własnymi krewnymi, w czasie którego uzyskał informacje mogące być przydatne dla SB, sporządzał notatkę i przekazywał oficerowi prowadzącemu. W sumie Molka inwigilował i rozpracował kilkadziesiąt organizacji i środowisk opozycyjnych: m.in. liderów regionu gdańskiego „Solidarności”, Niezależne Zrzeszenie Studentów, struktury samokształceniowe, Solidarność Walczącą, Ruch Wolność i Pokój, środowisko Andrzeja Gwiazdy, archiwum „Solidarności” i jej szefa Andrzeja Paczkowskiego, środowisko parlamentarne posłów z Gdańska, Grzegorza Bieleckiego oraz grupę skupioną wokół Lecha Kaczyńskiego. Z opowieści Molki wyłania się obraz wszechwładnych służb specjalnych, które nie tylko rozpracowały opozycję, ale jeszcze przy pomocy swoich agentów wpływały na jej działalność.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama